Dramat Raheema Sterlinga w Chelsea nabiera rumieńców, a jego przyszłość maluje się w barwach ryzykownych spekulacji. Zawodnik, który miał być filarem projektu Mauricio Pochettina (a teraz Liama Roseniora), od roku pozostaje na marginesie, co skłania do poszukiwań nowego miejsca na Starym Kontynencie. Czyżby włoska ziemia obiecywała mu renesans kariery, na jaki nie mógł liczyć na Stamford Bridge?

Czy Serie A staje się ratunkiem dla zamrożonego diamentu Chelsea?
Sytuacja Raheema Sterlinga w Chelsea Football Club przypomina scenariusz rodem z Mrocznego Średniowiecza futbolu. Anglik, kiedyś gwiazda The Citizens, a potem drogi transfer The Blues, od ponad roku nie może znaleźć swojego miejsca na Stamford Bridge. Sezon 2024/25 spędził na wypożyczeniu w Arsenalu – klubie, który przecież jest bezpośrednim rywalem – po powrocie zaś został niejako zdegradowany do trenowania z dala od pierwszego składu. To klasyczny kortezan, którego pan na dworze chciał się pozbyć, ale którego wysoki kontrakt rujnuje plany sprzedaży: jego pensja, oscylująca wokół 325 tysięcy funtów tygodniowo, jest gigantyczną przeszkodą w transferze.
Wiadomo, że Sterling preferuje pozostanie w Anglii lub przeniesienie się do jednej z absolutnie czołowych lig europejskich. Mimo tych preferencji, na horyzoncie pojawił się kierunek, który zmusza do zastanowienia: Półwysep Apeniński. Według doniesień włoskiego Corriere dello Sport, cytowanego przez między innymi Mirror Football, reprezentacja Napoli odświeżyła swoje zainteresowanie pozyskaniem utalentowanego skrzydłowego.
Conte na celowniku: Czy Neapol pociągnie za spust?
Obecny szkoleniowiec Napoli, Antonio Conte, znany ze swojego bezkompromisowego podejścia i żądania wzmocnień, jest rzekomo zdecydowany na dołożenie kolejnych elementów ofensywnych do swojej układanki. Włoscy mistrzowie, którzy celują w utrzymanie się na szczycie Serie A, widzą w Sterlingu potencjalne antidotum na stagnację.
Jednakże, jak to często bywa w przypadku transferów opiewających na wygórowane pensje, finansowy aspekt operacji musi się spiąć. Włoski klub zdaje sobie sprawę, że aby móc sobie pozwolić na inkasowanie takiego zawodnika, musi najpierw wygenerować środki. Mówi się, że kluczowe dla sfinalizowania jakiejkolwiek transakcji na linii Londyn – Neapol będzie uwolnienie funduszy poprzez odejście zawodników drugiego planu, takich jak Lorenzo Lucca. Sterling ma jeszcze 18 miesięcy ważnego kontraktu z Chelsea, co daje mu pewną przewagę negocjacyjną, choć jego zerowy udział w oficjalnych meczach od sezonu 2023/24 jest argumentem przeciwko niemu).
Neapol: Czy to nowa szansa na odbudowę legendy?
Przenosiny na Stadio Diego Armando Maradona mogłyby okazać się dla Sterlinga czymś więcej niż tylko zmianą barw klubowych. To szansa na prawdziwy restart, swoisty „lifting kariery”, który już kiedyś przydarzył się innym gwiazdom, które nie odnalazły się w Premier League. Co ciekawe, Conte ma już w swoim składzie dwa przykłady de facto „odzyskanych” graczy z byłego Manchesteru United.
Mowa tu oczywiście o Scottie McTominayu i Rasmusie Hojlundzie. Szkocki pomocnik pod wodzą Conte zaliczył spektakularny powrót formy, stając się kluczowym trybikiem w maszynie strzelającej Scudetto dla Napoli. Równolegle Hojlund, który miał momenty przestoju w Anglii, w Serie A odnalazł wreszcie swój instynkt strzelecki, notując dziewięć trafień we wszystkich rozgrywkach od lata. Dla Sterlinga, to potężny argument za tym, że Conte potrafi wycisnąć maksimum z graczy, którzy utknęli w impasie.
Z perspektywy Chelsea, proces ten jest równie istotny. Klub desperacko dąży do „usunięcia” z księgi płac astronomicznych obciążeń, takich jak pensja Sterlinga czy ewentualnie Axela Disasiego, aby oczyścić budżet na drugą połowę sezonu i dostosować się do nowych regulacji Finansowego Fair Play. Ostatecznie, ostateczną decyzję i kształt strategii transferowej będzie miał nowy sternik, Liam Rosenior, który musi zaimplementować własną, świeżą tożsamość taktyczną na zachodnim molo. Czy „rozmrozi” Sterlinga, czy pozwoli Conte na przejęcie tego drogiego aktywa? To pytanie, na które odpowiedź nadchodzi szybciej, niż się wydaje.