Nowo awansowane Coventry City walczy z francuskimi gigantami o napastnika Juventusu.

Spadek formy, nagłe powroty i walka o przetrwanie w Premier League – okienko transferowe zapowiada się elektryzująco dla angielskich klubów. Czy rewelant niemal znikający z Juventusu ma szansę na reanimację kariery na Wyspach, a Amerykanin z Kamerunu stawia ultimatum?

Coventry City poluje na Bombę z Serie A: Czy Openda odnajdzie się na Rybitwie?

Wydaje się, że beniaminek Premier League, Coventry City, nie zamierza brać jeńców i już teraz rozgląda się za wzmocnieniami, które mają zagwarantować im utrzymanie po powrocie do elity po blisko 25 latach. Cel mający odstraszyć samym nazwiskiem: Lois Openda, obecnie związany z Juventusem. Tak, ten sam, który w zeszłym sezonie kompletnie zawiódł na Allianz Stadium.

Juventus sprowadził 26-letniego Belga z RB Lipsk na zasadzie wypożyczenia z obowiązkiem wykupu i wygląda na to, że ta inwestycja okazała się fiaskiem. Jeden gol w 24 występach w Serie A to statystyka, która nie porywa nikogo, a już na pewno nie Luciano Spallettiego. Co gorsza, Efekt Opendy był tak słaby, że napastnikowi nie starczyło miejsca nawet w kadrze Belgii na Mistrzostwa Świata! W rzeczywistości, jak donosi Gazzetta dello Sport, Bianconeri są gotowi oddać go z powrotem w formie wypożyczenia, nie wierząc, że latem uda się znaleźć na niego kupca na stałe. Jest nawet mowa o klauzuli obowiązkowego wykupu w nowej umowie pożyczkowej – to klasyczna zagrywka, by zbyć aktywa.

Coventry widzi w Operndzie kogoś, kto odmieni oblicze ich ataku. Jeśli transfer dojdzie do skutku, Belg powalczy o skład z twardymi wojownikami jak Haji Wright i Ellis Simms w drużynie Franka Lamparda. Konkurencja jest spora, bo Sky Blues muszą mierzyć się nie tylko z własnymi ambicjami, ale i z rywalami z Francji – Lyonem, Rennes, a także byłym klubem Opendy, Lens, które również bacznie obserwują sytuację. To byłby transfer "wszystko albo nic" dla Opendy i dla Coventry.

Etta Eyong stawia ultimatum: Tylko Premier League, reszta niech czeka

Na Wyspach gorąco jest również wokół innej potencjalnej gwiazdy, choć na razie grającej w niższych ligach. Mowa o Kameruńczyku, Karolu Ettcie Eyongu, który w barwach Levante zaprezentował się solidnie – sześć goli i dwie asysty w 31 meczach to obiecujący dorobek. Zainteresowanie wykazało między innymi Everton, ale i niedawno awansujące Ipswich Town. Czyżbyśmy mieli kolejny transfer "przebojem" prosto z zaplecza?

Tu jednak kluczowa jest wola samego zawodnika. Według relacji dziennikarza Bena Jacobsa, Etta Eyong postawił sprawę jasno: jego absolutnym priorytetem jest przenosiny do Premier League. Wszystkie inne kierunki schodzą na drugi plan. To mocny sygnał dla klubów, które chciałyby go przechwycić taniej. Levante ustawiło jego klauzulę wykupu na 20 milionów euro (około 17,1 miliona funtów) po tym, jak zgodzili się na aneks do kontraktu ważnego aż do 2029 roku. Jeśli Everton lub inna drużyna z Anglii zechce go mieć, musi wyłożyć pieniądze, ale przynajmniej wie, że napastnik nie będzie marudził, byle tylko uciec z La Liga 2.

Kayode w końcu bezpieczny: Brentford doceniło swojego prawego obrońcę

Nie wszystkie transferowe plotki dotyczą odejść – są też takie, które świadczą o stabilności i mądrym zarządzaniu klubem. Brentford właśnie zamknęło temat jednego ze swoich kluczowych graczy, wiążąc go długoterminowym kontraktem. Michael Kayode, młody obrońca, który zaimponował w 37 występach w poprzednim sezonie i był nominowany do nagrody Młodego Piłkarza Sezonu Premier League, podpisał nową umowę.

To jest ten rodzaj transferu, który dla kibiców jest równie ekscytujący co przyjście nowej gwiazdy. Kayode jest niekwestionowanym numerem jeden na prawej obronie, a jego rozwój jest imponujący. Nowy kontrakt obowiązuje do lata 2032 roku, z opcją przedłużenia o kolejny rok! Trener Keith Andrews nie krył entuzjazmu, mówiąc:

"Michael miał niesamowity sezon. Uosabiał wszystko, co robimy dobrze. Jego rozwój i ewolucja były naprawdę, naprawdę imponujące."

Andrews dodał z uśmiechem, co widać w oficjalnym komunikacie klubu:

"Michael to ktoś, z kim uwielbiamy pracować każdego dnia, kto przychodzi z takim entuzjazmem, i jest radością być w jego otoczeniu oraz go trenować. Jesteśmy absolutnie zachwyceni, że chce zostać, ponieważ uwielbiamy go tutaj mieć, a ten nowy kontrakt jest absolutnie zasłużony."

Dla Brentford "zabezpieczenie" Kayode’a to twardy dowód na to, że budują silny szkielet na lata, a nie tylko gaszą pożary na rynku transferowym.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.