Nico O'Reilly wyrównuje rekord strzelców Manchesteru City w finałach pod wodzą Guardioli.

Manchester City po raz kolejny udowodnił swoją dominację, sięgając po pierwsze trofeum w sezonie angielskim, rozbijając Arsenal w finale EFL Cup.

Nico O'Reilly: Nowy król finałów Guardioli? Analiza historycznego wyczynu

Finał EFL Cup na Wembley przyniósł dokładnie to, czego można się spodziewać po starciu gigantów pod wodzą Pepa Guardioli – absolutną kontrolę i po przełamaniu defensywnej defensywy rywala, brutalne wykorzystanie sytuacji. Manchester City pokonał Arsenal 2:0, zdobywając pierwsze trofeum w kampanii, ale prawdziwą gwiazdą wieczoru stał się Nico O'Reilly.

Strzelając oba gole po przerwie, O'Reilly ustanowił imponujący rekord. Jego podwójne trafienie uczyniło go współliderem pod względem liczby bramek strzelonych w najważniejszych finałach dla City od momentu objęcia klubu przez Pepa Guardiolę w sezonie 2016/2017. Nie jest to osiągnięcie przypadkowe. O'Reilly, grając na lewej obronie, wdarł się w pole karne niczym rasowy napastnik, dwukrotnie pokonując bramkarza rywali uderzeniami głową.

Warto zauważyć, że lista zawodników, z którymi O'Reilly dzieli to miano, to absolutna elita klubu: Ilkay Gundogan, Gabriel Jesus, Raheem Sterling, David Silva, Sergio Aguero i Rodri. To pokazuje, jak ważną postacią staje się młody obrońca w systemie Guardioli. Zastanawiające jest to, że jeśli City dotrze do finału Pucharu Anglii (FA Cup), O'Reilly będzie miał szansę wyprzedzić całą tę legendarną grupę. To poważny argument za tezą, że mamy do czynienia z kandydatem na prawego (lub w tym wypadku lewego) obrońcę XXI wieku.

Jak Arteta dał się złamać? Lekcja defensywnej ostrożności

Co poszło nie tak dla Arsenalu Mikela Artety na Wembley? To klasyczny problem w meczach o najwyższą stawkę: zbyt duży respekt dla przeciwnika i w konsekwencji – paraliż ofensywny. Kanonierzy rozpoczęli solidnie, ale pozwolili City narzucić swoje tempo, nie wykorzystując faktu, że defensywa Obywateli była osłabiona – zabrakło kluczowych obrońców, takich jak Marc Guehi, Ruben Dias i Josko Gvardiol.

Problem polega na tym, że Arsenal zagrał jakby od początku nastawiony był na przetrwanie. Konsekwencją tej strategii był przerażający statystyki: Kanonierzy oddali tylko jeden strzał celny w całym drugim kwadransie gry! To pokazuje, jak głęboko cofali się kluczowi zawodnicy ofensywni.

„Wydawało się, jakby zespół był ustawiony tak, by bronić głęboko, biorąc pod uwagę, że gracze tacy jak Bukayo Saka i Kai Havertz często wycofywali się do własnego pola karnego”.

Krytycy Artety słusznie zarzucają mu strategię unikającą ryzyka. Kiedy masz w składzie graczy zdolnych do wykreowania magii, a oni spędzają większość czasu we własnym polu karnym, aby powstrzymać nawałnicę City, to jest to samobójstwo taktyczne. Mieli szansę zranić City wykorzystując te luki w obronie, ale zamiast tego, to O’Reilly zagrał jak typowy atakujący, a Arsenal jak przestraszona drużyna z niższej ligi.

Wpływ finału na wyścig o Premier League: Czy nerwy zjedzą Kanonierów?

Teoretycznie, Arsenal ma dziewięciopunktową przewagę w lidze nad Manchesterem City, choć Obywatele mają jedno zaległe spotkanie. W kwietniu czeka nas bezpośrednia bitwa na Etihad Stadium, a wynik niedzielnego finału może zaważyć na psychice obu zespołów.

To właśnie w momentach kluczowych, pod presją, Arsenal pod wodzą Artety miewał gorsze okresy. Porażka w finale, nawet tak "mniej prestiżowym" jak EFL Cup, potrafi podkopać pewność siebie, zwłaszcza gdy drużyna tak bardzo pragnie udowodnić, że jest gotowa na długoterminową walkę o tytuł.

Jeśli ta dziewięciopunktowa przewaga skurczy się do trzech oczek przed bezpośrednim starciem w Manchesterze, nerwy mogą Amunicję zagrać na niekorzyść. Z jednej strony, kibice Kanonierów powinni zachować optymizm – ich pozycja w lidze jest silna. Z drugiej strony, spoglądając na to, jak łatwo przegrali finał, gdy przeciwnik „odpalił” w drugiej połowie, strach o to, że zespół załamie się pod naporem City, jest całkowicie uzasadniony. Czy O’Reilly właśnie rozpoczął serię, która pozwoli Obywatelom odwrócić losy tytułu? Czas pokaże.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.