Solanke wraca do treningów, ulga dla Franka przed styczniowym nawałem.

Nadchodzący okres dla Tottenhamu Hotspur jawi się jako prawdziwy rollercoaster emocji, a trener Thomas Frank może wreszcie odetchnąć z ulgą, choć do pełni szczęścia jeszcze daleko.

Czy Solanke to brakujący element układanki Franka?

Problemy kadrowe w Tottenhamie, zwłaszcza na newralgicznej pozycji numer dziewięć, stały się niemal chorobą przewlekłą. Thomas Frank musiał improwizować, a priorytetem jest teraz desperacka walka o ligowe punkty, mecze w Lidze Mistrzów i zmagania w Pucharze Anglii – istny maraton w styczniowym kalendarzu. Zarząd klubu ponoć liczy, że ustabilizowanie składu pozwoli im na ambitny finisz i walkę o upragnione cztery czołowe miejsca, ale bez pełnej siły ognia trudno wierzyć w cuda.

Właśnie w tym momencie, kiedy Frank musiał lawirować bez kluczowych graczy, na treningowym obiekcie Hotspur Way pojawiła się niespodziewana, acz wyczekiwana postać. Według doniesień Standard Sport, Dominic Solanke, napastnik reprezentacji Anglii, zrobił gigantyczny krok w kierunku powrotu do gry. Anglik, który od końca sierpnia zmagał się z uporczywym urazem kostki, który finalnie wymagał interwencji chirurgicznej we wrześniu, wrócił do zajęć z drużyną we wtorek.

Rehabilitacja przebiega ponoć znacznie szybciej niż zakładano. Sam zainteresowany podzielił się na swoim oficjalnym koncie na Instagramie nagraniem opatrzonym podpisem: "Jeszcze żyję", dokumentującym jego udział w ćwiczeniach biegowych, podaniach i strzałach. Warto dodać, że Solanke został niedawno pominięty w składzie Ligi Mistrzów na rzecz Mathysa Tela, co sugerowało bardziej odległy termin jego powrotu. Najnowsze wieści z murawy dają jednak kibicom i sztabowi szkoleniowemu solidną dawkę optymizmu. Jak sam klub ironicznie skomentował na Twitterze:

One step closer!⚽️ @BetMGMUK [link do wideo]

Wcześniej Frank był bardzo ostrożny, jeśli chodziło o wyznaczanie ram czasowych dla powrotu swojego napastnika, ale ten rozwój wypadków to natychmiastowy zastrzyk energii dla całego aparatu szkoleniowego.

Gorączka stycznia: Jak Solanke pomoże Frankowi przetrwać ofensywę gier?

Powrót Solanke do treningów grupowych następuje w absolutnie krytycznym momencie. Tottenham szykuje się na prawdziwy szturm osiem meczów w Nowym Roku, a kadra ostatnio nie rozpieszczała trenera. Pamiętajmy, że zespół jest osłabiony absencjami Pape Matara Sarra i Yvesa Bissoumy, którzy zasilili swoje reprezentacje na Pucharze Narodów Afryki w Maroku.

Do tego dochodzi ciągła nieobecność kreatywnego duetu: Dejana Kulusevskiego i Jamesa Maddisona, którzy wciąż walczą z własnymi problemami zdrowotnymi. Brak tych ofensywnych motorów sprawiał, że cały cięż kreowania i finalizowania akcji spoczywał głównie na barkach Richarlisona – presja, która przy konkurencji na wielu frontach jest po prostu nadmierna.

Możliwość włączenia Solanke do rotacji natychmiastowo zdejmie część tego ciężaru, oferując Frankowi realną opcję powrotu do grania z nominalnym środkowym napastnikiem. To nie jest tylko kwestia zastępstwa; to wniesienie innej dynamiki w ofensywę, której Spurs ewidentnie brakowało przez ostatnie tygodnie. Czy Anglik okaże się kluczem do odwrócenia losów sezonu i realizacji ambitnych celów ligowych? Czas pokaże, ale sam jego widok na murawie podnosi morale. Jeśli powrót będzie bezbolesny, Frank otrzyma potężną broń w walce o ligowe punkty.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.