Arsenal ustala cenę za Gabriela Jesusa, jego przyszłość stoi pod znakiem zapytania.
W świecie futbolu nie ma nic bardziej nieprzewidywalnego niż losy napastników w wielkich klubach. Gabriel Jesus, niegdyś gwiazda Manchesteru City i symbol transferu do Arsenalu, wydaje się obecnie znajdować na rozdrożu swojej kariery na Emirates Stadium.
Czy Gabriel Jesus jest już na sprzedaż? Potencjalny rozbrat z Kanonierami
Transfer Brazylijczyka do Arsenalu w 2022 roku był postrzegany jako ruch, który miał wynieść Kanonierów na wyższy poziom. Choć początki były obiecujące – 31 goli w 122 występach to solidny dorobek – ostatnie dwa sezony to pasmo nieszczęść. Dominującym tematem stały się powracające problemy zdrowotne, zwłaszcza uraz więzadła krzyżowego (ACL), który wyraźnie odcisnął piętno na jego fizyczności.
W sezonie 2025/26, po powrocie do gry, Jesus zdobył zaledwie pięć bramek we wszystkich rozgrywkach. Ta dyspozycja sprawiła, że z dynamicznego, nieprzewidywalnego napastnika, który tak szybko zaadaptował się w Premier League, pozostał cień. W hierarchii Mikela Artety Brazylijczyk wyraźnie spadł za plecami Vikora Gyökeresa i, co zaskakujące dla wielu, Kaia Havertza. Wisienką na torcie niepewności była pominięcie go w kadrze meczowej na spotkanie z West Hamem. To mogło być sygnałem, którego oczekiwali kibice i analitycy: transfer może być nieunikniony.
Ile Arsenal oczekuje za swojego napastnika? Cena wywoławcza
Chociaż Jesus publicznie deklarował swoje przywiązanie do klubu, mówiąc, że „pozostała mu niedokończona praca w Arsenalu”
, media coraz śmielej donoszą o gotowości klubu do jego sprzedaży. Źródła sugerują, że Arsenal ma już ustaloną wycenę swojego zawodnika. Mówi się o kwocie oscylującej wokół 30 milionów funtów. Chociaż to nie jest suma, która powaliłaby gigantów, pewnym komplikującym czynnikiem mogą być jego obecne żądania płacowe, które mogą utrudnić znalezienie nowego pracodawcy gotowego sprostać jego kontraktowym ambicjom.
Na rynku transferowym już pojawiają się zainteresowani. Z Serie A najczęściej wymieniane są ekipy AC Milan oraz Juventus, które nie stronią od szukania okazji rynkowych, zwłaszcza wśród zawodników z ugruntowaną pozycją w Premier League.
Koniec epoki: Reset składu i poszukiwanie nowej „dziewiątki”
W najlepszej formie Gabriel Jesus był inkarnacją nowoczesnego napastnika – kogoś, kogo wpływ wykracza daleko poza samą liczbę strzelonych goli. Jego szybkość, niesamowita praca bez piłki, umiejętność schodzenia w półprzestrzenie i tworzenia miejsca dla ofensywnych partnerów czyniły go kluczowym elementem taktycznym w systemie Artety. Niestety, powtarzające się urazy kolana znacząco wpłynęły na jego eksplozywność. To właśnie ta nieprzewidywalność, która go definiowała, obecnie rzadko gości na murawie.
Arsenal, mimo że jest w walce o najwyższe cele, wydaje się gotowy na poważne przetasowania w letnim okienku. Oczekiwania są takie, że klub sprowadzi kolejnego klasowego napastnika. W takim scenariuszu, odejście zarówno Jesusa, jak i potencjalnie Havertza, może być elementem szerszego „resetu składu”
, mającego na celu redukcję listy płac i zwolnienie miejsca pod nowe twarze.
Choć Arsenal jest też łączony z transferami rynkowymi rzędu supergwiazd, jak Julian Alvarez z Atletico Madryt, sprowadzenie takiego zawodnika wymagałoby zapewne kolejnego gigantycznego wydatku finansowego. W obliczu tych spekulacji sprzedaż Jesusa za ustaloną cenę wydaje się logicznym ruchem w kontekście przebudowy formacji atakującej pod batutą hiszpańskiego menadżera.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.