PSG w impasie z utalentowanym pomocnikiem, Arsenal czujny.
Sytuacja w Paryżu pachnie skandalem, a w Londynie kibice Arsenalu powinni już pucować buty na wypadek niespodziewanego transferu! Największa perełka Paris Saint-Germain, młodzieżowy geniusz Senny Mayulu, utknął w martwym punkcie w negocjacjach kontraktowych.
Paryski kryzys: Młody diament na sprzedaż przez spory o pensję?
Świat futbolu huczy po tym, jak wyszło na jaw, że rozmowy kontraktowe pomiędzy Paris Saint-Germain a oszałamiającym młodym pomocnikiem, Sennym Mayulu, napotkały na "ślepy zaułek". Mowa tu o graczu, który zaledwie w zeszłym sezonie eksplodował na scenie europejskiej. Pamiętacie ten finał Ligi Mistrzów? Owszem, PSG rozbiło Inter 5:0, ale to właśnie 19-letni Mayulu postawił kropkę nad "i", strzelając ostatniego gola. Tym samym zapisał się w historii jako najmłodszy Francuz, który trafił w finale rozgrywek UEFA, ustępując jedynie legendarnym Patrickowi Kluivertowi i Brianowi Kiddowi.
Dla klubu z Paryża stratą Mayulu byłaby katastrofą wizerunkową, szczególnie biorąc pod uwagę jego obecny status. Urodzony w 2006 roku zawodnik stał się kluczowym elementem układanki Luisa Enrique, notując w bieżącym sezonie 28 występów, cztery bramki i pięć asyst we wszystkich rozgrywkach. Ale diabeł tkwi w szczegółach kontraktowych. Mayulu ma już tylko 18 miesięcy do końca obecnej umowy. To oznacza, że latem PSG może stanąć przed poważnym dylematem: albo dogadają się z chłopakiem, albo muszą go sprzedać, by uniknąć odejścia za darmo.
Jak donosi ICI Paris Ile-de-France, powołując się na Get French Football News, problem leży wyłącznie w kwestiach finansowych. Młody pomocnik ma oczekiwania, które kompletnie nie wpisują się we wnętrzną skalę płacową klubu ze stolicy Francji. A jaka jest obecna sytuacja? Według danych Capology, Mayulu inkasuje na Parc des Princes skromne 36 tysięcy funtów tygodniowo. Oczywiście, nie wiemy, o jaką kwotę prosi, ale biorąc pod uwagę jego wpływ na grę, jest jasne, że żąda on podwyżki godnej gracza, który już teraz decyduje o losach Ligi Mistrzów. PSG walczy desperacko o przedłużenie umowy do 2030 roku, ale jeśli "dead end" – jak to określają źródła – ma się utrzymać, to działacze muszą się przygotować na scenariusz letniej wyprzedaży.
Czy Arsenal powinien już dzwonić do Paryża? Czas na odmłodzenie "Kanonierskiego" silnika
Podczas gdy PSG miota się w biurokratycznych sporach, na Emirates Stadium powinni zapalić czerwone światła. Choć w doniesieniach nie pada bezpośrednio nazwa Arsenalu, to Mikel Arteta ma w swoich szeregach pomoc, który jest znakomity, ale... starzejący się. Weźmy pod lupę tę ekipę: Declan Rice, Martin Zubimendi, Eberechi Eze, Christian Norgaard, Martin Odegaard, Mikel Merino. Wszyscy ci zawodnicy albo zbliżają się do szczytu, albo już go osiągnęli, a niektórzy mogą być nawet po nim.
Jedynym naprawdę młodym, perspektywicznym nazwiskiem, które potencjalnie ma wejść w przyszłości do gry, jest Ethan Nwaneri, który, bądźmy szczerzy, na wypożyczeniu w Marsylii bryluje raczej marnie. Dział skautingu, z Andrea Bertą na czele (zakładając, że nadal tam rezyduje), powinien intensywnie myśleć nad "future-proofing" tej kluczowej formacji już tego lata.
Arsenal ostatnio przegrał walkę o Rodrigo Mendozę (który trafił do Atletico Madryt) i musi liczyć się z ostrą konkurencją ze strony Chelsea o Ayyouba Bouaddiego z Lille. Niemniej jednak, jeśli Mayulu w Paryżu pozostanie w impasie finansowym z władzami klubu, Kanonierzy nie mogą tej okazji przepuścić! Mamy tu do czynienia z zawodnikiem, który ma już trofea na koncie, jest technicznie uzdolniony i pasowałby idealnie do filozofii Artety. Okienko transferowe stanowiłoby szansę na pozyskanie takiego talentu za, potencjalnie, "przyciętą cenę" w stosunku do jego realnej wartości rynkowej, gdyby PSG poczuło oddech konkurencji i presję czasu. To jest ta czysta, nieskażona okazja, której nie wolno zmarnować przez wahanie.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.