Pożegnanie Guardioli i koniec ery Manchesteru City na rzecz świętującej Aston Villi

To był ewidentnie weekend wstrząsów dla Manchesteru City, a dla Aston Villi czas błyszczenia, i to dosłownie, biorąc pod uwagę ich niedawny sukces. Gdy jedni żegnają generację legend i trenera, inni świętują europejskie mistrzostwo.

Etos pożegnania: Guardiola, Stones i Silva odchodzą z Etihad

Trudno wyobrazić sobie trudniejszy tydzień dla Manchesteru City. Strata tytułu ligowego na rzecz Arsenalu, przypieczętowana remisem na Bournemouth, to jedno, ale odejście Pepa Guardioli po dekadzie budowania imperium to cios, którego echa będą słyszalne latami. Ten człowiek ukształtował klub na swoje podobieństwo. Jakby tego było mało, Etihad opuszczają także weterani – John Stones po dziesięciu latach i Bernardo Silva po dziewięciu. Ta mieszanka sentymentu i rozstania może być paliwem lub... rozproszeniem.

Erling Haaland, mimo że uciszył krytyków ostatnim wyrównującym trafieniem, prawdopodobnie zapewni sobie trzeci tytuł króla strzelców Premier League (27 goli na liczniku). Dwa trafienia byłyby godnym hołdem dla Guardioli, a hat-trick – okrągłą liczbą 30. City podejdzie do meczu w pełnym komforcie kadrowym, dysponując wszystkimi kartami do gry, mimo tych emocjonalnych odpraw.

Aston Villa: Między euforią a rotacją po Stambuł

Podczas gdy City przeżywało sportową melancholię, Aston Villa świętowała w Stambule, zdobywając pierwszy europejski puchar od 1982 roku po efektownym zwycięstwie 3:0 we Finał Ligi Europy. To był sezon, w którym Unai Emery udowodnił swój geniusz, windując Villans do Ligi Mistrzów.

Tylko, że to zwycięstwo miało swoją cenę, a sam mecz jest rozgrywany w kontekście, gdzie stawka ligowa ma charakter czysto symboliczny. Czwarta pozycja jest co prawda zagrożona przez Liverpool (+3 punkty i lepszy bilans bramkowy), ale przy zapewnionym awansie do Champions League, można się spodziewać znacznej rotacji w składzie gości.

Jedynym, którego ciężko będzie posadzić na ławce, jest kapitan John McGinn, który notuje absolutnie fenomenalny sezon. Jak zauważono, >[John McGinn] has been an outstanding player and captain for Aston Villa this season”. Jego rola i forma sugerują, że nawet w sparingowym tonie może on chcieć pokazać się z najlepszej strony. Problemem dla Emery'ego może być kontuzja Emiliano Martíneza, który złamał palec przed finałem i prawdopodobnie ustąpi miejsca Marco Bizotowi, którego ostatni występ datuje się na remis z Nottingham Forest 12 kwietnia.

Statystyczna dominacja na Etihad: Historia nie lubi sprzeciwu

Patrząc na historię bezpośrednich starć na obiekcie City, obraz jest jednoznaczny. Choć Villa poprawiła swój bilans w ostatnich latach, wygrywając trzy z pięciu ostatnich spotkań, wszystkie te triumfy miały miejsce na Villa Park. Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy przenosimy się na Etihad.

Manchester City have won every meeting between the two teams at The Etihad since Villa won 4-2 in a League Cup match in 2012, and they haven’t dropped a single point against them in the Premier League since losing 2-1 at home to them in April 2007.

Te statystyki są wręcz nieprzyzwoite. W erze Premier League, City straciło u siebie z Aston Villą zaledwie dziesięć punktów, a te nieszczęsne trzy punkty z 2007 roku to jedyne straty w ligowych potyczkach na własnym stadionie w tym stuleciu.

Jaki scenariusz zapowiada pożegnanie?

Choć Villa odniosła spektakularny sukces i Emery zasługuje na słowa uznania – >A couple more seasons of this sort of thing and they’ll be getting promoted into the Big Six – to ten mecz, na papierze, pachnie dominacją gospodarzy. Z jednej strony mamy w pełni zmotywowany zespół City, zamykający pewną epokę, a z drugiej drużynę gości, która ma prawo odczuwać zmęczenie po środowym finale i prawdopodobnie oszczędzać kluczowych graczy.

W takich warunkach, gdzie naprzeciw siebie stają maksymalnie skoncentrowani gospodarze, którym emocje mogą dodać skrzydeł, i goście rozluźnieni sukcesem, trudno przewidzieć cokolwiek innego niż spektakl w barwach Obywateli. Duma zawodowa to jedno, ale sentymentalna atmosfera na Etihad powinna być paliwem dla City. Przewiduje się, że będzie to dzień City: 3:0 u siebie, by osłodzić ten niewątpliwie trudny, choć historyczny tydzień.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.