Noc, która wstrząsnęła Alexandra Palace, na długo zapisze się w annałach Mistrzostw Świata w Dartsa PDC. W cieniu wielkich faworytów narodziła się sensacja, a niżej notowany zawodnik posłał do szatni byłego mistrza, udowadniając, że w tym sporcie niemożliwe staje się regułą. Czy Gerwyn Price naprawdę dał się zdeklasować?

Król Miedź Triumfuje: Wesley Plaisier Wycina Gerwyna Price’a
Świat darta stanął na głowie w niedzielę wieczorem, gdy Wesley Plaisier, 92. zawodnik światowego rankingu, zgotował prawdziwą masakrę faworytowi, Gerwynowi Price’owi, 9. turniejowej głowie. To nie było zwykłe zwycięstwo; to był popis, który sam Price, publicznie deklarujący pewność siebie co do zdobycia drugiego tytułu w Alexandra Palace, z pewnością będzie chciał szybko wymazać z pamięci. Walijczyk, znany jako „The Iceman”, uległ Holendrowi 0-3, a dla 35-letniego Plaisiera, dwukrotnego mistrza WDF World Masters, było to bez cienia wątpliwości największe zwycięstwo w karierze.
Od samego początku Plaisier narzucił mordercze tempo. Już w pierwszej nodze zanotował wykończenie na 130 punktów – klasyczny „big finish”, który od razu ustawił ton starciu. Co istotne, w pierwszym secie Price miał zaledwie dwa podejścia do podwójnej wykończeniowej rzutki. Holender, charakteryzujący się precyzją snajpera, powtórzył ten schemat w drugim secie, trafiając trzy z pięciu prób na double, co pozostawiło Price’a w sytuacji, w której musiał patrzeć na niespodziewaną eliminację.
Fani na Twitterze, a obecnie znane jako X, byli zdumieni skalą blamażu. Oficjalne konto PDC Darts podsumowało to krótko i dosadnie:
PLAISIER KNOCKS OUT PRICE ?
Gerwyn Price is OUT ❌
What an incredible performance from Wesley Plaisier, who delivers one of the greatest shocks of the tournament so far to WHITEWASH Price!
Price, do którego szacunku należy dodać, że próbował odwrócić losy meczu po przerwie, rzutem na 11-dart leg zanotował dwie udane próby na swoim rzucie w trzecim secie. Nawet gdy Plaisier spudłował dwie piłki meczowe, dając Price’owi szansę na zmniejszenie straty przy wykończeniu 53 punktów, Walijczyk nie potrafił wykorzystać tego momentu. Ta niewykorzystana szansa okazała się gwoździem do trumny. Plaisier wrócił do rzutki i precyzyjnym trafieniem w bulla (double 10) zapewnił sobie awans do ostatniej trzydziestki dwójki (Last 32) po raz pierwszy w jego karierze na tym prestiżowym turnieju. Jakże ironiczne, że zawodnik z 92. miejsca zasiał taki chaos w drabince.
Czy Littler miał więcej szczęścia, czy daru? Davies i jego tysiąc okazji
Wieczór obfitował w dramaty. Później na oche stawił się Luke Littler, młody fenomen, który również nie dał tlenu swojemu rywalowi, Davidowi Daviesowi, wygrywając 3-0. Jednak w tym przypadku obraz meczu był zupełnie inny i, patrząc z perspektywy Daviesa, wręcz bolesny. Walijczyk, debiutujący w tym wydarzeniu, miał koszmarne problemy z celnością.
Davies zmarnował aż szesnaście podejść do decydującej podwójnej rzutki w całym meczu. W pierwszym secie nie wykorzystał pięciu szans, by wyjść na prowadzenie. Co gorsza, ponowił ten akt desperacji, tracąc kolejne szanse na objęcie prowadzenia 2-1 w drugim secie. To jest właśnie ten moment, gdy sport staje się brutalny; Davies grał, ale nie potrafił zamienić przewagi na punkty, które by zmusiły Littlera do walki na pełnym dystansie.
Ostatecznie, Littler pokazał klasę w dwóch ostatnich setach, notując imponujące średnie odpowiednio 107.64 i 98.95, co dało mu pewne miejsce w Last 32. Tam jego rywalem będzie doświadczony Mensur Suljovic. Fakt, że Littler awansował mimo problemów Daviesa, podkreśla, jak kluczowa jest mentalność i umiejętność wykorzystywania marginalnych błędów przeciwnika w darta.
Szok i Konsekwencje: Jak te wyniki przetasują drabinkę?
Sensacyjna porażka Price’a to potężny cios dla turniejowych oczekiwań. Gerwyn Price, który wydawał się być w szczytowej formie, odpadł na stosunkowo wczesnym etapie, pozostawiając otwartą przestrzeń w górnej ćwiartce drabinki. Wesley Plaisier udowodnił, że rankingi to tylko sugestia, a dyspozycja dnia, połączona z fenomenalnym „check-outem”, decyduje o wszystkim.
Dla Plaisiera to szansa życia. Wejście do tak głębokiej fazy turnieju otwiera mu drogę do potencjalnie wielkiego zarobku i, co ważniejsze, do ogromnego skoku w rankingach. Z kolei dla Price’a to bolesny powrót do rzeczywistości, dowód na to, że nawet wygórowane ambicje nie chronią przed zimną precyzją rywala, który miał nic do stracenia, a zyskał wszystko. Trzeba przyznać, że to właśnie takie niespodzianki definiują magię Mistrzostw Świata w PDC.