Arsenal z żelazną obroną celuje w europejską chwałę przeciwko osłabionemu Leverkusen.
Nadchodzi wielki test dla Kanonierów, a w powietrzu wisi zapach europejskiej korony, której Arsenal nie dotknął od lat. Czy perfekcyjna seria „The Gunners” w Lidze Mistrzów przetrwa starcie z nieprzewidywalnym Bayerem Leverkusen?
Europejski pościg: Dlaczego ten sezon Ligi Mistrzów to najważniejszy sprawdzian dla Arsenalu?
Obecna kampania w Lidze Mistrzów pachnie dla Arsenalu jak powrót do dawnej świetności, tej ery Arsène’a Wengera, kiedy europejskie puchary były stałym punktem programu. Zespół Mikela Artety to jedyna ekipa, która do tej pory może pochwalić się stuprocentową frekwencją – osiem zwycięstw z ośmiu spotkań w fazie ligowej to wynik, który budzi respekt. Co więcej, ta dominacja opiera się na żelaznej defensywie: zaledwie cztery stracone gole i pięć czystych kont. Ta solidność z tyłu jest fundamentem, na którym Kanonierzy budują swoje ambicje na podbój czterech frontów. To nie jest już ten sam Arsenal; to maszyna dopracowana perfekcyjnie w destrukcji akcji rywala.
Zupełnie inną historię pisze Bayer Leverkusen. Zespół, który sensacyjnie zdobył mistrzostwo Niemiec dwa sezony temu, wydaje się być cieniem samego siebie pod wodzą Kaspera Hjulmanda. Mimo to, lekceważenie ich byłoby kardynalnym błędem. „Aptekarze”
są niepokonani w ostatnich czterech meczach we wszystkich rozgrywkach, ale spójrzmy prawdzie w oczy – wygrali tylko jedno z ostatnich pięciu spotkań, a ostatnio zaledwie zremisowali 3:3 z Freiburgiem. Najważniejsza statystyka przemawia jednak za gospodarzami: u siebie Hjulmand stracił tylko jedną bramkę w ostatnich 540 minutach gry. To sugeruje, że środowe spotkanie może być szachami, festiwalem taktycznym, a nie otwartą wojną.
Gwiazdy na celowniku: Kto złamie obronne mury?
Gdy patrzymy na kluczowych zawodników, widzimy starcie dwóch odmiennych filozofii. Z lewej strony (czy raczej prawej, patrząc na boisko) zagrożenie będzie emanować od Alejandro Grimaldo. Hiszpan to fenomen ostatnich sezonów, notujący sześć bezpośrednich udziałów przy bramkach w dziesięciu meczach Champions League w tym terminie. Jego rajdy skrzydłami będą testować cierpliwość obrońców Kanonierów.
W ataku Leverkusen mamy również powrót do dawnego klubu. Viktor Gyökeres, który strzelił cztery bramki w zaledwie sześciu występach w Champions League, może stanąć na czele ataku, a tuż za nim operować będzie Kai Havertz, mierzący się ze swoimi byłymi. W centrum pola innowacyjność zapewni młody Ibrahim Maza – 20-latek stworzył aż siedem „Wielkich Szans”
dla Bayeru i jest najbardziej efektywnym dryblerem w drużynie. W obronie, duet Edmond Tapsoba i Jarrell Quansah, który zacieśnił więzi od lata, kiedy to Anglik przeniósł się z Liverpoolu na Bay Arena, ma za zadanie utrzymać monolityczną formację.
Po stronie Arsenalu siłą jest oczywiście Declan Rice. Ten jegomość w środku pola to autorytet i motor napędowy, który wykreował więcej „Wielkich Szans”
niż którykolwiek z jego kolegów z drużyny. O jego krytycznej roli w środę nie trzeba nikogo przekonywać. Z tyłu, fundamentem jest tercet Gabriel Magalhães, William Saliba i David Raya, tworząc formację, którą wielu ekspertów uznaje za najbardziej zwartą defensywnie w całej Europie. Czy jednak oni udźwigną presję na wyjeździe?
Nowinki sztabowe: Kto będzie musiał wybiec poza listę powołanych?
Sprawy kadrowe nie sprzyjają gospodarzom. Bayer Leverkusen zmaga się z absencjami kluczowych zawodników. Oczekuje się, że Mark Flekken, Loïc Badé, Arthur, Lucas Vázquez, Eliesse Ben Seghir, Nathan Tella i Patrik Schick nie pojawią się na boisku we środę. Potencjalny brak Schicka to duży cios, a jego miejsce ma zająć wspominany nastolatek Kofane, który notuje cztery udziały bramkowe w ostatnich trzech meczach – prawdziwa sensacja, jeśli mielibyśmy patrzeć na jego wejście bez Simona!
Po stronie Arsenalu sztab szkoleniowy ma lżejszy ból głowy, ale również pewne znaki zapytania. W idealnym scenariuszu, Raya, Martin Zubimendi, Rice i Gabriel, którzy odpoczywali w pucharowym meczu FA Cup przeciwko Mansfield, wrócą do wyjściowej jedenastki na wyjazd do Niemiec. Problemy pojawiają się jednak z tyłu i w ofensywie. Saliba, Martin Ødegaard i Ben White są bardziej wątpliwi, a na liście kontuzjowanych po FA Cup widnieje również Leandro Trossard oraz Riccardo Calafiori (ten drugi, choć z Leverkusen, to jednak problem dla potencjalnego przeciwnika). Te braki mogą wymusić na Artetcie nietypowe rotacje, które mogą zachwiać doskonale naoliwioną machiną.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.