Powrót Króla Środka Pola czy desperacka zagrywka Didiera Deschampsa? N’Golo Kanté, ikona roli „szóstki”, znów melduje się w kadrze Trójkolorowych po rocznej przerwie. Choć jego kariera zmierza ku zmierzchowi w Arabii Saudyjskiej, Francja zdaje się nie mieć innego wyjścia, by załatać krytyczne luki w centrum boiska przed kluczowymi meczami eliminacyjnymi.

Dlaczego Deschamps sięga po 34-latka? Koniec ery stabilizacji w środku pola Francji
Pamiętacie Claude’a Makélélé? To on zdefiniował rolę defensywnego pomocnika, a pozycja ta na lata przyjęła jego nazwisko. Obecnie to miano, przynajmniej tymczasowo, przypisuje się N’Golo Kanté. Mimo że były zawodnik Chelsea i Leicester City gra już w Al-Ittihad w Saudi Pro League, a do Mistrzostw Świata w 2026 roku (kiedy będzie miał 35 lat) już coraz bliżej, Deschamps ponownie wezwał go do Les Bleus. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta i brutalna dla francuskich nadziei: brakuje mu alternatyw.
W tej chwili francuski selekcjoner boryka się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Aurélien Tchouaméni i Adrien Rabiot, filary środka pola, wypadli z gry. To stawia Didiera Deschampsa w sytuacji podbramkowej przed dwoma decydującymi starciami eliminacji do Mundialu 2026 – najpierw z Ukrainą, gdzie zwycięstwo jest niemal obowiązkiem, by przypieczętować awans. Choć Francja ma w składzie gwiazdy kalibru Kyliana Mbappé, Ousmane’a Dembélé czy Michaela Olise, cała ta ofensywna siła potrzebuje solidnego „zakotwiczenia” z tyłu. A kto lepiej pełni tę funkcję niż „Kanté”?
Sam selekcjoner nie krył satysfakcji z powrotu swojego niegdyś niezastąpionego wojownika. Deschamps stwierdził:
„Jestem z nim w kontakcie. Jest w najlepszej formie, jaką widziałem w meczach, w których grał; występuje co trzy lub cztery dni”
„Nadal jest potencjalnie brany pod uwagę do selekcji, a dowodem na to jest jego powołanie”
To nie jest symboliczny gest. Trener Francji jasno daje do zrozumienia, że Kanté wraca z konkretnym zadaniem, a nie tylko po to, by podnosić morale w szatni. Jak dodał:
„Kiedy go powołuję, to po to, by dał mu rolę, a nie tylko by był częścią drużyny. Biorąc pod uwagę to, co nas czeka w tym meczu, który może zadecydować o wszystkim, on jest zawsze w moich myślach, w moim myśleniu.”
Czy Deschamps utknął w przeszłości, czy pragmatyzm wygrywa z rewolucją?
Powrót Kanté spotkał się z krytyką części ekspertów, którzy zarzucają Deschampsowi niechęć do ewolucji i ciągłe poleganie na sprawdzonych nazwiskach, zamiast gruntownej przebudowy drużyny przed końcem jego kadencji po MŚ 2026. Oczywiście, Deschamps starał się wprowadzać młodsze talenty – jak Rayan Cherki czy Michael Olise (który osiągnął nowy poziom w Bayernie Monachium) – ale rdzeń, zwłaszcza w defensywie, wydaje się nienaruszalny.
Nie można jednak zapomnieć, dlaczego Kanté stał się legendą. U szczytu formy był absolutnie najlepszym „szóstką” na świecie. W Leicester, bez niego, triumf w Premier League w 2016 roku byłby niemożliwy, zwłaszcza z powodu jego niebywałej zdolności do odbioru i niszczenia akcji przeciwnika na poziomie, którego często nie docenia statystyka. W Paryżu, duet Kanté i Paul Pogba był kluczowy dla mistrzostwa świata w 2018 roku. To oni tworzyli bezpieczną bazę, na której Griezmann i Mbappé mogli szaleć. Bez Kanté, Francja mogłaby nie mieć drugiego złotego medalu.
Kto miał zastąpić N’Golo? Problem nr 1 francuskiej piłki
Paradoksalnie, pomimo bogactwa talentów ofensywnych we Francji, znalezienie godnego następcy dla Kanté na pozycji czystego „destructora” okazało się zadaniem karkołomnym. Młodzi gracze, którzy mieli przejąć pałeczkę, wciąż uczą się niuansów tej trudnej roli.
Rozważmy kandydatów: Eduardo Camavinga to fantastyczny zawodnik i wielki talent, ale nie posiada on naturalnej dyscypliny pozycyjnej wymaganej od numeru sześć. To dlatego Xabi Alonso eksperymentuje z nim na bocznych sektorach boiska w Realu Madryt. Manu Koné ma potencjał, ale brakuje mu dotychczasowych osiągnięć na najwyższym poziomie, by dyktować tempo w decydujących meczach. Warren Zaïre-Emery, choć widywany jako przyszły następca, na razie jest rezerwowym w PSG.
Aurelien Tchouaméni to może najbardziej wszechstronna opcja w obecnym składzie, ale narzeka na szybkość, co w starciu z dynamicznymi, zwiniejszymi pomocnikami rywala może być problemem. Nie ma on tej iskry, tej natychmiastowej reakcji, którą Kanté prezentował na swoim szczycie. Tchouaméni bywa „ogrywany” przez zwiniejsze formacje, podczas gdy Kanté potrafił przeciąć akcję, zanim ta się na dobre rozwinie poprzez perfekcyjne ustawienie.
Kanté, nawet fizycznie osłabiony latami i transferem do ligi o niższym tempie, wciąż może dać Francji to, czego nikt inny nie jest w stanie zaoferować: stabilność i żelazną strukturę w kluczowym momencie. Jest to rozwiązanie krótkoterminowe, mające doprowadzić Deschampsa do końca jego misji, ale bez niego, cel ten może okazać się niemożliwy do zrealizowania na przyszłorocznym mundialu.