Real Madryt szuka następcy Luki Modricia, na celowniku trzech kandydatów.
Real Madryt znów szaleje na rynku transferowym. Po sprowadzeniu takich nazwisk jak Ibrahima Konaté, Marc Cucurella i Bernardo Silva, oraz z niemal pewnym transferem Denise Dumfriesa, wydaje się, że Królewscy nie zamierzają zwalniać tempa. Czyżby era "Galácticos 2.0" powracała w nowej odsłonie?
Misja: Znaleźć nowego Modricia – Mourinho nie ustępuje
Odejście chorwackiego maga, Luki Modricia do AC Milan, pozostawiło w sercu drużyny Realu Madryt dziurę, której nikt dotąd nie załatał z taką klasą. Mówimy tu przecież o graczu, który łączył "wyjątkowe zdolności techniczne z umiejętnością pokonywania ogromnych odległości na boisku, a także opanowaniem pozwalającym dyktować rytm gry w kluczowych momentach". Jak donosi hiszpańska gazeta Marca, trener José Mourinho naciska na sprowadzenie rozgrywającego o profilu zbliżonym do Modricia, zwłaszcza że Bernardo Silva ma przejąć rolę bardziej defensywnego organizatora. Mourinho ewidentnie szuka kogoś, kto wniesie tę magię i kontrolę, a poszukiwania ruszyły pełną parą.
Trójka kandydatów, czyli kto zastąpi maestro?
Rynek nie jest łatwy, a ambicje Królewskich idą w parze z astronomicznymi kwotami. Na celowniku znajdują się trzy nazwiska, z których każde rodzi spore komplikacje.
Na pierwszym miejscu, jako opcja preferowana, widnieje Enzo Fernández z Chelsea. Argentyńczyk sam wyraził chęć zamieszkania w Madrycie, a Mourinho rzekomo jest jego wielkim admiratorem. Problem jest jednak natury finansowej. Xabi Alonso chce zatrzymać go na Stamford Bridge, a Chelsea żąda kwoty, która może sięgnąć 120 milionów funtów. To zmusiłoby Real do dokonania bolesnych cięć w pozostałej części budżetu.
Drugi na liście jest 21-letni Portugalczyk, Mateus Fernandes. Młody pomocnik błyszczał w West Ham, mimo degradacji klubu do niższych lig i jest jednym z najbardziej rozchwytywanych graczy na Wyspach. Ścigają go Tottenham Hotspur i Manchester United, a ogólne przekonanie jest takie, że wygra ten, kto złoży najlepszą ofertę.
Trzecia opcja, Bouaddi, jest najbardziej odległa. Mourinho kładzie nacisk na doświadczenie w tej kluczowej roli. Choć 18-letni Marokańczyk imponował na Mistrzostwach Świata, wciąż gra w lidze o mniejszym natężeniu. Trener ma "znaczące wątpliwości" co do jego gotowości na tak duży przeskok.
Czy obrona i atak poczekają? Priorytety poza centrum boiska
Chociaż saga związana z poszukiwaniem "nowego Modricia" dominuje nagłówki, Real Madryt monitoruje także inne sekcje składu, choć te transfery są ściśle powiązane z ewentualnymi odejściami.
W formacji defensywnej, każdy potencjalny nabytek zależy od losu Raúla Asencio, którego Mourinho oceni podczas przedsezonowych przygotowań. Jeśli chodzi o twardzieli w obronie, preferencjami szkoleniowca są Alessandro Bastoni z Interu Mediolan, Nico Schlotterbeck z Borussii Dortmund oraz Ruben Dias z Manchesteru City. To są nazwiska, które naprawdę robią różnicę w europejskim futbolu.
W ataku sytuacja jest bardziej pragmatyczna. Podstawowi napastnicy są ustabilizowani, ale Mourinho myśli o opcji specjalisty, środkowego napastnika na konkretne scenariusze meczowe – roli podobnej do tej, którą w kampanii Ligi Mistrzów 2023/24 pełnił Joselu. Zanim podejmie decyzję o rekrutacji bardziej tradycyjnej "dziewiątki", zamierza gruntownie przetestować Gonzalo Garcię w okresie przygotowawczym. Zastanawiające jest, czy klub zdecyduje się zaufać młodości, czy postawi na sprawdzone, choć może mniej ekscytujące, opcje.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.