Real Madryt chłodzi zainteresowanie obrońcą Crystal Palace.
W świecie futbolowych spekulacji znowu wrze, a oczy największych europejskich gigantów ponownie kierują się w stronę Premier League. Czy obrońca, który miał być hitem przyszłego okna transferowego, nagle spada na dalszy plan?
Real Madryt tonuje nastroje – Guehi nie jest priorytetem numer jeden
Wyobraźmy sobie: Real Madryt przebudowuje linię defensywną, mając w planach wzmocnienia na sezon 2026/27. Marc Guehi z Crystal Palace, kapitan Orłów i solidny reprezentant Anglii, wydawał się idealnym kandydatem – zwłaszcza że jego kontrakt wygasa w 2026 roku, a on sam nie zamierza przedłużać umowy na Selhurst Park. Sprawa pachniała darmowym transferem dużego kalibru. Jednak najświeższe wieści, zwłaszcza te pochodzące z zaufanych źródeł w The Athletic, wskazują, że Biała Gwiazda nieco ostudziła swój zapał.
Owszem, Real Madryt monitoruje rynek, bo w składzie panuje pewna niepewność. Czyżby odejścia Antonio Rüdiger i Davida Alaby były na horyzoncie? Obaj mają wygasające latem kontrakty. Rüdiger, mimo niedawnego powrotu po kontuzji, nadal jest ważny, ale Alaba zmaga się z kolejnymi problemami zdrowotnymi, a jego urazy podważają sens dalszej współpracy. W Madrycie mogłoby zatem zwolnić się miejsce na dwóch środkowych obrońców.
Mimo to, Marc Guehi – ten solidny, grający głową i pewny w wyprowadzeniu piłki defensor – nie jest obecnie priorytetem numer jeden dla Santiago Bernabéu. Na tej liście wyżej plasuje się Dayot Upamecano z Bayernu Monachium. Upamecano, podobnie jak Guehi, również kończy kontrakt za rok i teoretycznie latem 2026 roku będzie dostępny za darmo. Choć Bawarczycy pracują nad przedłużeniem jego umowy, jeśli się nie uda, Francuz z Allianz Areny stanie się celem numer jeden dla Florentino Péreza.
Czy Liverpool i Barcelona dopadną ofiarę rozproszenia Madrytu?
Ta zmiana priorytetów Realu to prawdziwa furtka dla innych potęg, które od dawna mają Guehi'ego na oku. Przecież latem tego roku transfer Anglika do Liverpoolu był niemal pewny, ale w ostatniej chwili transakcja upadła. Niemniej jednak, Czerwoni nadal widzą w 24-latku (a raczej 25-latku w perspektywie 2026 roku) idealne wzmocnienie defensywy. Jednakże, ich obecne problemy w lidze mogą oznaczać brak Ligi Mistrzów w przyszłym sezonie, co w wyścigu o napastnika z wielką metką europejską może być minusem. Czy Premier League nadal będzie najmocniejszą kartą przetargową?
Nie zapominajmy o Barcelonie. Katalończycy powoli wychodzą z finansowego dołka, a możliwość pozyskania zawodnika tej klasy bez kwoty odstępnego to opcja, której muszą rozważyć. Jesteśmy świadkami klasycznego "efektu domina" na rynku transferowym: odwrót jednego giganta z wyścigu sprawia, że pozostali gracze nagle zyskują realną przewagę.
Obaj potencjalni "darmowi" obrońcy – Guehi i Upamecano – będą musieli podjąć decyzje strategiczne przed Mistrzostwami Świata 2026, które rozpoczynają się 11 czerwca. To turniej, który może albo podbić ich wartość rynkową, albo być ostatnim punktem na podjęcie ostatecznej decyzji kontraktowej. Dla Guehi'ego, który pewnie będzie kluczowym ogniwem Anglii, presja na stabilizację kariery będzie ogromna. Jeśli Madryt mówi "nie teraz", to czy Liverpool i Barcelona rzucą się na głęboką wodę, by zgarnąć Anglika, zanim ktokolwiek inny wyprzedzi ich w kolejce? Faza spekulacji właśnie weszła w decydujący, zimowy (a właściwie przedlatowy) etap.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.