Arsenal na krawędzi, Leverkusen walczy o europejską przyszłość.

W świecie futbolu, gdzie każdy milimetr i każda sekunda mają znaczenie, Arsenal po raz kolejny udowadnia, że potrafi wygrywać na krawędzi. Z jednej strony Kanonierzy marszą po trofea, a z drugiej ich niemiecki rywal, Bayer Leverkusen, walczy o przetrwanie w europejskich pucharach.

Czy "szczęście" to nowy plan taktyczny Kanonierów?

Zastanawialiście się kiedyś, czy powtarzające się szczęście to po prostu przypadek, czy może element dogłębnie zakorzeniony w filozofii zespołu? Niektórzy fani i analitycy zarzucali Arsenalowi bycie „szczęściarzami” w losowaniach pucharowych w tym sezonie, ale spójrzmy prawdzie w oczy: rezultaty mówią same za siebie. Od niefortunnego wyrównania w doliczonym czasie gry przeciwko Wolves, podopieczni Mikela Artety wygrali sześć kolejnych spotkań, ale jak! Zmiażdżyli Tottenham, a następnie wygrali pięć meczów różnicą zaledwie jednej bramki. Mecz z Chelsea (dziesięciu graczy), Brighton, a nawet starcie w FA Cup z Mansfield (zespół League One) – wszędzie minimalna przewaga. Nawet w pierwszym meczu z Leverkusen padł gol z rzutu karnego w końcówce, a ostatni domowy mecz z Evertonem przyniósł dwa bardzo późne gole. Mikel Arteta może i szuka ciągłych usprawnień w grze, ale jego drużyna, niewytłumaczalnie, zawsze znajduje sposób, by świętować po ostatnim gwizdku. Jeśli uda się to powtórzyć, niemal na pewno ustawi to Arsenal w półfinale Ligi Mistrzów, pozostawiając norweski zespół, Bodø/Glimt, daleko w tyle.

Hiszpański duet, czyli największe zagrożenie dla "The Gunners"

Jeśli Arteta ma powód do zmartwień w niemieckiej ekipie Bayeru 04 Leverkusen, to z pewnością leży on po stronie jego dwóch rodaków: wahadłowego Alejandro Grimaldo i (grającego bliżej środka) pomocnika, Aleixa Garcíi. Ci panowie to absolutny katalizator kreatywności w formacji B04. Analizując statystyki Bundesligi, obaj są najlepszymi asystentami w zespole. Co więcej, Grimaldo jest drugim najlepszym strzelcem ligi, a w rozgrywkach europejskich notuje najwięcej goli oraz asyst! To nie jest proste równanie typu „zablokuj ich i wygrasz z Leverkusen”, ale ich wzajemna synergia, świetny ruch bez piłki i bezpośredni wpływ na kreowanie sytuacji czynią z nich najbardziej niebezpieczny element układanki Xabiego Alonso.

Forma, forma i jeszcze raz forma: Dwa bieguny piłkarskiej rzeczywistości

Spójrzmy na ostatnie rezultaty. Arsenal ma serię trzynastu meczów bez porażki – to imponujący ciąg nie do zdarcia, który świadczy o mentalnej sile drużyny. Natomiast Bayer Leverkusen to obraz nędzy i rozpaczy (przynajmniej w kontekście wygrywania). Wygrali tylko jeden ligowy mecz na ostatnich osiem, stając się ekspertami od remisów. Szczerze, po ostatnich ich występach, drużyna Xabiego Alonso wziąłby w ciemno kolejny remis i liczenie na dogrywkę – a może nawet rzuty karne – byle tylko utrzymać status niepokonanych w lidze. Ta dysproporcja formy przed tak ważnym rewanżem jest uderzająca.

Kto musi się obudzić i dlaczego Ødegaard jest tak ważny?

W kontekście kadrowym Arsenal wciąż mierzy się z absencjami. Mikel Merino i Martin Ødegaard pozostają poza składem. Jurrien Timber ma opuścić to spotkanie, choć dobra wiadomość jest taka, że Leandro Trossard jest dostępny. To właśnie brak Norwega stawia pod presją graczy, którzy mają go zastąpić. Weźmy na przykład Eberechiego Eze. Ostatnio pokazał, że zasługuje na bycie kluczowym zawodnikiem topowego klubu, ale statystyki EFE w Lidze Mistrzów są... chłodne. Ma zaledwie jedną asystę w sześciu startach. Choć generuje średnio dwa kluczowe podania na 90 minut, w 503 minutach gry w Europie zanotował tylko jeden celny strzał. Musi zrobić zdecydowanie więcej, zwłaszcza gdy Ødegaard odpoczywa, jeśli chce utrzymać miejsce w wyjściowym składzie podczas decydujących faz sezonu.

Co do Leverkusen, straty są równie odczuwalne. Zespół ma osłabioną obsadę bramki i defensywy, z kontuzjami Marka Flekkena, Lucasa Vázqueza, Loïca Badé i Arthura. To nie są rezerwowi, to kluczowi gracze, co dodatkowo komplikuje im zadanie na Emirates Stadium.

Werdykt arbitra: Angielskie zwycięstwo na styku

Mimo że mecze Arsenalu ostatnio przypominają emocjonujący rollercoaster jeżdżący po cienkiej linii ryzyka, wiara w ten zespół jest uzasadniona. Potrzebują stałych fragmentów gry, późnych goli, czy czystej determinacji, ale to Kanonierzy ostatecznie przekroczą metę. Przewiduję, że Arsenal wygra minimalnie, zapewniając sobie promocję kosztem niemieckiego rywala. Celujemy w wynik 2:1 dla gospodarzy, co da łączne 3:2 dla Arsenalu w dwumeczu.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.