Saudyjczycy celują w Olmo, ale Barcelona ma inne plany.
Wielkie Gesto na rynku transferowym nabierają tempa, a tym razem uwaga skupia się na Barcelonie. Choć Dani Olmo wydawał się kluczowym elementem układanki Hansiego Flicka, nagle na horyzoncie pojawił się nieoczekiwany zalotnik z Bliskiego Wschodu.
Arabia Saudyjska uderza w Camp Nou: Co z przyszłością Daniego Olmo?
Transfer Daniego Olmo do FC Barcelony latem 2024 roku był postrzegany jako powrót talentu do domu. Hiszpański reprezentant, który świetnie radził sobie w barwach RB Lipsk, miał być iskrą zapalną w ofensywie Blaugrany. W 77 występach we wszystkich rozgrywkach zdobył 20 bramek i zanotował 14 asyst, co statystycznie jest wynikiem przyzwoitym, aczkolwiek nie spektakularnym, jakiego niektórzy oczekiwali. W minionym sezonie 2025/2026, Hiszpan zanotował osiem goli i siedem asyst w 38 meczach, co sugeruje, że choć jest ważny, to niekoniecznie jest niezastąpiony.
W strukturze taktycznej Hansiego Flicka, Olmo znalazł się za Fermínem Lópezem, który, szczerze mówiąc, przeżywał fenomenalny okres formy w rozgrywkach 2025/2026, zajmując pozycję numer 10. Na skrzydłach, przy pełnej dyspozycji składu, preferowani są Lamine Yamal i Raphinha. To rodzi pytania: czy zawodnik, który ma kontrakt ważny aż do 2030 roku, jest już na celowniku innych ekip? Jak się okazuje, tak.
Od Camp Nou do Pustyni: Al Qadsiah chce gwiazdę Barçy
Na scenę wkracza Al Qadsiah, klub z Saudi Pro League, który ostatnio udowodnił, że dysponuje głębokimi kieszeniami i ambicjami sięgającymi europejskich szczytów. Według doniesień medialnych, przedstawiciele saudyjskiego zespołu nawiązali już kontakt z zarządem Barcelony, by omówić potencjalny transfer Daniego Olmo. To nie są tylko plotki wyssane z palca – skauci Al Qadsiah mieli uważnie monitorować Olmo przez cały sezon.
Informuje o tym kataloński dziennik Marca, wskazując, że choć na razie kontakty nie objęły samego zawodnika, to kluby rozmawiają o realiach finansowych. Barcelona, mimo że teoretycznie nie chce tracić tak cennego aktywa, stanęła przed dylematem natury ekonomicznej. Jak donoszą źródła, klub z Camp Nou "jest gotów sprzedać go pod koniec sezonu za odpowiednią cenę". Dla zadłużonej Barcelony, spora injekcja gotówki z Arabii Saudyjskiej jest pokusą, której trudno się oprzeć, zwłaszcza że Dyrektor Sportowy Deco i trener Flick traktują Olmo jako element planów, ale nie jako absolutny fundament.
Czy to otwarta furtka dla rewolucji w środku pola?
Pytanie, które zadają sobie kibice, a które rezonuje w gabinetach dyrektorskich, brzmi: czy Barcelona powinna pozwolić odejść zawodnikowi, na którego postawiła w przeszłości, tylko dla finansowego zysku? Z marketingowego punktu widzenia, odejście Olmo byłoby ciosem, ale z perspektywy Financial Fair Play i konieczności wzmocnienia składu, może to być transakcja strategiczna.
Co ciekawe, odejście Olmo mogłoby stworzyć tzw. "efekt domina" na rynku transferowym. Wielki transfer z Bliskiego Wschodu automatycznie odblokowałby fundusze, które Barça mogłaby przeznaczyć na cel, który od pewnego czasu jest na ich radarze. Mowa tutaj o Yan Emmanuela Diomandé z RB Lipsk. To młodzieżowy talent, który jest już łączony z transferem na Camp Nou, a pozyskanie go staje się realne właśnie dzięki potencjalnej sprzedaży Olmo. W świecie futbolowych realiów, czasem trzeba poświęcić coś dobrego, by zyskać coś, co ma większy potencjał długoterminowy. Czy Katalończycy podejmą tak odważną decyzję? Czas pokaże, ale telefony między Półwyspem Iberyjskim a Półwyspem Arabskim prawdopodobnie pracują na pełnych obrotach.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.