Milan porzucił transfer Matety po problemach medycznych.
Zimowe okno transferowe bywa jak rollercoaster, a ten konkretny przypadek to prawdziwy rollercoaster emocji i zwrotów akcji na finiszu. AC Milan, zdesperowany wzmocnieniem ataku, nagle musi przełknąć gorzką pigułkę, gdy wymarzony cel transferowy wycofuje się w ostatniej chwili.
Złamana obietnica transferowa Rossonerich: Mateta nagle poza zasięgiem Milanu
Wszystko wskazywało na to, że Jean-Philippe Mateta, snajper Crystal Palace, zasili szeregi AC Milan, stając się kluczowym wzmocnieniem dla drugiej części sezonu. Rossoneri postrzegali 28-letniego Francuza jako priorytet, kogoś, kto miał wnieść świeżość i gole do ich ofensywy. Informacje z włoskich źródeł, nagłośnione przez Gianluca Di Marzio i podane dalej przez Sky Sports News, wskazują jednak na katastrofalny finał tych negocjacji. Decydującą rolę odegrały badania medyczne, które, jak się okazuje, miały zupełnie inny przebieg, niż oczekiwano.
"Przesunięcie, które miało przypieczętować transfer, nagle zostało wstrzymane po dodatkowych kontrolach medycznych przeprowadzonych w poniedziałek" – zdonoszą media.
Dokładny powód tej nagłej weryfikacji stanu zdrowia Matety nie został ujawniony, ale ten zwrot akcji pozostawia przyszłość napastnika w cieniu niepewności tuż przed zamknięciem okna. Zastanawiające jest, jak solidny transfer, który wydawał się być na ostatniej prostej, mógł się rozpaść z tak prozaicznego (choć medycznie skomplikowanego) powodu. W świecie wielkiego futbolu, gdzie liczą się sekundy i milimetry, drobny problem zdrowotny potrafi zdestabilizować całą operację wartą miliony euro.
Juventus czeka w pogotowiu: Czy Bianconeri przejmą spalone afro Milanu?
Choć Milan musiał złożyć broń, to nie oznacza, że Jean-Philippe Mateta zostanie w Crystal Palace na siłę. Jak sugeruje to samo źródło, rywale Milanu, a konkretnie Juventus, bacznie obserwują rozwój sytuacji. Stara Dama, która najwyraźniej nie zrezygnowała z planów wzmocnienia składu, może wykorzystać ten chaos, by wbić się między Milan a napastnika.
Plotki mówią o potencjalnej ofercie wypożyczenia z opcją wykupu. Mateta, który zanotował osiem trafień w 23 występach Premier League w tym sezonie, ponoć bardzo chciał sprawdzić się w klimacie włoskiej Serie A, widząc w San Siro idealne miejsce do rozwoju. Teraz, gdy Milan się wycofał, perspektywa czarno-białej koszulki Juventusu staje się realnym – i to bardzo szybkim – scenariuszem. To byłaby klasyczna "kradzież" w ostatnich godzinach transferowego okna, która z pewnością wywołałaby falę niezadowolenia na trybunach Allianz Stadium, gdyby do transferu w ogóle nie doszło.
Efekt domina: Jak upadek transferu Matety wpłynął na Selhurst Park?
Paradoksalnie, klęska Milanu mogła pierwotnie zagrozić innemu ruchowi – sprowadzeniu Jørgena Stranda Larsena do Crystal Palace. Kiedy transfer Matety zdawał się pewny, naturalne było, że Palace musiałby pozbyć się jednego z napastników, by zrobić miejsce dla Norwega. Jednak okazuje się, że obawy o transfer Larsena były nieuzasadnione.
Strand Larsen, 25-letni napastnik, który ma dołączyć za imponującą kwotę 48 milionów funtów z Wolverhampton Wanderers, przeszedł już testy medyczne i sfinalizował kontrakt po południu. Mimo że w tym sezonie Anglik nie błyszczał – tylko jeden gol w 22 meczach Premier League – Palace upatruje w nim fizycznego uzupełnienia linii ataku, całkowicie niezależnie od losów Matety.
Dla drużyny Orłów sytuacja staje się zatem prosta, choć nerwowa: mają nowego zawodnika, a Mateta, który nadal jest częścią ich kadry, może opuścić klub w ostatniej chwili, o ile Juventus zdecyduje się na formalne działanie. Czy Palace postawi na integrację trudnego zawodnika, czy pozwoli mu odejść do Turynu? To pytanie, na które odpowiedź poznamy wraz z wybiciem godziny zero.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.