Pożegnanie legend: liverpool tworzy jedenastkę wszech czasów.

Koniec pewnej ery na Anfield nadchodzi nieubłaganie, a po niedawnym rozczarowaniu w meczu z Aston Villą, Liverpool, który zaledwie rok temu cieszył się ze zdobycia mistrzostwa Premier League, wydaje się gasnąć w sezonie 2025/26.

Triumfalne wygaśnięcie złotej generacji

Nadchodzi moment rozliczeń i pożegnań. Choć kibice, którzy dorastali w minionych dekadach, pamiętają takie legendy jak Kenny Dalglish czy Alan Hansen, to obecne pokolenie ma swoje własne mity: Alisson Becker, Andrew Robertson, Virgil van Dijk i Mohamed Salah. Niestety, ta lista wkrótce skurczy się o kluczowe ogniwa. Mohamed Salah i Andrew Robertson mają zagrać swoje ostatnie mecze w barwach Liverpoolu w niedzielnym starciu z Brentford. Co więcej, nawet mury bramki mogą się zmienić, ponieważ Alisson Becker jest łączony z transferem do Juventusu. W tym kontekście, gdy tylko Van Dijk pozostanie ostatnim świadkiem świetności ery Jürgena Kloppa, powrócenie do historii i zestawienie najlepszej jedenastki w dziejach klubu wydaje się bardziej niż na czasie.

Mur obronny, który trzymał świat w ryzach

Zaczynając od tyłów, wybór bramkarza stawia nas przed trudnym dylematem, ale Alisson Becker, sprowadzony po porażce w finale Ligi Mistrzów 2017/18, natychmiast załatał dziurę, która ciążyła klubowi od czasów Pepe Reiny. Brazylijczyk jest światową czołówką ze względu na opanowanie i niesamowitą skuteczność w pojedynkach jeden na jeden. Nie zapomnimy mu też gola na wagę punktów strzelonego West Bromwich Albion w maju 2021 roku.

Na prawej obronie musimy cofnąć się do lat 70., do Phila Neala. Za jedyne 66 tysięcy funtów sprowadzony z Northampton Town, Neal stał się filarem dominacji Paisley’a, zdobywając osiem tytułów mistrza Anglii i cztery Puchary Europy. Podobnie jak Alexander-Arnold, Neal słynął z ofensywy, zyskując przydomek „Zico” za kreatywność i zdobywanie kluczowych bramek, w tym w finałach Pucharu Europy w 1977 i 1984 roku.

W środku obrony mamy starcie pokoleń. Z jednej strony Alan Hansen, szkocka legenda, który dołączył w 1977 roku i wygrał 17 trofeów, dowodząc obroną jako kapitan mianowany przez Dalglisha. Z drugiej, Virgil van Dijk. Transfer za rekordowe wówczas 75 milionów funtów w styczniu 2018 roku dla wielu był znakiem zapytania, ale Holender spłacił każdy pens. Dwa tytuły Premier League, Liga Mistrzów, dwa Puchary Ligi i Puchar Anglii – do tego drugie miejsce w plebiscycie Złotej Piłki 2019, tuż za Messim. Jest on gwarantem jakości pierwszej linii.

Lewa strona defensywy należy do Andrew Robertsona. „Latający Szkot”, sprowadzony za śmieszne 8 milionów funtów po spadku z Hull City, z miejsca stał się prawą ręką Kloppa. Jego dorobek asyst jest drugim najlepszym wynikiem w historii Premier League dla obrońcy, a jego duet z Alexander-Arnoldem definiował renesans Merseyside.

Linia środkowa: Siła, charyzma i fantazja

Środek pola to mieszanka wojowników i kreatorów. Graeme Souness, nabyty za klubowy rekord 350 tysięcy funtów w styczniu 1978 roku, był kwintesencją waleczności. Jego wpływ na zdobycie pięciu tytułów ligowych i czterech Pucharów Europy był nie do przecenienia. Choć pamiętany za siłę, był też autorem pięknych goli i asystował przy zwycięskim golu w finale Pucharu Europy 1978.

Niekwestionowany fenomen, Steven Gerrard, to „Kapitan Fantastyczny”. Jego lojalność i zdolność do wygrywania meczów w beznadziejnych sytuacjach pozwoliły mu zyskać status bóstwa na Anfield. Argument, że to najwspanialszy piłkarz w historii klubu, staje się niepodważalny, gdy przypomnimy sobie legendarny powrót przeciwko AC Milan w Stambule.

Ofensywny tercet, który łamał rekordy

Prawa flankę okupuje Mohamed Salah. Choć po nieudanym etapie w Chelsea jego transfer z Romy za 36,5 miliona funtów budził wątpliwości, to egipski król rozbił wszelkie tablice rekordów. W debiutanckim sezonie ustanowił rekord Premier League (w formacie 38 meczów) z 32 golami i 10 asystami. Niedawno, bo w marcu 2025 roku, wyprzedził Gordona Hodgsona i zajmuje trzecie miejsce na liście najlepszych strzelców klubu. Jego fenomenalny sezon 2024/25 (29 goli i 18 asyst) przyniósł Liverpoolowi upragnione mistrzostwo Premier League i uczynił go absolutnym liderem pod względem udziału w bramkach dla jednej drużyny w historii ligi.

Na pozycji drugiego napastnika umieszczamy „Króla Kenny’ego” Dalglisha. Brytyjski rekord transferowy (440 tysięcy funtów z Celticu) nie był przypadkiem. Zdobył 14 honorów jako gracz i menedżer, a jego duet z Ianem Rushem jest legendarny.

Na lewym skrzydle, John Barnes, PFA Players' Player of the Year 1987-88, był ucieleśnieniem ekscytacji. Choć później cofnął się do środka pola, to w swojej szczytowej formie na skrzydle był nie do zatrzymania i w sezonie mistrzowskim 1989-90 wyprzedził w klasyfikacji strzelców nawet Rusha, notując 22 trafienia.

I wreszcie, centralny napastnik – Ian Rush. Walijski snajper z 346 bramkami we wszystkich rozgrywkach jest najlepszym strzelcem w historii klubu. Jego 15 lat spędzonych w barwach The Reds, co dało mu 15 głównych trofeów, stawia go ponad wszelką debatą, nawet nad fenomenalnym Luisem Suarezem.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.