Otoż mamy kolejny medialny spektakl, a w centrum uwagi znów Lucas Paquetá, brazylijski maestro West Ham United. Po męczącym śledztwie i powrocie na boisko, kartka, tym razem czerwona, znowu stawia go pod ostrzałem. Czy to tylko efekt presji, czy może symptom głębszych problemów? Analizujemy emocjonalną lawinę, którą wywołał po porażce z Liverpoolem.

Zmęczony psychicznie Paquetá uderza w FA po czerwonej kartce
Powrót Lucasa Paquetá na murawę po zawieszeniu za pięć żółtych kartek trwał krótko. Zaledwie kilka minut po wyjściu na boisko w ligowym starciu z Liverpoolem, Brazylijczyk zobaczył przedwczesny urlop – czerwoną kartkę za zbyt gorące dyskusje z arbitrem Darrenem Englandem pod koniec meczu, który Młoty przegrały 0:2 na London Stadium. Decyzja ta, choć dyktowana regulaminem, wywołała lawinę komentarzy ze strony samego zawodnika, który nie szczędził gorzkich słów pod adresem Angielskiego Związku Piłki Nożnej (FA).
Przypomnijmy kontekst, który ciąży nad Paquetą niczym klątwa. Jeszcze w lipcu, po niemal dwuletnim śledztwie, został on oczyszczony z zarzutów o udział w ustawianiu wyników spotkań (spot-fixing), polegających na celowym otrzymywaniu żółtych kartek w czterech meczach Premier League w latach 2022 i 2023, aby wpłynąć na rynki bukmacherskie. Mimo uniewinnienia przez niezależną komisję regulacyjną od tych czterech konkretnych zarzutów, cała sytuacja odcisnęła na nim piętno. FA, wydając oświadczenie w poprzednim miesiącu, przyznała, że zawodnik doznał „stresu psychicznego”. Ten sam stres, który latem 2023 roku zrujnował mu wart 85 milionów funtów transfer do Manchesteru City.
Dlaczego brazylijski kreator stracił panowanie nad sobą? Odbicie dwuletniej gehenny
Emocjonalna eksplozja na boisku wydaje się być bezpośrednim odzwierciedleniem tego, co działo się za kulisami. Po meczu, reagując na słowa byłego bramkarza Młotów, Roberta Greena, który nazwał jego zachowanie „żenującym zachowaniem” (ang. „ridiculous behaviour”), Paquetá wypowiedział się na platformie X w bardzo mocnych słowach.
„To absurdalne, że twoje życie i kariera są dotknięte przez dwa lata bez żadnego wsparcia psychologicznego ze strony federacji. Być może to żenujące zachowanie jest tylko odbiciem wszystkiego, co musiałem znieść i, jak mi się wydaje, muszę znosić dalej! Przepraszam, jeśli nie jestem idealny.”
To jest mocny cios wymierzony w FA. Zawodnik sugeruje, że brak instytucjonalnego wsparcia w obliczu tak poważnych zarzutów – łącznie z groźbą dożywotniego zakazu gry w futbolu – doprowadził do załamania nerwowego na boisku. W osobnym wpisie, tym razem po portugalsku, Paquetá starał się załagodzić sytuację, ale jego ból był wyczuwalny.
„Rozumiem, że teraz muszę wyjść na bohatera, trudno jest żyć z tym wszystkim, co zostało spowodowane w moim życiu i w mojej psychice. Będę nadal starał się, aby to mnie nie dotknęło jeszcze bardziej. To nie usprawiedliwia mojej czerwonej kartki i dlatego przepraszam kibiców i moich kolegów z drużyny.”
Trener West Ham, Nuno Espirito Santo, był oszczędny w komentarzach, stawiając na ostrożność w ocenie swojego kluczowego gracza.
„Chcę najpierw z nim porozmawiać i spróbować zrozumieć. Niesprawiedliwe jest wydawanie opinii bez rozmowy z nim” – powiedział Nuno stacji Sky Sports. „Trudno jest grać z jednym zawodnikiem mniej przeciwko Liverpoolowi.”
Konsekwencje dla Młotów i wzmocnienie dla Czerwonych Diabłów
Dla West Ham ta sytuacja to kolejny cios w i tak już trudnym okresie. Porażka z Liverpoolem to już ósma ligowa klęska w tym sezonie, co spycha Młoty na niebezpieczne 17. miejsce w tabeli, tuż nad strefą relegacji, jedynie dzięki lepszemu bilansowi bramek.
A kara dla Paquetá jest podwójnie bolesna. Zawieszenie oznacza, że pomocnik nie zagra w kluczowym czwartkowym wyjazdowym meczu Premier League przeciwko Manchesterowi United. I tu pojawia się ironia losu dla kibiców West Ham: brak Paquetá to de facto „wzmocnienie dla Czerwonych Diabłów”. Brazylijczyk jest absolutnie kluczowy dla Nuno – w dotychczasowych trzech meczach Premier League przeciwko Man United, gdy Paquetá był na boisku, West Ham zawsze wygrywał. Strata piłkarza, który w tym sezonie dołożył trzy ligowe bramki, będzie odczuwalna. Czy Młoty zdołają utrzymać ten niezwykły bilans bez swojego architekta gry? Wydaje się, że nadchodzący tydzień będzie testem odporności psychicznej całego zespołu, a nie tylko Brazylijczyka.