Strasbourg celuje w Thomasa Franka po odejściu Gary'ego O'Neila.
Racing Club Strasbourg po raz kolejny staje przed rewolucją na ławce trenerskiej. Po odejściu Gary'ego O'Neila do Premier League, klub z Alzacji znów musi szukać menedżera, co staje się rutyną w erze nowego właściciela.
Karuzela menedżerska w Strasbourgu: Czy Premier League to europejskie wyjście?
BlueCo, właściciel Strasbourga, stworzył fascynujący, choć nader niestabilny twór we francuskiej Ligue 1. Klub zyskał przewagę konkurencyjną dzięki stałemu dopływowi młodych talentów z Chelsea, ale ta sama struktura sprawia, że każdy perspektywiczny trener, podobnie jak jego zawodnicy, jest jedynie przystankiem w drodze do Premier League. Przypadek Gary'ego O'Neila, który podążył śladem swojego poprzednika, Liama Roseniora (który w styczniu 2026 roku opuścił klub, by objąć Chelsea), potwierdza tę regułę. O'Neil z kolei przeniósł się do beniaminka Premier League, Ipswich Town. To schemat, który rodzi fundamentalne pytanie: czy Strasbourg to faktycznie klub rozwojowy, czy raczej poligon doświadczalny dla londyńskich elit?
Gazeta L'Equipe sugeruje, że zarząd nie zamierza odchodzić od tej polityki i rozważa opcje zagraniczne, nie wykluczając ponownego sięgnięcia po szkoleniowca z Premier League. Ale czy to będzie kolejny skok na głęboką wodę, czy może próba zakotwiczenia silniejszej personalnie osoby?
Thomas Frank na celowniku: Duński pomysł na Ligue 1?
W świecie transferowych spekulacji największe poruszenie wywołała informacja przekazana przez Mohameda Toubache-Ter na jego platformie X. BlueCo rzekomo rozważa powierzenie sterów Thomasowi Frankowi. Duńczyk, po bardzo nieudanym epizodzie w Tottenhamie (od lipca 2025 do lutego 2026), pozostaje bez pracy. Wcześniej Frank zaskarbił sobie szacunek, prowadząc Brentford od 2018 do 2025 roku. Jednak jego los zdaje się powielać klątwę przejścia z "drugiego szeregu" do "wielkiego klubu"— podążył drogą Grahama Pottera, od którego po odejściu z Brighton do Chelsea oczekiwano magii, lecz ostatecznie klub ratował De Zerbi.
Czy zatem Thomas Frank, menedżer, który nie zdołał utrzymać czaru na wyższym poziomie w Anglii, mógłby odnaleźć swoje miejsce w spokojniejszej, z pozoru, atmosferze Ligue 1? Dla 52-letniego szkoleniowca, Strasbourg jawi się jako szansa na "wystawienie się na pokaz" w ramach ekosystemu BlueCo. Nie jest tajemnicą, że Frank jest postrzegany jako kandydat gotowy do ewentualnego zastąpienia Xabiego Alonsa w Chelsea, jeśli Hiszpan nie utrzyma się na stanowisku. Pytanie brzmi: czy klub z terytorium Alzacji chce być jedynie trampoliną dla kolejnego trenera w hierarchii BlueCo?
Czy Francuzi zasługują na stabilniejszy projekt?
Frank, co warto odnotować, był jednym z pięciu kandydatów sugerowanych jako następca O'Neila, gdy tylko pojawiły się pierwsze sygnały o jego odejściu. Mimo to, czy logiczne jest, aby klub, który aspiruje do czegoś więcej niż środka tabeli (ostatni sezon to ósme miejsce), powierzał swój projekt komuś, kto dopiero co zaliczył publiczną porażkę w znacznie bardziej wymagającym środowisku?
Wielu analityków uważa, że menedżer o renomie Franka szukający odbudowy kariery, może traktować propozycję ze Strasburga jako inwestycję w przyszłość, licząc na szybki powrót do Anglii. A to oznacza, że historia może się powtórzyć: wybitny sezon, awans do Europy i nagłe pożegnanie. Czy Racing Club nie powinien poszukać szkoleniowca, który realnie wpasuje się w skalę klubu, zamiast czekać na szkoleniowca "w przejściowym okresie"? Do momentu, gdy zarząd podejmie definitywną decyzję, poszukiwania następcy O'Neila trwają.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.