Arsenal zagra o historyczne rekordy przeciwko Burnley.
Arsenal stoi przed szansą na historyczny weekend, a presja, by triumfować w starciu z już zdegradowanym Burnley, jest absolutnie tytaniczna. Zwycięstwo w przedostatnim meczu sezonu może przypieczętować mistrzostwo Anglii, odsuwając Manchester City na nieodrabialne pięć punktów.
Arsenał kontra Burnley: Na krawędzi historii i statystyki
Mecz z Burnley na Emirates Stadium to nie tylko potyczka o ligowe punkty; to potencjalny moment krystalizacji całego sezonu dla Arsenalu. Podopieczni Mikela Artety doskonale wiedzą, że zwycięstwo w 37. kolejce, połączone z ewentualną wpadką Manchesteru City we wtorek przeciwko Bournemouth, zapewni im tytuł mistrzowski na kolejkę przed końcem rozgrywek. Z historycznego punktu widzenia, Arsenal ma wszelkie argumenty, by sprostać zadaniu, choć statystyki Premier League potrafią być zdradliwe.
Fakty są takie, że choć bilans spotkań z Burnley (14 zwycięstw na 19 meczów) nie jest krystalicznie czysty (odnotowano jedną porażkę u siebie w 2020 roku), to istnieje jeden fenomenalny rekord, który Kanonierzy zdają się pielęgnować. Arsenal, co trzeba podkreślić, "zaskakująco" nigdy nie stracił więcej niż jednej bramki przeciwko The Clarets w ramach Premier League. Co więcej, żaden inny zespół w historii ligi nie rozegrał tylu meczów przeciwko konkretnemu rywalowi bez straty dwóch lub więcej goli w jednym spotkaniu! Łącznie Arsenal wpuścił przeciwko Burnley zaledwie dziewięć bramek w całej historii ich ligowych potyczek. To jest ta obsesyjna defensywna spójność, której kibice pragną oglądać w decydujących momentach.
Idealny bilans z drużynami na deskach: Rekord, którego nie wolno zepsuć
Drugi historyczny kamień milowy dotyczy faktu, że Arsenal ma absolutny perfekcyjny bilans przeciwko zespołom, które już zapewniły sobie degradację do niższej ligi. Kanonierzy mierzyli się z takimi drużynami już dziesięć razy w erze Premier League i wygrali każdy z tych pojedynków.
Ten 100% procentowy wynik przeciwko drużynom spadającym to absolutny rekord wszech czasów w Premier League, żaden inny klub nie pochwali się taką skutecznością.
Ostatni raz Arsenal przypieczętował ten wzorzec w analogicznej sytuacji na koniec poprzedniego sezonu, pokonując Southampton, co pokazuje, że mentalnie są przygotowani na dobijanie rywali, którzy już „pożegnali się” z elitą. Ignorowanie tego historycznego trendu byłoby dla Artety samobójstwem taktycznym.
Ponadto, Kanonierzy mają szansę wyrównać własne wewnętrzne osiągnięcie. W bieżącym sezonie zanotowali szesnaście zwycięstw bez straty gola. Do pobicia rekordu klubu, ustanowionego w sezonie 2023/24, brakuje im zaledwie jednego „czystego konta”. Czy Burnley okaże się tą drużyną, która pozwoli Arsenalowi na wyrównanie własnego wyczynu? Byłby to piękny symboliczny akcent przed walką o tytuł.
Goście z Championship: Kolejny test dla nowicjuszy i forma debiutantów
Artykuł nie może pominąć faktu, że drużyny świeżo awansujące do Premier League często mają kłopoty z rywalizacją z czołówką. I tu Arsenal ma kolejną twardą statystykę po swojej stronie. Od czasu porażki 1:0 z Newcastle United w 2010 roku, Kanonierzy pozostają niepokonani w 44 kolejnych domowych meczach Premier League przeciwko klubom, które sezon wcześniej grały w Championship.
Seria jest imponująca, ale to ostatnie 15 spotkań to już absolutna dominacja: piętnaście wygranych, 43 strzelone gole i zaledwie dziewięć straconych! W tym sezonie już doświadczyli tego Leeds United (5:0) i Sunderland (3:0) na Emirates.
W centrum uwagi jest naturalnie Viktor Gyökeres, aktualny top strzelec klubu. Szwed zdobył po dwie bramki w obu tych meczach przeciwko beniaminkom, co dało mu łącznie cztery gole w domowych występach ligowych w tym sezonie. Jeśli Gyökeres trafi do siatki w poniedziałek, wejdzie do ekskluzywnego klubu milowników domowego gola. Zostałby czwartym zawodnikiem Arsenalu, który zanotował 10 lub więcej trafień na swoim stadionie w debiutanckim sezonie Premier League. Wcześniej dokonali tego Thierry Henry (11 goli w 1999/00), Olivier Giroud (10 goli w 2012/13) oraz Alexandre Lacazette (11 goli w 2017/18). To nie tylko kwestia statystyk, to budowanie legendy.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.