Nadchodzące starcie Leeds United z Sunderlandem zapowiada się elektryzująco, ale dla gości z Elland Road aura nie jest najlepsza. Kontuzje, te ciche zabójcy morale drużyny, zaczynają dawać się we znaki, stawiając trenera Daniela Farke’a przed nie lada wyzwaniem personalnym. Czy uda mu się poskładać ofensywę na tyle, by zapewnić komplet punktów na Stadium of Light? Przeanalizujmy bolączki tej drużyny i potencjalne „jedenastki”.

Kontuzje zwiastujące kłopoty: Jak Leeds obejdzie się bez szybkości?
Wchodząc w kluczową fazę sezonu, Leeds United musi zmierzyć się z faktem, że ich kadra została przetrzebiona przez urazy. Najbardziej dotkliwa wydaje się strata skrzydłowego Daniela Jamesa. Jego kontuzja uda, która wyklucza go z gry co najmniej do końca stycznia, to cios w dynamikę ataku. James to przecież esencja szybkości, element, który potrafi otworzyć obronę rywala jednym sprintem. „Jego absencja pozbawi ekipę Daniela Farke’a prędkości w przedniej formacji” – i to jest sedno problemu.
Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy do listy nieobecnych dochodzi Lukas Nmecha, co zmusza sztab szkoleniowy do awaryjnych rozwiązań w formacji ofensywnej. Czy to oznacza, że musimy być świadkami partnerstwa Brandona Williamsa i Dominica Calvert-Lewina? Wygląda na to, że Daniel Farke może być zmuszony do wystawienia duetu Dominic Calvert-Lewin oraz Noah Okafor razem w ataku, co jest układem wymuszonym, a niekoniecznie optymalnym pod względem taktycznym.
Środek pola pod presją: Kto zastąpi Seana Longstaffa i jak zorganizować grę?
Pośrednikiem między obroną a atakiem, czyli strefą, gdzie rodzi się większość kreatywności, jest środek pola. Tutaj również odczuwalne są braki kadrowe. Wykluczenie z gry Seana Longstaffa oznacza, że pomoc musi zostać przebudowana, a odpowiedzialność spoczywa teraz na ramionach innych.
Możemy spodziewać się, że Daniel Farke postawi na solidność i wszechstronność, wybierając tercet złożony z Ethana Ampadu, Antona Stacha i Brendena Aaronsona. To formacja, która ma zapewniać zarówno destrukcję, jak i zdolność do szybkiego przeniesienia piłki. Ampadu, znany ze swojej wszechstronności na „szóstce”, będzie kluczowy w organizacji gry defensywnej, podczas gdy Aaronson wnosi energię i nieprzewidywalność. To ci piłkarze muszą przejąć stery w obliczu absencji Longstaffa.
Architektura obronna na Stadium of Light: Rodon i kompania pod lupą
W obliczu niepewności w ataku, linia obrony musi być absolutnie monolitem. Bramkarz Lucas Perri będzie miał na pewno nerwowy wieczór, licząc na to, że jego centralni obrońcy spiszą się na miarę oczekiwań. Przed nim ustawiona ma być formacja oparta na trójce solidnych defensorów: Joe Rodon, Jaka Bijol oraz Pascal Struijk. Taka konfiguracja sugeruje głęboką, trójdzielną defensywę, która ma za zadanie zneutralizować ofensywne zapędy Sunderlandu i chronić Perriego.
Jeżeli Leeds zdecyduje się faktycznie na ustawienie z trzema środkowymi obrońcami, co jest wysoce prawdopodobne biorąc pod uwagę dostępne personalia, wing-backowie stają się kluczowi. Oczekuje się, że rolę tę przejmą Jayden Bogle po jednej stronie i Gabriel Gudmundsson po drugiej. Ich zadanie jest podwójne: asekuracja bocznych sektorów i dostarczanie jakościowych centrowań do ewentualnego tandemu Calvert-Lewin/Okafor.
Ostatecznie, możliwa „jedenastka” na to wymagające wyjazdowe spotkanie rysuje się następująco: Perri; Rodon, Bijol, Struijk; Bogle, Aaronson, Ampadu, Stach, Gudmundsson; Calvert-Lewin, Okafor. To jest skład na walkę, ale brakuje mu iskry Jamesa, co może być decydujące w zaciętym boju na północy Anglii.