Motherwell: Kopciuszek, który namieszał w szkockim wyścigu o mistrzostwo
Szkocki futbol przeżywa rewolucję, jakiej nie widziano od dekad. Tam, gdzie od zawsze królowały dwa kluby, nagle cztery ekipy zaczynają być wymieniane w kontekście walki o mistrzostwo.
Jens Berthel Askou: Duński architekt nowoczesności w cieniu Glasgow
Nikt w Szkocji nie słyszał o Jensie Berthelu Askou, kiedy latem zeszłego roku obejmował stery w Motherwell. Ten duński były obrońca, wcześniej asystent w Sparcie Praga i FC København, nie miał łatwego zadania – miał odmienić klub, który od czterech sezonów nie był w stanie nawet zbliżyć się do górnej połowy tabeli. Efekt? Totalna transformacja oparta na piłce.
Motherwell pod wodzą Askou jest obecnie drugą siłą w Szkockiej Premiership pod względem średniego posiadania piłki, ustępując jedynie Celticowi. To nie jest przypadkowe klepanie bez celu; to świadoma ideologia, która pozwala „The Steelmen”
tworzyć ataki w powtarzalny sposób, a jednocześnie znakomicie zabezpiecza tyły. Statystyki Expected Goals Conceded (xGC) stawiają ich tuż za czołówką, dowodząc, że posiadanie jest narzędziem kontroli, a nie tylko ozdobnikiem.
W kontekście budżetowym, osiągnięcia Askou są wręcz fenomenalne. Stworzenie tak dynamicznego i nowoczesnego zespołu, grającego z taką intensywnością, przy jednym z najskromniejszych budżetów w lidze, to czysta sztuka trenerska.
Objawienia na boisku: Kto napędza tę machinę?
Choć filozofia jest ważna, potrzebni są wykonawcy, by ją urzeczywistnić. Tawanda Maswanhise stał się absolutnym fenomenem. Zaledwie 16 bramek w 25 meczach sprawia, że Argentyńczyk przewodzi tabeli strzelców ligi, co jest gigantycznym skokiem w porównaniu do zaledwie sześciu goli zdobytych w poprzednim sezonie. Jego umiejętność szukania przestrzeni za plecami obrońców idealnie równoważy metodyczne, oparte na posiadaniu ataki budowane przez Askou.
Co ciekawe, Askou potrafi wydobyć maksimum jakości z zawodników, którzy w poprzednich latach nie byli w stanie przekroczyć pewnego poziomu. Elliot Watt i Elijah Just, sprowadzeni latem za darmo, rozkwitli w Fir Park. Jednak to weterani są najbardziej widocznym dowodem rewolucji. Stephen O’Donnell i Paul McGinn, szanowani za doświadczenie, nagle prezentują się jak zawodnicy z zupełnie innej półki. O’Donnell, mający 33 lata na karku, gra w sposób, który zmusza ekspertów do porównań z Cafu w jego najlepszych latach. To podniesienie standardów na każdym poziomie w klubie.
Mit mistrzowskiej pogoni i stoicki spokój duńskiego stratega
Teoretycznie, odrobienie dziesięciu punktów straty do lidera, nawet mając mecz zaległy, wydaje się zadaniem karkołomnym. Niemniej jednak, fakt, że w ogóle jesteśmy zmuszeni zadawać pytanie o tytuł dla Motherwell, świadczy o tym, jak wielki postęp dokonała ta drużyna.
Krytycy i kibice wielkich klubów już teraz widzą w Askou kandydata na następcę w gigantach, co niestety jest nieuchronnym skutkiem jego sukcesu. Trudno uwierzyć, by duński menedżer pozostał na obrzeżach Szkocji na długo, gdy kluby z czołowych lig europejskich z pewnością notują jego postępy.
A jak na plotki reaguje sam zainteresowany? Askou emanuje spokojem, który zdaje się uspokajać zarówno szatnię, jak i trybuny. Jest mistrzem komunikacji, który mówi z autorytetem, lecz bez podnoszenia głosu. Nawet gdy outsiderzy zaczynają szepnąć o potencjalnej walce o mistrzostwo, on pozostaje niewzruszony.
„Wiem, że jest dużo rozmów o tym, że jesteśmy w wyścigu o tytuł” – stwierdził spokojnie. „Jeśli chodzi o bycie w wyścigu z innymi klubami, muszą istnieć warunki, które są mniej więcej takie same. A my po prostu rywalizujemy w zupełnie innej lidze, nawet jeśli jesteśmy w tej samej lidze piłkarskiej. Istnieją pewne okoliczności, które mają zespoły przed nami, a my ich nie mamy, i dlatego jest dla nas nieistotne, aby omawiać to pytanie, czy podchodzić do niego wewnętrznie, czy zewnętrznie. Ważne jest to, że rozwijamy się jako klub i jesteśmy świadomi, w jakich obszarach musimy się rozwijać.”
To podejście – skupienie się na rozwoju, a nie na polityce tytułowej – jest kluczem do stabilności Motherwell. Nie przegrali meczu ligowego od dwudziestu kolejek, a jedyna porażka z czołówki miała miejsce na Ibrox, gdzie Rangers z trudem wygrali 1:0.
Aby marzenia o pierwszym mistrzostwie od 1932 roku miały jakiekolwiek realne podstawy, Motherwell będzie potrzebowało cudu – zwycięstwo na wyjeździe z Celtikiem 14 marca wydaje się absolutnym minimum. Ostatecznie, nawet jeśli szczyt pozostanie poza zasięgiem, historia tego sezonu, oparta na heroicznych wysiłkach Hearts i rewolucji w Motherwell, zasługuje na to, by zostać opowiedziana. A co ważniejsze, kariera Berthel Askou właśnie nabiera tempa, bo to, co on robi, po prostu nie jest normalne.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.