Arsenal zagra o mistrzostwo Anglii przeciwko Burnley.

Zbliża się moment prawdy dla Arsenalu, a presja ciąży nad Emirates Stadium niczym gęsta mgła. Podopieczni Mikela Artety stoją przed ostatnimi dwiema szansami na przełamanie 22-letniej posuchy w Premier League, a najbliższym rywalem, teoretycznie najłatwiejszym, jest już zdegradowany Burnley.

Ostatnia prosta: Szansa na ucieczkę przed Manchesterem City

Emocje związane z finiszem sezonu Premier League osiągają punkt kulminacyjny. Arsenal, zdeterminowany, by po ponad dwóch dekadach wreszcie wznieść trofeum, podejdzie do meczu z Burnley jako do absolutnego obowiązku. Zwycięstwo w poniedziałkowy wieczór na własnym stadionie dałoby londyńskiej ekipie tymczasową przewagę pięciu punktów nad Manchesterem City. To kluczowy moment. Jeśli do tego dołożymy potknięcie City we wtorek na Bournemouth, tytuł byłby w zasadzie przypieczętowany, a Kanonierzy świętowaliby mistrzostwo na kolejkę przed końcem – scenariusz wymarzony.

Jednak piłka nożna słynie z nieprzewidywalności, nawet gdy na papierze wszystko układa się idealnie. Z drugiej strony barykady mamy Burnley, drużynę, której pozostaje już tylko formalne dokończenie rozgrywek. Dla The Clarets, zajmujących 19. pozycję, jedynym celem jest utrzymanie tej lokaty przed Wolverhampton Wanderers w ostatniej kolejce, co w praktyce jest już tylko kwestią honorową. Czy to brak presji sprawi, że zagrają lżej, czy może Arsenal poczuje się zbyt pewnie? To jest właśnie ten dylemat, który ekscytuje kibiców.

Historyczne starcia: Od upokorzeń do dominacji Kanonierów

Analizując starcia Arsenalu z Burnley, musimy się cofnąć do czasów, gdy Kanonierzy byli jeszcze znani jako Woolwich. Tamteletnie spotkania przyniosły The Clarets pewne powody do radości. Jak podaje analiza historyczna, w inauguracji pucharowej w sezonie 1895/96 Burnley zdemolowało Arsenal wynikiem 6:1, a rok później, w pierwszym meczu ligowym, wygrali 5:0. To były czasy, które dzisiejszy Mikel Arteta musi jedynie traktować jako anegdotę.

Łączny bilans, obejmujący 116 dotychczasowych spotkań we wszystkich rozgrywkach, wyraźnie przechyla szalę na korzyść Arsenalu: 58 zwycięstw Kanonierów, przy 34 wygranych Burnley i 24 remisach. Choć Burnley potrafiło dominować w zestawieniach w latach 20. i 60. XX wieku, to era Premier League (od 1992 roku) zmieniła całkowicie ten obraz. Od tego czasu The Clarets zdołali wygrać zaledwie dwa z 23 meczów przeciwko Kanonierom we wszystkich rozgrywkach.

Co ciekawe, ostatnie z tych dwóch zwycięstw to absolutna sensacja, jaką było 1:0 na Emirates w grudniu 2020 roku – to jedyna wygrana Burnley w Premier League przeciwko Arsenalowi do dziś. Drugi triumf to pucharowe zwycięstwo w sezonie 2008/09, kiedy to Arsene Wenger wystawił młodzieżowy skład. Od czasu tej bolesnej porażki w 2020 roku, Arsenal pozostaje niepokonany w sześciu kolejnych starciach, notując cztery wygrane i dwa remisy.

Wiktoriański marsz po zwycięstwo: Dominacja w ostatnich latach

Ostatnie sezony to pokaz siły Arsenalu, zwłaszcza w kontekście bezpośrednich starć z zespołem z Turf Moor. Przyjrzyjmy się bliżej chronologii: najnowsze spotkanie z listopada 2025 roku zakończyło się pewnym zwycięstwem 2:0 na wyjeździe, dzięki golom Viktora Gyokeresa i Declana Rice’a – to pokazuje, że aktualna maszyna Artety jest efektywna i skuteczna.

W lutym 2024 roku Kanonierzy urządzili sobie festiwal strzelecki, gromiąc Burnley 5:0, co idealnie wpisuje się w trend wysokich zwycięstw. Wcześniej, w listopadzie 2023 roku, było 3:1 na Emirates. Co istotne dla statystyk – Arsenal nigdy nie przegrał ligowego meczu na terenie Burnley.

Między marcem 2010 a sierpniem 2019 Arsenal zbudował imponującą serię jedenastu kolejnych zwycięstw we wszystkich rozgrywkach przeciwko Burnley, przerwaną dopiero bezbramkowym remisem w lutym 2020 roku. Największy pogrom w historii tej pary należy do Kanonierów, którzy w Pucharze Anglii w 1937 roku rozbili rywala 7:1, a cztery trafienia dołożył wtedy legendarny Ted Drake. To tylko podkreśla, jak wielka przepaść dzieli te dwa kluby w teraźniejszości.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.