Powrót do gry potężnej siły Arsenalu! Czy kontuzje wreszcie odpuszczą Mikelowi Artetie, pozwalając Kanonierom utrzymać się na szczycie Premier League? Kai Havertz, kluczowy element układanki, znów melduje się na treningach, co może całkowicie odmienić oblicze defensywnie nastawionych rywali „The Gunners”.

Powrót Havertza: Czy londyńczycy odzyskali swój atak?
Dobra wiadomość dla kibiców Arsenalu, które ostatnio musiały zadowolić się taktyczną szarpaniną, a nie ligową jatką. Kai Havertz, który opuszczał boisko z powodu urazu kolana już od pierwszego dnia sezonu, wrócił do treningów z zespołem. Choć menedżer Mikel Arteta nie skorzysta z niego w nadchodzącym starciu z Crystal Palace w Pucharze Ligi Angielskiej (EFL Cup), sama obecność Niemca jest sygnałem, że najgorsze ma za sobą.
Arteta, mimo że dotarł do czwartego etapu tych rozgrywek, musiał ostatnio żonglować składem jak cyrkowy akrobata, borykając się z lawiną kontuzji. Havertz, który miał być kluczowym ogniwem w ofensywie, tej kampanii 2024/25 nie mógł w pełni rozwinąć skrzydeł – w Premier League zagrał raptem w 23 spotkaniach. To, jak szybko odzyska „feeling” ze składem, może okazać się decydujące w walce o mistrzostwo.
Walka o tytuł: Czy Arsenal wytrzyma napór rywali po wyczerpującym okresie?
Obecna sytuacja w tabeli Premier League jest tak gęsta, że można by kroić ją nożem. Arsenal przewodzi stawce z 39 punktami, ale dystans do Manchesteru City to zaledwie dwa punkty, a do rewelacyjnej Aston Villi trzy. To nie czas na odpuszczanie, zwłaszcza że forma Kanonierów bywa kapryśna. Zwycięstwo 1:0 nad Evertonem, choć dało trzy punkty, uzmysłowiło, jak trudne momenty przeżywa atak, gdy rywale murują bramkę.
„Arteta oversaw a 1-0 victory against Everton last weekend, but the win was hard fought, with the Spaniard’s side struggling to create much in the final third.”
Powrót Havertza jest powitany z otwartymi ramionami, ponieważ najbliższa dekada ligowych zmagań zmusza Arsenal do przełamywania głębokich bloków defensywnych. Brentford, Sunderland, Leeds United, Nottingham Forest, lokalny rywal Tottenham Hotspur, aż po Manchester United – wszyscy oni z pewnością ustawią autobus na Emirates. Tu potrzebni są gracze, którzy potrafią rozciągnąć obronę podaniami, ruchem i nietypowym podejściem w polu karnym.
Nie można zapominać, że Arsenal doczeka się także powrotu Gabriela Magalhãesa. Jego obecność będzie nieoceniona nie tylko w defensywie, ale i przy stałych fragmentach gry, gdzie Brazylijczyk bywa zabójczo skuteczny. Jeśli po zimowej przerwie połączymy zdrowie Havertza z powrotem Magalhãesa, to śmiało można oczekiwać progresu formy londyńczyków.
Zmiana na dziewiątce? Czy Havertz zdetronizuje Gyokeresa?
Jednym z najciekawszych dylematów Mikela Artety w najbliższych tygodniach będzie pozycja numer dziewięć. Viktor Gyokeres, choć zdobył gola z rzutu karnego przeciwko Evertonowi, generalnie ma ostatnio problemy z regularnością. Statystyka jest brutalna: to był zaledwie jego drugi gol w ostatnich jedenastu meczach Premier League.
Dla napastnika grającego na pozycji „fałszywej dziewiątki” lub jako klasyczny środkowy napastnik, kluczowe jest operowanie w ciasnych przestrzeniach i łączenie się z pomocą partnerów. I tu właśnie leży przewaga Havertza nad szwedzkim snajperem.
Niemiec jest notorycznie lepszy w tym aspekcie gry poza polem karnym. Havertz potrafi przyjąć asystę pod presją, utrzymać się przy piłce i inteligentnie rozegrać do wbiegających skrzydłowych, co odciąża rozgrywających. Jeśli Gyokeres miał problemy z grą plecami do bramki i związaniem obrońców, to przywrócenie Havertza do pierwszej jedenastki na tej pozycji może przynieść Arsenalowi większą płynność w kreowaniu zagrożenia pod bramką przeciwnika. Arteta z pewnością rozważy tę opcję, aby znów zobaczyć ten ofensywny polot, za który Kanonierzy byli chwaleni na początku sezonu.