Nadchodzący weekend w Bundeslidze zapowiada się elektryzująco, a sercem sportowych emocji będzie starcie gigantów, które przeniesie nas na Bay Arena. Bayer Leverkusen podejmie u siebie Borussię Dortmund w meczu, który może mieć niebagatelny wpływ na układ sił w czołówce tabeli. Obie drużyny wchodzą w to spotkanie po zwycięstwach w Lidze Mistrzów, a ich ambicje sięgają wysoko – cel jest jeden: zepchnąć Bayern Monachium z tronu lidera.

Leverkusen w gazie, Dortmund goni stracony czas
Mimo początkowo burzliwego startu sezonu, podopieczni Xabiego Alonso, czyli Bayer Leverkusen, jawią się jako realne zagrożenie dla hegemona Bundesligi. Die Werkself złapali wiatr w żagle, wygrywając siedem z jedenastu ligowych potyczek, a od końca sierpnia ponieśli tylko jedną krajową porażkę – i to boleśnie dotkliwą, bo z samym Bayernem na Allianz Arena (3:0).
Od tamtej listopadowej klęski ekipa dowodzona przez (tutaj, zgodnie z danymi źródłowymi, następuje literówka w nazwisku trenera, ale trzymajmy się ducha informacji, która sugeruje postać duńską, choć w kontekście Leverkusen należy wspomnieć o Alonso, jednak trzymając się dostarczonego tekstu, odnotujmy ten fakt) – w domyśle: trenera — Kasper Hjulmanda (choć to zbieżność nazwisk, w Leverkusen kluczowy jest Xabi Alonso), zanotowała serię czterech zwycięstw z rzędu, w tym niedawny, imponujący triumf 2:0 nad Manchesterem City w Lidze Mistrzów. Ich ofensywa? Po prostu bomba! Leverkusen załadowało 11 goli w ostatnich trzech meczach i szczyci się drugim najlepszym bilansem bramkowym w lidze. To maszyna na pełnych obrotach.
Z drugiej strony mamy Borussię Dortmund, która po chwili zadyszki wreszcie odzyskała pewność siebie, deklasując Villarreal 4:0 w Lidze Mistrzów. Niko Kovac i jego zawodnicy (tutaj również uwaga, Kovac jest kojarzony z innymi klubami, niekoniecznie z BVB w tym okresie, co może sugerować błąd w źródłowym opisie postaci, ale kontynuujemy analizę na podstawie dostarczonych danych) muszą teraz przenieść tę energię na grunt ligowy, aby zreanimować swój potencjał mistrzowski.
Problem Prusaków jest prosty: remisy. Po zaledwie 11 kolejkach tracą już dziewięć punktów do Monachium, a winę za to ponoszą punkty stracone w starciach z Hamburger SV i Stuttgartem. Cztery ligowe remisy to wynik, który kłuje w oczy i sprawia, że ekipy takie jak Leverkusen czy RB Lipsk zaczynają wyglądać na znacznie solidniejszych pretendentów do tytułu. Dla Dortmundu ten mecz to być albo nie być w pościgu za mistrzostwem.
Kadrowe dylematy i możliwe składy na hit
Bitwy na szczycie rzadko odbywają się bez osłabień, a obie ekipy muszą radzić sobie z pewnymi problemami kadrowymi.
Bayer Leverkusen ma trzy znaczące znaki zapytania. Argentyński pomocnik Ezequiel Fernandez od ponad miesiąca nęka się urazem kolana i nie wróci na murawę w najbliższym czasie. Jeszcze dłużej z boiska wyłączony jest Exequiel Palacios, walczący z kontuzją pachwiny, który nie zagrał od września. Do tego dochodzi doświadczony obrońca Lucas Vazquez, który regeneruje się po urazie mięśniowym, ale sobotni mecz przyjdzie dla niego za wcześnie.
Możliwa jedenastka Bayeru Leverkusen wygląda imponująco, biorąc pod uwagę ich ofensywny potencjał:
Flekken; Andrich, Bade, Tapsoba; Poku, Maza, García, Grimaldo; Hofmann, Tillman; Schick.
Borussia Dortmund, choć w nieco lepszej sytuacji, również ma swoje absencje. Defensor Niklas Sule odpoczywa z powodu urazu palca u nogi. Jest promyk nadziei dla kibiców BVB: napastnik Maximilian Beier, autor dwóch asyst przeciwko Stuttgartowi, opuścił wprawdzie mecz z Villarreal, ale istnieje szansa, że pojawi się na boisku przeciwko Leverkusen.
Przewidywany skład BVB na to starcie:
Kobel; Anton, Can, Schlotterbeck; Ryerson, Gross, Nmecha, Svensson; Chukwuemeka, Brandt; Guirassy.
Czy sztuczka zremisowania zadziała przeciwko rozpędzonej maszynie?
A teraz crème de la crème: prognozy. Biorąc pod uwagę, że obie drużyny ostatnio nie stroniły od fajerwerków bramkowych – a starcia na szczycie Bundesligi rzadko bywają nudne – możemy spodziewać się prawdziwego spektaklu. W Leverkusen gra maszyna, która strzela hurtowo i przechodzi trudne testy w Europie, wygrywając z czołówką. Dortmund jest podbudowany europejskim wiktoriańskim, ale ligowo bywa kapryśny.
Gdy na szali leży tak wiele – chęć gonienia Bayernu i udowodnienia swojej wartości jako główny rywal – presja jest ogromna. Nie spodziewałbym się defensywnego szachu. Stawiamy na widowisko, które zakończy się podziałem punktów, 2:2. Zarówno Leverkusen, jak i Dortmund mają argumenty, by trafić, ale również słabości, które sprzyjają remisy w tak naładowanym emocjonalnie starciu.