Rashford nie chce ligi angielskiej, Tottenham traci nadzieję na transfer.
Gorące plotki transferowe znów rozpalają Old Trafford! Marcus Rashford, filar reprezentacji Anglii, wydaje się być na rozdrożu, a na horyzoncie pojawia się niespodziewany adorator z północnego Londynu. Czy Czerwone Diabły stracą swojego skrzydłowego, czy może powrót z Półwyspu Iberyjskiego zmieni wszystko?
Tottenham chce Rashforda, ale czy zagra w Premier League?
Transferowe lato nabiera rumieńców, a uwaga mediów skupia się na przyszłości Marcusa Rashforda. Jak donoszą najnowsze przecieki, Tottenham Hotspur wyraził zainteresowanie pozyskaniem 28-letniego Anglika. To naturalny ruch dla Kogutów, szukających wzmocnień na kluczowych pozycjach, ale problem leży gdzie indziej – w ambicjach samego zawodnika.
Rashford, który aktualnie reprezentuje Anglię na Mistrzostwach Świata 2026, ma ważny kontrakt z Manchesterem United aż do 2028 roku. Klauzula wykupu, wynosząca rzekomo 40 milionów funtów, jest aktywna dla każdego klubu poza lokalnymi rywalami: Manchesterem City i Liverpoolem. Choć kwota ta wydaje się być okazją, biorąc pod uwagę potencjał Anglika, Spurs wydają się niechętni do jej aktywacji. Jest jednak coś, co spędza sen z powiek działaczom ze Spurs – preferencje samego gracza.
Według doniesień i paper, Rashford absolutnie nie ma zamiaru przechodzić do kolejnego klubu w obrębie Premier League. Taka postawa to z pewnością spory cios dla Tottenhamu, który marzył o włączeniu Rashforda do swojej ofensywy. Jak widać, "noło na transfer" ma swoje granice, a rywalizacja ligowa najwyraźniej na liście priorytetów nie króluje.
Powrót z Barcelony – niechciana pamiątka czy waluta przetargowa?
Ostatni sezon Rashford spędził na wypożyczeniu w FC Barcelonie, gdzie zanotował imponujące statystyki: 14 goli i 14 asyst w 49 meczach, pomagając Katalończykom sięgnąć po tytuł La Liga. Mimo tych spektakularnych występów, Blaugrana ostatecznie zrezygnowała z aktywowania opcji wykupu wynoszącej 26 milionów funtów. Zamiast tego, Barcelona postawiła na młodszego rodaka Rashforda, Anthony'ego Gordona, wydając na niego gigantyczne 69 milionów funtów z Newcastle United, a na Anglika z Old Trafford spoglądają obecnie jedynie z myślą o kolejnym "transferze tymczasowym".
Manchester United nie ma jednak najmniejszego zamiaru sankcjonować kolejnego wypożyczenia. Czerwone Diabły chcą sprzedać 28-latka definitywnie, aby zasilić budżet na niezbędne wzmocnienia składu. Jeśli żaden klub nie zdecyduje się wyłożyć kwoty żądanej przez Czerwone Diabły, Manchester United może być zmuszony do obniżenia oczekiwań. Prawdopodobnie realistyczną kwotą, którą uda się uzyskać, będzie pułap około 25 milionów funtów.
Co dalej? Szanse na powrót do łask i Barcelona w tle
Sytuacja transferowa jest patowa. Tottenham wycofa się, jeśli Rashford nie zmieni zdania co do pozostania w Premier League, a Barcelona woli oszczędzać i liczy na kolejną darmową pożyczkę. W tym całym cyrku jest jeszcze trzecia opcja, równie nieprzewidywalna.
Michael Carrick, menedżer Czerwonych Diabłów, ma możliwość włączenia Rashforda z powrotem do składu podczas okresu przygotowawczego. Jeśli Anglik wróci do formy i udowodni, że potrafi być kluczowym elementem układanki, jego wartość rynkowa może znów wystrzelić w górę. Niezwykle ważny będzie także jego występ na Mistrzostwach Świata z Anglią; solidny turniej tylko zwiększy jego atrakcyjność dla klubów spoza Anglii. Ostatecznie, przyszłość Rashforda wydaje się być zawieszona między gotówką, jaką United chcą zarobić, a jego własnymi piłkarskimi ambicjami.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.