Stuttgart celuje w Ligę Mistrzów kosztem niestabilnego Hamburger SV.
Nadchodzący pojedynek w Bundeslidze pomiędzy VfB Stuttgart a Hamburger SV zapowiada się elektryzująco, gdyż obie drużyny mają diametralnie różne cele na finiszu sezonu.
Stuttgarter Maschinenraum: Szturm po europejską elitę
Zespół Sebastiana Hoenessa stał się jedną z największych pozytywnych niespodzianek tego sezonu w niemieckiej piłce. Ich ofensywna siła jest niemalże oszałamiająca. Z 56 zdobytymi bramkami, plasują się w ścisłej czołówce ligi, ustępując jedynie nielicznym gigantom. To nie jest już defensywna "kibla", to prawdziwa „maszyna”
nastawiona na zdobywanie punktów, które pachną Ligą Mistrzów.
Jednakże, jak to często bywa, spektakularny atak ma swoją cenę. Stuttgart bywa podatny na wpadki w tyłach, co ostatnio boleśnie pokazała porażka 2:0 z Borussią Dortmund. Wszakże, co ciekawe, "gdyby spojrzeć na pierwszą czwórkę, to żadna inna drużyna nie straciła tylu goli co Stuttgart". To jest ten paradoks, który musi opanować Hoeness — balans między polotem a odpowiedzialnością. Na szczęście dla gospodarzy, ich forteca MHPArena pozostaje niemalże niezdobyta, o czym świadczy dziesięć zwycięstw w czternastu meczach u siebie. Ostatnie potknięcie z BVB musi zadziałać jak zimny prysznic.
Hamburger SV: Symfonia niespójności
Hamburger SV, czyli Die Rothosen, to tegoroczny podręcznikowy przykład braku regularności. Ich ostatnie pięć spotkań to kalejdoskop wyników: porażki z gigantami jak Bayer Leverkusen i Dortmund, ale także cenne zwycięstwo w Wolfsburgu i remisy z Kolonią oraz Augsburgiem. Ta nieprzewidywalność jest zabójcza dla drużyny, która powinna spokojnie stabilizować swoją pozycję w środku lub górnej części tabeli.
Największym utrapieniem HSV jest problem z przekuciem posiadania piłki i dominacji na realne szanse bramkowe. Finiszowanie akcji notorycznie zawodzi, a to w Bundeslidze, na tym poziomie, po prostu nie ujdzie na sucho. Co ciekawe, jeśli spojrzymy na defensywę, ich sytuacja nie jest dramatycznie gorsza niż u rywali z czołówki; 41 straconych goli to "tylko" trzy więcej niż Arsenal-aspirujący Stuttgart. To pokazuje, że ich problem leży głównie w ofensywnym illiquiditas.
Kto kogo zatrzyma? Kadrowe zawieruchy przed kluczowym starciem
Obie ekipy wchodzą w ten mecz z istotnymi ubytkami kadrowymi, co nieuchronnie wpłynie na taktyczne ustawienia. Stuttgart odczuje brak Atakana Karazora, który pauzuje za żółte kartki. To spora strata dla środka pola. Do tego dochodzą kontuzje Dana-Axela Zagadou i młodego Lazara Jovanovicia. Wszyscy oczy będą jednak utkwione w Denizie Undavie, który z 18 golami na koncie jest głównym motorem napędowym ofensywy Suabów.
Po stronie gości sytuacja również nie wygląda różowo. Czerwoną kartką ukarany został Miro Muheim, co automatycznie oznacza przymusową przerwę. Do tego dochodzi nowa kontuzja Jeana-Luca Dompe'a z urazem stopy. Sytuację komplikuje też status Lukę Vuskovicia (kolano) i Yussufa Poulsena (udo). Te osłabienia w defensywie i ataku HSV nie sprzyjają próbie nawiązania wyrównanej walki na MHPArena.
Przewidywana jedenastka Stuttgartu wygląda groźnie: Nubel; Assignon, Jeltsch, Chabot, Mittelstadt; Chema, Stiller; Leweling, Undav, Fuhrich; Demirovic. Z kolei HSV będzie musiał improwizować: Heuer Fernandes; Omari, Elfadli, Torunarigha; Gocholeishvili, Vieira, Remberg, Gronbaek, Mikelbrencis; Konigsdorffer, Otele.
Ostatnie słowo: Przewaga ognia nad chaosem
Na papierze i biorąc pod uwagę obecną formę, układ sił wydaje się być jasny. Stuttgart, napędzany marzeniem o Lidze Mistrzów i wspierany fantastyczną grą na własnym stadionie, dysponuje mocą ofensywną, której Hamburgowi po prostu zabraknie paliwa, by się skutecznie przeciwstawić, zwłaszcza z listą kontuzjowanych zawodników. To nie będzie dla HSV łatwa przeprawa. Uważamy, że gospodarze po prostu zdominują ten mecz siłą ognia, a problemy gości z konwersją sytuacji bramkowych powtórzą się w najgorszym możliwym momencie. Przewidujemy, że siła ataku Stuttgartu przeważy nad niestabilnością obrony HSV.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.