Rayo z dużą zaliczką podejmie Samsunspor w rewanżu Ligi Konferencji Europy.
Rayo Vallecano ma niemal zagwarantowany bilet do ćwierćfinału Ligi Konferencji Europy, ale czy Samsunspor ma w sobie dość koreańskiego żaru, by dokonać historycznego powrotu? Faworyt wydaje się być jeden, ale futbol potrafi zafundować największe niespodzianki, zwłaszcza kiedy w grę wchodzi prestiż i europejska awans.
Hiszpańska maszyna ma już jedną nogę w ćwierćfinale
Starcie na Estadio de Vallecas zapowiada się na formalność, ale w piłce nożnej nikt nie lubi lekceważyć rywala, nawet jeśli ten musi gonić wynik 3-1. Rayo Vallecano Inigo Pereza przybywa na rewanż z Turcją z komfortową przewagą po pierwszym spotkaniu. Przypomnijmy, że podopieczni Pereza awansowali bezpośrednio do tej fazy, nie marnując sił w barażach, dzięki solidnej postawie w fazie ligowej (piąte miejsce, cztery zwycięstwa, jeden remis i jedna porażka).
Co więcej, "Los Franjirrojos" pokazali, że potrafią być maszyną do zdobywania bramek. Zdobyli 13 goli w fazie grupowej, ustępując w tej klasyfikacji tylko AEK Ateny. Pierwszy mecz w Turcji tylko potwierdził ich skuteczność. Już w 15. minucie Alemao otworzył wynik, wykorzystując podanie od Isi Palazona. Choć Marius Mouandilmadji zdołał wyrównać, szybka odpowiedź Alvaro Garcii i fantastyczna, solowa akcja Alemao (jego drugi gol w meczu) ustaliły wynik na 3-1. To był historyczny wieczór dla jednego z asystentów – Palazon został pierwszym piłkarzem Rayo, który zanotował dwie asysty w jednym meczu europejskich pucharów.
Rayo ma ponadto atut własnego boiska, gdzie w tej edycji Ligi Konferencji Europy jest niepokonany. Oczywiście, ich ligowa forma bywa problematyczna, o czym świadczą dwa ostatnie remisy 1-1 z Sevillą i Levante (gdzie daliśmy sobie strzelić w 94. minucie!), ale europejskie puchary to inna bajka.
Czy Samsunspor stać na europejski cud?
Samsunspor pod wodzą Thorstena Finka stoi przed zadaniem karkołomnym. Odrobienie dwubramkowej straty na wyjeździe przeciwko zespołowi, który potrafi grać zarówno ofiarnie, jak i metodycznie, to wyzwanie graniczące z cudem. W historii Ligi Konferencji Europy tylko raz udało się odrobić straty 3-1 z pierwszego meczu u siebie – uczynił to Olympiakos przeciwko Maccabi Tel Awiw w sezonie 2023/24. Czy Turcy pójdą ich śladami?
Fakt jest jeden: bez strzelenia co najmniej trzech goli, Samsunspor nie ma czego szukać dalej. Konieczność agresywnego ataku będzie jednak otwierać drogę kontratakom Rayo, co jest wodą na młyn dla hiszpańskiej ekipy. Goście będą musieli znaleźć równowagę między desperacją a zachowaniem struktury defensywnej, co w pierwszym meczu ewidentnie im się wymykało.
Mimo wszystko, formacja Finka ma argumenty w ofensywie. Liderem jest Mouandilmadji, który zanotował fantastyczne statystyki w tych rozgrywkach: osiem goli i dwie asysty w dziewięciu występach. Jeśli on w duecie z kimś innym zdoła odpalić pocisk, Rayo może poczuć zimny dreszcz. W lidze "Czerwona Błyskawica" co prawda przegrała ostatnio dwa mecze z rzędu (wliczając porażkę z Rayo), ale weekendowe zwycięstwo 2-1 nad Kayserispor może nieco poprawić morale przed wyjazdem do Madrytu.
Wątpliwości personalne i ostrzeżenia przed kartkami
W obu obozach borykają się z problemami kadrowymi oraz wiszącymi nad zawodnikami karami za żółte kartki, co w kontekście potencjalnego ćwierćfinału jest istotne.
W Rayo Inigo Perez ma właściwie pełną pulę zdrowych graczy, z wyjątkiem kontuzjowanego Diego Mendeza. Spora rotacja, którą Perez zastosował w ostatnim meczu ligowym z Levante (osiem zmian!), sugeruje, że jego kluczowi zawodnicy są świeży i gotowi do walki o awans. Jednocześnie kibice Rayo powinni trzymać kciuki za czystą grę: Augusto Batalla, Palazon, Oscar Trejo i Oscar Valentin znajdują się na skraju zawieszenia. Kolejna żółta kartka zamknie im drogę do pierwszej ćwierćfinałowej potyczki.
U gości sytuacja jest gorsza. Thorsten Fink musiał radzić sobie z urazem kapitana Oliviera Ntchama, który opuścił boisko już w czwartej minucie ostatniego meczu. Do tego dochodzą poważniejsze absencje: Bedirhan Cetin (zerwane więzadło krzyżowe), Afonso Sousa (kostka) oraz Jaures Assoumou. Dodatkowo, czterech graczy Samsunspor – Yunus Emre Cift, Carl Holse, Rick van Drongelen i Celil Yuksel – ma już na swoim koncie dwie żółte kartki. Sukces w Madrycie byłby osłodzony brakiem kluczowych piłkarzy w kolejnej rundzie.
Przewidywane składy sugerują powrót najmocniejszego zestawienia Rayo, celującego w zamknięcie tematu awansu bez zbędnego ryzyka.
Przewidujemy, że Rayo Vallecano 2-0 Samsunspor. Hiszpanie zagrają taktycznie i wykorzystają luki, które otworzy zdesperowany rywal. Nie ma co liczyć na cud, gdy jeden zespół ma tak wyraźną przewagę i tak dobrą defensywę na własnym terenie w Europie.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.