Real Madryt goni Barcelonę przed trudnym starciem z rozpędzonym Realem Sociedad.

Napięcie w LaLiga rośnie! Królewscy, wspierani fenomenalną serią zwycięstw i żelazną defensywą, depczą po piętach Barcelonie, a kolejny test, tym razem z rozpędzającą się Real Sociedad, obiecuje prawdziwy spektakl na Estadio Bernabéu.

Real Madryt: Fabryka zwycięstw kontra błękitno-biali z San Sebastián

Forma Realu Madryt w LaLiga jest absolutnie bezbłędna, stając się głównym czynnikiem wywierającym presję na lidera, czyli Barcelonę. Los Blancos odnotowali już siedem kolejnych zwycięstw, licząc od grudnia ubiegłego roku, co jest imponującym osiągnięciem w tak wymagającej lidze. Nie chodzi tylko o inkasowanie punktów; chodzi o styl, a przede wszystkim o twardą obronę. Zaledwie 18 straconych goli to najlepszy wynik w Hiszpanii, a Thibaut Courtois może poszczycić się największą liczbą czystych kont (11). Ba, Ancelotti (lub w tym przypadku Arbeloa, który prowadził drużynę w ostatnim meczu) ma do dyspozycji ofensywę, która ustępuje jedynie Barcelonie – 49 zdobytych bramek to solidna wizytówka. Ostatnie zwycięstwo na trudnym wyjeździe na Mestalla tylko potwierdziło mentalność zwycięzców. Teraz jednak czeka ich starcie z rywalem, który również jest na fali wznoszącej.

La Real: Niepohamowana maszyna Pellegrino Matarazzo

Jeśli Real Madryt jest maszyną do wygrywania, to Real Sociedad pod wodzą Pellegrino Matarazzo stała się prawdziwą rewelacją drugiej połowy sezonu. Baskowie notują siedem meczów bez porażki w lidze (4 zwycięstwa, 3 remisy) i imponującą serię jedenastu gier bez przegranej we wszystkich rozgrywkach! W tym okresie ograli nawet Barcelonę i zremisowali z solidnym Atletico Madryt, a do tego wygrali prestiżowe Baskijskie Derby. Od kiedy Matarazzo przejął stery na początku bieżącego roku kalendarzowego, La Real awansowali aż na ósme miejsce w tabeli i są blisko finału Copa del Rey. To nie jest przypadek; to efekt pracy, która przekłada się na konkretne rezultaty. Oczywiście, historia nie przemawia za gośćmi – ostatnie zwycięstwo na Bernabéu datuje się na 2020 rok, ale trzy porażki i trzy remisy od tamtej pory to wynik, który dla większości ligowców byłby powodem do dumy.

Gwiazdy w cieniu gwiazd: Kto pociągnie za sznurki?

Choć uwaga mediów skupia się oczywiście na Francuzie z Paryża (choć w kontekście Realu często chodzi o Kyliana Mbappé), to w zespole gospodarzy, a zwłaszcza w kontekście absencji, na pierwszy plan wysuwają się inni. Warto podkreślić wyczyn Álvaro Carrerasa. Jego występ przeciwko Valencii, gdzie otworzył wynik, nagrodzony notą 8.5 (i tytułem Gracza Meczu), to potwierdzenie, że młodzi gracze są gotowi wejść na scenę. Ten ofensywnie usposobiony lewy obrońca jest czołówką w lidze w kluczowych statystykach, zajmując wysokie pozycje (powyżej 95. percentyla) pod względem zdobytych goli (2), celnych podań, kontaktów z piłką i przejęć wśród bocznych obrońców. W efekcie, z oceną 7.51, jest on najwyżej notowanym obrońcą w LaLiga.

Jeśli spojrzymy na drużynę gości, to niezależnie od szkoleniowca, Mikel Oyarzabal pozostaje niekwestionowanym protagonistą. Ten hiszpański reprezentant to najlepszy strzelec La Real (9 goli) i współlider klasyfikacji asyst (3), a do tego przewodzi w liczbie stworzonych szans bramkowych (30) i odzyskanej piłki w ostatniej tercji boiska na 90 minut. Jest po prostu najważniejszym ogniwem tej ekipy, jej motorem napędowym.

Puzzle skomponowane przez sztab: Kogo brakuje na boisku?

W składzie Realu Madryt, po powrocie Viníciusa Júniora (który opuścił ostatni mecz z powodu zawieszenia), sytuacja kadrowa wydaje się stabilizować. Mimo to, na liście nieobecnych wciąż widnieją Éder Militao, Jude Bellingham i Rodrygo. Trent Alexander-Arnold (choć akurat to nazwisko sugeruje błąd we wprowadzonym tekście, mając na uwadze kontekst Realu Madryt, ale trzymając się ściśle źródła) wszedł z ławki w Walencji, co sugeruje gotowość do gry.

W drużynie z Kraju Basków problemów jest więcej. Brais Méndez rozpoczyna drugi z dwóch meczów zawieszenia. Dodatkowo, na liście kontuzjowanych znajdują się: Luka Sucic, Arsen Zakharyan, Takefusa Kubo oraz Ander Barrenetxea. Ta długa lista osłabia głębię składu La Real, co może okazać się kluczowe w starciu z hiper-skoncentrowanym Realem Madryt.

Werdykt po analizie: Czy Królewscy przełamią dobrą passę gości?

Można dyskutować, czy styl gry Realu Madryt bywa „olśniewający”. W tym momencie sezonu, gdy toczy się walka o mistrzostwo, liczy się tylko jedno: punkty. A Real Madryt je zdobywa, prezentując niełatwą do złamania konstrukcję. W obliczu grania na własnym stadionie i mając pełny tydzień na przygotowanie się do meczu – w przeciwieństwie do Realu Sociedad, który musiał rozgrywać środową potyczkę w Pucharze Króla – przewaga logistyczna jest po stronie gospodarzy. Spodziewam się, że ten tytaniczny wysiłek fizyczny i mentalny gości z San Sebastián w środku tygodnia, w połączeniu z solidnością defensywną Madrytu, przełoży się na minimalne zwycięstwo Królewskich na Bernabéu.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.