Arsenal obniża cenę za Gabriela Jesusa, Everton czeka.

Czy Gabriel Jesus opuszcza Emirates Stadium tak szybko? Arsenal najwyraźniej traci cierpliwość wobec brazylijskiego napastnika, a jego wycena nagle poszybowała w dół. Czy to koniec pewnej ery, zanim ta na dobre zdążyła się na dobre zacząć?

Czy „Kanonierzy” obniżyli cenę za Gabriela Jesusa? Koniec spekulacji?

Gabriel Jesus, który dołączył do Arsenalu z Manchesteru City w 2022 roku, miał być kluczowym elementem przebudowy drużyny Mikela Artety. Choć początkowo Brazylijczyk imponował energią i zaangażowaniem, jego dorobek 32 goli w 123 występach we wszystkich rozgrywkach nie zawsze przemawiał za wydanymi pieniędzmi. Problem leży gdzie indziej – nawracające kontuzje, zwłaszcza te dotyczące kolana, wyraźnie zahamowały jego rozwój i, co ważniejsze, wpływ na grę zespołu. A skoro jego kontrakt wchodzi w ostatni rok, „Kanonierzy” mogą poczuć finansowy impuls, by sięgnąć po gotówkę.

Wcześniej Arsenal wyceniał 29-latka na około 30 milionów funtów. Powiedzmy sobie szczerze – to była cena ambitna, biorąc pod uwagę jego status zdrowotny. Po miesiącach obserwacji braku konkretnego ruchu ze strony kupujących, wygląda na to, że londyńczycy zrobili krok w tył, idąc w stronę realizmu. Według doniesień CaughtOffside, Arsenal jest teraz skłonny zaakceptować kwotę oscylującą między 20 a 25 milionami funtów. To znacząca redukcja, która ma szansę ożywić transferowy rynek wokół Jesusa.

Kto czai się w cieniu? Od Evertonu po Brazylię

Obniżka ceny natychmiast wywołała zainteresowanie na Starym Kontynencie. Wśród klubów, które od dłuższego czasu mają na Jesusie oko, prym wiedzie Everton. Czy „The Toffees” wreszcie zdecydują się na atak? Dla nich, przy obecnej wycenie, transfer staje się znacznie bardziej osiągalny.

Jednak Europejskimi gigantami, które śledzą sytuację, są Juventus i Atletico Madryt. Obie drużyny potrzebują napastnika o profilu Jesusa – kogoś, kto łączy szybkość z ciężką pracą w odbiorze. Styl gry Hiszpanów lub włoska taktyka mogłaby wydobyć z Brazylijczyka to, co najlepsze. Co ciekawe, w grze pojawia się również opcja powrotu do ojczyzny. Palmeiras, jego były klub, rozważałby ruch, ale – jak to często bywa – realne przeszkody w postaci wysokości pensji napastnika i sumy transferu mogą sprawić, że cała historia pozostanie jedynie w sferze marzeń.

Po co ta rewolucja? Pożegnanie „dziewiątki” i cele na przyszłość

Arsenal ma jasny cel: przebudowa formacji ofensywnej. Ruchy personalne są nieuniknione, a sprzedaż Jesusa, obok potencjalnego odejścia Kaia Havertza, to sprytny sposób na odciążenie listy płac i zwolnienie miejsca dla nowych, świeżych talentów. W idealnym świecie, Jesus to uosobienie nowoczesnego środkowego napastnika – dynamiczny, elastyczny, ale przede wszystkim pracowity. Kiedy jest w pełni sił, jego zdolność do tworzenia przestrzeni i wykańczania akcji jest niezaprzeczalna.

Niestety, powtarzające się problemy z kolanami sprawiły, że jego wpływ na dynamikę gry widocznie zmalał. Klub musiał wyciągnąć twarde wnioski. Spekuluje się nawet, że „Kanonierzy” celują w Juliana Alvareza z Atletico Madryt, co oznaczałoby znaczący awans jakościowy. Pytanie tylko, czy uda się wyciągnąć Argentyńczyka z ligi hiszpańskiej, co wydaje się zadaniem karkołomnym. Jedno jest pewne – jeśli Jesus zaakceptuje obniżoną cenę, ten letni okres transferowy zapowiada się dla Arsenalu bardzo interesująco.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.