Parkinson znów spróbuje bolesnej potyczki z Chelsea.
Nadszedł czas na Puchar Anglii, a w tym starciu mamy do czynienia z prawdziwą mieszanką gatunków: rozpędzona maszyna z niższych lig kontra globalna potęga, której finanse wołają o pomstę do nieba.
Czy Wrexham znów jest przekleństwem Chelsea? Parkinson na celowniku
Drużyna zarządzana przez Phila Parkinsona przeżywa ostatnio godną uwagi passę formy. Siódme miejsce w tabeli, cztery punkty przewagi nad Southampton w walce o baraże i seria pięciu meczów bez porażki we wszystkich rozgrywkach – to wszystko sprawia, że inwestycje w klub zaczynają przynosić wymierne efekty. Niemniej jednak, Chelsea wchodzi w ten pojedynek jako absolutny faworyt, nawet jeśli w Pucharze Anglii papierowe statystyki często lądują w koszu. Po imponującym zwycięstwie 4:1 nad Aston Villą, nastroje przyłapały na tym, że Lwy chcą pójść po to trofeum.
Dla kibiców Chelsea, wspomnienie porażki 4:2 z Bradford City w Pucharze Anglii w sezonie 2014/2015 wciąż budzi dreszcze. A kto prowadził tamtą drużynę Bradford? Oczywiście, obecny menedżer Wrexham, Phil Parkinson. W tamtym meczu, podopieczni José Mourinho prowadzili 2:0 już w 38. minucie, by Jon Stead strzelił w 41. minucie, a w drugiej połowie Chelsea kompletnie się posypała. Pytanie brzmi: czy Parkinson jest w stanie powtórzyć jeden z największych "upsetów" w historii tych rozgrywek? The Racecourse to z pewnością nie jest stadion Premier League; jeśli gospodarze stworzą tam prawdziwe piekło, a murawa nie będzie idealnie przystrzyżona, jak Chelsea to lubi, naprawdę wszystko może się zdarzyć.
Puchar Anglii: ostatnia deska ratunku dla trofeum?
Zbyt wcześnie, by mówić o dominatorze Premier League, ale Arsenal wydaje się zmierzać po tytuł, a Liga Mistrzów to europejski parkiet, na którym londyńczycy mają bogatą historię, ale obecnie jest to cel trudny do osiągnięcia. Oznacza to, że Puchar Anglii, pomijając Superpuchar UEFA dla zwycięzców Klubowych Mistrzostw Świata, może być dla Chelsea jedyną realną szansą na podniesienie jakiegokolwiek pucharu w tym sezonie. Priorytetem pozostaje oczywiście zapewnienie sobie miejsca w czołowej piątce, szczególnie biorąc pod uwagę niedawno ogłoszone gigantyczne straty finansowe klubu. Ale dla kibiców, dopóki drużyna gra w jakimś turnieju, chcą go wygrać.
Chelsea bezsprzecznie dysponuje zawodnikami zdolnymi do triumfu. João Pedro prezentuje fenomenalną formę, Cole Palmera nigdy nie można skreślać, a Reece James – i tu mogę się ośmielić stwierdzić – jest być może najbardziej kompletnym obrońcą w kraju. Losowanie przeciwko Wrexham to z pewnością korzystny scenariusz; po ewentualnym przejściu dalej, Chelsea znajdzie się w gronie głównych kandydatów do końcowego triumfu.
Kadrowa karuzela i powroty z ławki rezerwowych
Można oczekiwać, że w tym spotkaniu zobaczymy spore rotacje personalne w składzie Chelsea. Zawodnicy tacy jak Liam Delap, Andrey Santos, czy Mamadou Sarr powinni otrzymać szansę na zaprezentowanie swoich umiejętności, co jest kluczowe w kontekście budowania głębi składu na dalszą część sezonu.
Trener Liam Rosenior potwierdził niestety, że Estêvão nie jest jeszcze gotowy do powrotu po urazie ścięgna podkolanowego, a Jamie Gittens (kontuzja mięśniowa) jest blisko, ale jeszcze za wcześnie na jego występ. Dário Essugo i Levi Colwill (zerwane więzadło krzyżowe) pozostają poza grą. W kwestii obrony, Wesley Fofana (stłuczenie) jest niepewny. Jest jednak szansa, że zobaczymy w akcji Roméo Lavię, który nie pojawił się w podstawowym składzie Chelsea od października.
W obozie Wrexham lista absencji również jest odczuwalna. Gospodarze będą musieli radzić sobie bez Matty’ego Jamesa (kontuzja palca), Liberato Cacace (ścięgno podkolanowe), Thomasa O’Connora (ścięgno podkolanowe) i Bena Sheafa (kolano). Dodatkowo, kontuzje długoterminowe wykluczają Aarona Jamesa (kolano) i Lewisa Brunta (udo).
Przewidywania: Wygrywanie z niższymi ligami pod mikroskopem
Pod wodzą Roseniora, Chelsea konsekwentnie radziła sobie z rywalami z niższych lig, czego przykładem było komfortowe zwycięstwo nad Hull. Spodziewam się, że ten schemat powtórzy się również w starciu z Wrexham. Mimo historycznej zmorry Parkinsona, klasa i głębia składu The Blues powinny przeważyć, choć może nie będzie to spacer po parku. Stawiam na solidne 3:1 dla Chelsea.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.