Osiemnaście historii, które zdefiniują mundial 2026.
Losowanie grup Mistrzostw Świata 2026 zapowiada się na historyczne widowisko, naznaczone zarówno ekscytacją debiutantów, jak i powrotem utytułowanych nacji po dekadach nieobecności.
Kto rozświetli światła jupiterów? Debiutanci gotowi na show
Nie da się ukryć, że samo losowanie, które odbędzie się w Kennedy Center, będzie wyjątkowo długie i zawiłe, odzwierciedlając skalę nadchodzącego futbolowego święta. Ale prawdziwa magia zacznie się, gdy na scenę wkroczą ci, dla których to wszystko jest nowością. Mowa o reprezentacjach, które po raz pierwszy w historii zakwalifikowały się na mundial. Przypomnijmy – na scenę wkraczają m.in. Republika Zielonego Przylądka (Cape Verde), Curacao, Jordania i Uzbekistan. Dla tych ekip samo wyjście z grupy eliminacyjnej było już triumfem, a teraz czeka je pierwszy kontakt z blaskiem i przepychem największego turnieju.
Weźmy na przykład Wyspy Zielone. „Niebieskie Rekiny”
zagrały znakomicie w grupie, eliminując gigantów takich jak Kamerun, tracąc punkty tylko raz na dziesięć spotkań. Czyżby szykowali sensację? Z kolei Curacao, znane jako „Niebieska Rodzina”
, postawiło na pragmatyzm, naturalizując kilku holenderskich zawodników i angażując legendarnego Dicka Advocaata jako selekcjonera. Mają potencjał, by zaskoczyć.
Uzbekistan to nie przypadek. Kraj ten postawił na masowy rozwój młodzieży, co zaowocowało niedawnym triumfem w Azjatyckim Pucharze U-17 i mistrzostwem U-20 w 2023 roku; w zeszłym roku po raz pierwszy awansowali na Igrzyska Olimpijskie. A Jordania? „Rycerze”
przeszli przez piekielnie trudne eliminacje z Koreą Południową, Irakiem i Omanem. Owszem, mundial to skok na głęboką wodę, ale jak głosi duch drużyny: „nie mają powodów do strachu przed tym, co ich czeka w przyszłe lato”
.
Powroty po latach: Konie pociągowe i ciemne konie
Rozszerzona formuła to nie tylko nowicjusze, ale i ekipy, które wracają do gry po długiej, bolesnej nieobecności. Te składy mają jakość by namieszać w fazie pucharowej, a ich sam udział już teraz elektryzuje kibiców.
Norwegia melduje się na mundialu po raz pierwszy od 1998 roku i z kim mieliby się bardziej niecierpliwić? Z Erlingiem Haalandem w ataku i Martinem Ødegaardem dyrygującym środkiem pola, „Wikingowie”
są typowani na absolutnego „dark horse’a”
turnieju. Potencjał na głęboki marsz jest widoczny gołym okiem. Podobnie Szkocja, która zakończyła 28-letnią banicję. Choć na Euro 2024 nie zachwycili, to mają solidny trzon doświadczonych graczy, takich jak Andy Robertson, Scott McTominay czy John McGinn. „Tartan Army”
z pewnością będzie się bawić niezależnie od wyniku, ale ten zespół ma siłę, by awansować do fazy pucharowej. Ostatnim europejskim powracającym jest Austria, która również czekała 28 lat. Po nieudanym Euro 2024, pod wodzą Ralfa Rangnicka, który jest znany ze swojego „gegenpressingu”
, mają rachunki do wyrównania i twardą podstawę do myślenia o fazie pucharowej.
Nie można zapominać o gospodarzach, gdzie na historii pisanej na własnych boiskach liczą Amerykanie wraz z resztą. Kanada dysponuje prawdopodobnie najbardziej utalentowanym pokoleniem w swojej historii. Ekipa Jessego Marscha, mimo chwilowej utraty impetu po solidnym występie na Copa America 2024, prezentuje styl oparty na bieganiu i wysokim pressingu, co uczyni ich niewygodnym rywalem dla każdego. Meksyk przechodzi trudny okres, ale ma absolutny diament: 17-letniego Gilberto Morę. Ten młodzieniec może wykorzystać mundial, by oznajmić się światu, ponieważ najbogatsze kluby Europy już podobno śledzą jego poczynania. W końcu podopieczni Mauricio Pochettino, czyli reprezentacja USA, nabierają kształtów po początkowych trudnościach w znalezieniu właściwej taktyki. Optymizm rośnie, że pod wodzą byłego bossa Chelsea i PSG, Amerykanie mogą osiągnąć sukces.
Kiedy polityka wkracza na boisko: Zawirowania poza sportem
Niestety, ten elektryzujący futbolowy festiwal będzie rozgrywany na tle dość toksycznym politycznie. Obecność Iranu na liście uczestników, który jest objęty zakazem wjazdu do USA, już teraz rodzi kontrowersje, a ich federacja bojkotuje piątkowe losowanie ze powodu ograniczonej liczby wiz dla delegacji.
Co więcej, bliskie relacje Gianniego Infantino z Donaldem Trumpem, który ma odebrać specjalną „nagrodę pokojową”
podczas losowania, budzą powszechne oburzenie. To sytuacja, która polaryzuje środowisko. Mimo tych zgrzytów, Mistrzostwa Świata wciąż pozostają najczystszą formą futbolu, celebracją tego, co w tej grze najlepsze. Choć faworyci z pewnością powalczą o trofeum, to historia 2026 roku może zostać zdefiniowana przez te mniejsze, waleczne reprezentacje.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.