Magazyn piłkarski NewsySlot przyznaje: brakuje mi piłkarzy na zmiany przed starciem z West Hamem.

Slot przyznaje: brakuje mi piłkarzy na zmiany przed starciem z West Hamem.

Jarosław Kowalski

Kryzys w Liverpoolu narasta, a nadchodzący mecz z West Ham United wydaje się być kolejnym polem bitwy, na którym Arne Slot musi walczyć nie tylko z rywalem, ale i z własnym składem. Fani domagają się rewolucji po serii druzgocących porażek, lecz nowy menedżer ma dla nich nieprzyjemną wiadomość: drastyczne zmiany są w tym momencie luksusem, na który po prostu nie stać The Reds. Czy to zapowiedź kolejnej męczarni na London Stadium?

Slot przyznaje: brakuje mi piłkarzy na zmiany przed starciem z West Hamem.

Brak „Piątki Obrońców” i filozofia na zapałkach, czyli dlaczego Slot musi grać tym, co ma

Wszyscy chcą fajerwerków, rewolucji taktycznej, natychmiastowego przebudzenia drużyny, która w ostatnich dwunastu spotkaniach przegrała aż dziewięć razy. Presja na Arne Slota, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że niedzielny mecz może być jego symbolicznym pożegnaniem (o ile 14. pozycja po 12. kolejce Premier League nie okaże się pułapką nie do wydostania się), jest kolosalna. Kibice, sfrustrowani, domagają się natychmiastowego odcięcia się od przeszłości i wdrożenia „świeżej krwi” oraz nowego planu gry.

Niestety, holenderski szkoleniowiec studzi te nastroje, wskazując na brutalną rzeczywistość kadrową. W rozmowie z dziennikarzami, Slot jasno zakomunikował, że narzucanie radykalnych zmian systemowych jest nierealne.

„Nie wiem, co macie w głowach, ale na przykład, jeśli chcecie innego systemu z pięcioma obrońcami, to może być problem. Ja nawet nie mam pięciu obrońców” – powiedział Slot.

To uderza w sedno problemu – kontuzje paraliżują możliwość manewru. Obecny system, kontynuuje menedżer, najlepiej pasuje do dostępnych zawodników, którzy zresztą spędzili całą karierę grając w podobnych schematach. Przy harmonogramie meczów „co dwa dni”, nie ma czasu na dogłębną przebudowę ideałów.

„System, którym gramy teraz, najbardziej odpowiada zawodnikom. Oni grali ten system prawdopodobnie przez całą swoją karierę i mamy minimalny czas na trening. Dlatego zmiana naszej kompletnej idei o piłce nożnej jest niemal niemożliwa, jeśli gramy co dwa dni.”

Fakt, że Slot musiał wykorzystać niemal cały dostępny personel w rotacji, tylko potwierdza skalę problemu.

„Myślę, że zagraliśmy wiele różnych składów z powodów, których wolałbym nie podawać, bo wszyscy nie byli dostępni. Stale wykorzystywaliśmy całą naszą kadrę.”

Te słowa to gorzka refleksja nad stanem kadrowym, która zamyka drzwi przed fanami oczekującymi nagłej metamorfozy taktycznej.

Korygowanie pozycji: Jones i Szoboszlai na prawej obronie jako objaw desperacji

Najbardziej widocznym symptomem kryzysu w formacji defensywnej stało się posunięcie, które w normalnych okolicznościach byłoby uznane za taktyczny kuriozum. Z powodu kontuzji Conora Bradleya oraz Jeremie Frimponga, Slot musiał improwizować na prawej stronie obrony. W ostatnich dwóch meczach tę nietypową rolę pełnili Curtis Jones i Dominik Szoboszlai – typowi pomocnicy. To obrazuje skalę deficytu na tej kluczowej pozycji.

Sytuacja w centrum obrony nie jest lepsza; czwarty stoper, Giovanni Leoni, jest wyłączony z gry do końca sezonu. Zostaje Joe Gomez, trzeci wybór, który owszem, doświadczenie w grze na prawej stronie formacji z czterema obrońcami ma, lecz czy to wystarczy, by ustabilizować całą linię?

Jeśli Slot zdecyduje się na przesunięcie Gomeza na prawą flankę, otworzyłaby się szansa na wystawienie w środku pola potrójnej ofensywnej siły w postaci Jonesa, Szoboszlaia i Ryana Gravenbercha. To konstelacja, którą wielu analityków uznaje za trio o największym potencjale w pojedynkach jeden na jeden w obecnym składzie. Czy jednak uda się to wszystko zbalansować w obliczu ostatniej formy?

Z przodu sytuacja również wymaga korekty. Hugo Ekitike jest pod znakiem zapytania z powodu urazu pleców. Wszystko wskazuje więc na to, że w ataku od pierwszej minuty zobaczymy Alexandra Isaka.

Czy The Reds faktycznie mają szansę na przełamanie w Londynie?

Patrząc na bieżącą formę obu drużyn, optymizm kibiców Liverpoolu graniczy z masochizmem. Przegrana sześciu z ostatnich siedmiu spotkań ligowych to statystyka, która stawia The Reds w bardzo niewygodnej pozycji przed starciem z West Hamem.

Młoty z kolei meldują się na London Stadium w znacznie lepszych nastrojach, mogąc pochwalić się serią trzech niepokonanych meczów ligowych, w których strzelili aż osiem goli. Czy Liverpool, który w ostatnich siedmiu meczach Premier League zamienił 12,6 oczekiwanych goli (xG) na zaledwie siedem trafień, zdoła nagle odwrócić los? Piłka nożna bywa przewrotna, a może „większe szczęście w ataku” przyniesie im zwycięstwo.

Jednakże, jeśli Liverpool miałby stracić pierwszego gola w niedzielę, ich szanse drastycznie spadają. Z tej części sezonu wynika, że The Reds wygrali zaledwie jedno spotkanie, w którym musieli gonić wynik. Oznacza to, że jeśli West Ham United otworzyłby wynik, szala zwycięstwa przechyliłaby się niemal na pewno na stronę gospodarzy. Slot i jego sztab mają przed sobą weekend, w którym każda drobna decyzja może zdefiniować nie tylko wynik meczu, ale i resztę ich pracowitego sezonu.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment