Reece James udowadnia, że transformacja w kluczowego pomocnika Chelsea jest kompletna.
Niedziela miała być koszmarem Reece’a Jamesa. Zredukowana do dziesięciu graczy Chelsea, zmagająca się z liderem Premier League, została wystawiona na próbę w środku pola przeciwko prawdopodobnie najgroźniejszemu arsenałowi ligi.
Reece James: Od prawej obrony do centrum dowodzenia. Czy to już koniec debaty?
Początki tego eksperymentu były burzliwe. Kiedy Enzo Maresca zdecydował się przenieść Jamesa, jednego z najbardziej utalentowanych prawych obrońców swojego pokolenia, do środka pola, wielu kibiców Chelsea zareagowało sceptycyzmem. Przecież The Blues dysponowali już klasowymi opcjami na tej pozycji. Dlaczego marnować potencjał gracza kalibru Jamesa, przesuwając go do formacji, gdzie, wydawałoby się, już panował ruch? Jednakże, jak pokazał niedawny, pełen dramaturgii remis z Arsenalem, adaptacja Jamesa jest więcej niż udana – jest rewolucyjna.
W starciu z Kanonierami, po bezmyślnym czerwonym kartce Moisésa Caicedo, James został sam w środku pola, zmuszony do konfrontacji z tercetem Rice, Zubimendi i Eze. To musiało być piekło dla obrońcy. Oczekiwano, że Chelsea się rozpadnie pod naporem lidera tabeli. Zamiast tego, kapitan zagrał w zasadzie za dwóch.
Statystyki, które obalają wszelkie wątpliwości
W kontekście statystycznym, pokaz Jamesa w środku pola był po prostu fenomenalny. W posiadaniu piłki, tylko Trevoh Chalobah i Wesley Fofana zanotowali więcej kontaktów z futbolówką. James zaliczył pięć podań w tercję ofensywną i wykreował dwa kluczowe zagrożenia. Był de facto architektem rytmu, utrzymującym Chelsea w grze ofensywnej, nawet gdy grali w osłabieniu.
Ale prawdziwy pokaz siły nastąpił bez piłki. James był siłą natury w destrukcji, nieustannie stosując pressing na połowie Arsenalu, uniemożliwiając im płynne przejście do fazy ataku po czerwonej kartce Caicedo. Był to, jak to ujęto w analizach, "nadludzki wysiłek".
Sam Maresca nie szczędził pochwał, choć podszedł do tematu ostrożnie:
„Reece był fantastyczny, był na topie, bardzo dobry” – powiedział menedżer. „Teraz mamy mecz w środę. Musimy nim zarządzać, musimy kontrolować jego sytuację. Ale dzisiaj był bardzo dobry.”
Kontrola obciążenia kluczem do sukcesu w erze Mareski
Maresca ma prawo być ostrożny. Lata Jamesa naznaczone były pechem – serią kontuzji, które skutecznie hamowały rozwój jego potencjału. Talent nigdy nie był problemem; problemem była dostępność. Dopiero teraz, od dziewięciu meczów ligowych w pierwszym składzie, James notuje swój najdłuższy okres ciągłej gry od dawna.
Chelsea to projekt "w trakcie budowy". Remis z Arsenalem i lśniące zwycięstwo 3-0 nad Barceloną w Lidze Mistrzów pokazują, że drużyna potrafi rywalizować z elitą, ale brakuje jej konsekwencji w perspektywie całego sezonu. W tym młodym kolektywie pełnym młodzieńczych talentów, takich jak Estêvão, Alejandro Garnacho czy czołowy kreator Cole Palmer, James stanowi unikalną kotwicę.
Wszechstronność jako nowa definicja lidera
Czym jest Reece James dla dzisiejszej Chelsea? Jest wszechstronnym graczem, jakiego próżno szukać w całym składzie. Jest solidny w obronie. Coraz lepiej rozumie swoją rolę jako progresora posiadania na dnie środka pola. Jest znakomitym rzutem w pole karne. Ba, jest komfortowy z piłką przy nodze, prowadząc ją do przodu.
Dawne, wielkie drużyny Chelsea opierały się na "load-bearing players" – zawodnikach, na których można było polegać bez względu na okoliczności. Mowa tu o tytanach takich jak John Terry, Frank Lampard czy Didier Drogba. James ewoluuje w tę samą kategorię. Jest fundamentem, na którym Maresca buduje przyszłe sukcesy.
Chociaż do panteonu legend Chelsea brakuje mu jeszcze trofeów na miarę Ligi Mistrzów (który już wygrał, podobnie jak inne puchary), jego aktualna forma sugeruje, że ma wszystkie narzędzia, by stać się nie tylko ikoną, ale i mechanicznym sercem klubu. Był jednym z najlepszych prawych obrońców swojej generacji; teraz, po przejściu metamorfozy, staje się jednym z najlepszych środkowych pomocników ligi. To jest transferowa i taktyczna metamorfoza, którą historycy futbolu będą długo analizować.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.