Reece James nie nadaje się na prawego obrońcę Chelsea.
Nadchodzące wzmocnienia w Chelsea pod wodzą Xabiego Alonso wydają się oczywiste, ale kolejna kontuzja Reece'a Jamesa na arenie międzynarodowej rzuca cień na plany The Blues. Czy to sygnał, że dotychczasowe podejście do kapitana było receptą na katastrofę mięśniową?
Reece James: Prawy obrońca to jego przekleństwo, a nie atut
Wiadomość o kolejnym urazie mięśnia dwugłowego uda Reece’a Jamesa podczas zgrupowania kadry Anglii, tuż po tym, jak Thomas Tuchel potwierdził, że to „drobny uraz”, który wykluczył go z meczu z Panamą, powinna być dla Xabiego Alonso dzwonkiem alarmowym, a nie tylko krótkoterminowym problemem logistycznym dla kadry narodowej. To jawny dowód na to, że spekulacje dotyczące jego przydatności na klasycznej pozycji bocznego obrońcy mają solidne podstawy.
Spójrzmy na fakty. Trzy ostatnie epizody naderwania mięśni kulszowo-goleniowych Jamesa łączy jeden mianownik: gra na boku obrony – jako right-back lub wing-back. W listopadzie 2024 roku, po serii występów na tych pozycjach, Anglik pauzował przez ponad dwa miesiące w Premier League. Niedawno, w marcu, Liam Rosenior, który z pozoru zarządzał minutami Jamesa rozsądnie, postawił na niego w dwóch meczach w ciągu trzech dni – przeciwko Paris Saint-Germain i Newcastle United. W obu spotkaniach Anglik grał pełne 90 minut, a choć z PSG zaczął w środku pola, końcówkę spędził na prawej obronie, podobnie jak w drugiej połowie starcia z Newcastle. A co stało się potem? Prawie dwa miesiące przerwy w lidze.
Teraz sytuacja się powtarza. James rozgrywa dwa mecze w niecały tydzień na boku obrony i natychmiast wraca do gabinetu fizjoterapeuty. To nie może być przypadek. Nawet Enzo Maresca sygnalizował, że przesunięcie Jamesa do środka pola ma na celu ograniczenie sprintów i dynamicznych zrywów, charakterystycznych dla bocznych defensora. Chelsea czerpie korzyści z jego dyrygowania grą w środku pola, choć brakuje wówczas wzrostu przy Moisesie Caicedo.
Koniec ery Jamesa na boku – gdzie Alonso powinien go widzieć?
Jako kapitan i zawodnik z długoterminowym kontraktem, James pozostaje kluczowym ogniwem The Blues. Jednak dla Xabiego Alonso musi nadejść moment brutalnej szczerości: granie Jamesa jako klasycznego prawego obrońcy czy nawet wahadłowego musi zostać całkowicie wykluczone z planów taktycznych. Mimo jego atakujących walorów i faktu, że w sezonie 2025/26 zagrał w 39 meczach, jego organizm po prostu nie wytrzymuje fizycznego obciążenia związanego z tą rolą.
Zatem co dalej? Według zdrowego rozsądku, James powinien być rozważany wyłącznie na dwóch pozycjach: jako prawy środkowy obrońca w formacji z trójką z tyłu, lub jako fizyczny ósemka w środku pola.
System z trójką obrońców daje tu teoretyczne pole manewru. Chelsea desperacko potrzebuje wzrostu i siły w defensywie centralnej. Wyobraźmy sobie trójkę: Josh Acheampong, potencjalny nabytek Maxence Lacroix z Crystal Palace i Levi Colwill. W takim ustawieniu James zyskałby stabilizację, której brakuje mu na boku. Podobnie w środku pola, obok Caicedo, potrzebny jest silniejszy fizycznie zawodnik niż na przykład Enzo Fernandez czy Andrey Santos. Chociaż duet Caicedo-James w środku bywał efektywny, to optymalność tego rozwiązania nadal pozostaje kwestią otwartą.
Jak transferowe priorytety muszą się przeorientować?
Teoretycznie, opcje na bocznych obrońców/wahadłowych Chelsea prezentują się solidnie: James (którego wykluczamy z pełnienia tej roli), Palestra (którego podpis jest bliski z Atalanta BC), Malo Gusto, Acheampong, Jorrel Hato oraz Valentin Barco (jeśli zostanie pozyskany). To utalentowana grupa, ale po dogłębnej analizie pojawiają się wątpliwości. James odpada z uwagi na kontuzje. Gusto bywa uznawany za zbyt niekonsekwentnego. Acheamponga lepiej widzieć w środku obrony. Hato to opcja lewonastawna, a Barco wymaga adaptacji do Premier League po nieudanym etapie w Brighton & Hove Albion.
Skoro James, filar obrony, okazuje się zbyt delikatny na standardy bocznych defensora, pozyskanie kolejnego wzmocnienia – czy to na prawą, czy na lewą flankę – staje się absolutnym priorytetem. Niezależnie od tego, czy Malo Gusto pozostanie na Stamford Bridge, Alonso musi skupić się na „czystym” skrzydłowym obrońcy.
Mamy tu konkretne opcje na rynku. Lewis Hall, były lewy obrońca Chelsea z Newcastle, jest kandydatem. Maxi Araujo ze Sportingu Lizbona również pasuje do profilu. Nawet Gabriel Gudmundsson z Leeds United był łączony z niespodziewanym transferem do Chelsea. Chociaż działacze klubu powinni równolegle szukać ulepszeń na pozycjach ofensywnych przed sezonem 2026/27, priorytetem musi być reakcja na sytuację z Jamesem. W przeciwnym razie klub zostanie z listą nieprzewidywalnych opcji na kluczowych pozycjach w formacji 3-4-2-1 Xabiego Alonso.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.