Tottenham obserwuje brazylijskiego "klejnot" z Coritiby.

W kontekście niepewnej przyszłości w Premier League i konieczności zabezpieczenia ligowego bytu, Tottenham Hotspur niespodziewanie kieruje wzrok ku Ameryce Południowej.

Czy Ronier to lekarstwo na bolączki Spursów? Kim jest fenomen z Brazylii?

Futbol potrafi zaskakiwać i w tym sezonie Premier League nie brakuje dramaturgii, zwłaszcza dla kibiców Tottenhamu. Zanim jednak Roberto De Zerbi i jego podopieczni odetchną z ulgą – co stanie się, jeśli pokonają Chelsea, a West Ham United potknie się w starciu z Newcastle United, bo dwa punkty dzielą ich od strefy spadkowej – klub musi planować przyszłość. A ta, jak powszechnie wiadomo, jest ściśle związana z utrzymaniem w elicie; spadek do Championship zrujnowałby finanse i plany rekrutacyjne. Mimo tego, z brazylijskich mediów, konkretnie UmDoisEsportes, docierają wieści, że cel transferowy jest już określony. Mowa o Lucasie Ronierze z Coritiby.

Kim właściwie jest ten zawodnik, który mógłby trafić na White Hart Lane? Urodzony w 2004 roku, Ronier jest produktem akademii Coritiby, dla której zdołał już zanotować ponad 100 występów we wszystkich rozgrywkach. Jak dotąd, w swojej karierze zapisał na koncie 17 goli i 9 asyst. Co więcej, był kluczową postacią w walce o awans – strzelił cztery bramki w Serie B i pomógł klubowi wrócić do najwyższej klasy rozgrywkowej Brazylii na sezon 2026.

Media w Ameryce Południowej określają go mianem „perełki”. Choć jego liczby bramkowe i asysty mogą nie krzyczeć na pierwszy rzut oka, statystyki dryblingu są imponujące. Ronier plasuje się w czołowej czwórce graczy brazylijskiej Serie A pod względem udanych dryblingów – zanotował ich aż 27. Co ciekawe, jego warunki fizyczne budzą pewne kontrowersje: mierzy zaledwie 5 stóp i 4 cale (ok. 163 cm). Jednak to właśnie niski środek ciężkości ma być jego wielką zaletą, pozwalającą mu "wyróżniać się" w pojedynkach jeden na jednego. Poza Tottenhamem, doniesienia wskazują, że sytuację monitoruje także Fulham.

Kontraktowa zagadka i astronomiczna klauzula wykupu

Wielkim wyzwaniem dla każdego potencjalnego nabywcy jest kwestia ceny. Kontrakt Roniera z Coritibą wygasa dopiero pod koniec 2027 roku, co teoretycznie stawia brazylijski klub w komfortowej pozycji negocjacyjnej. Ale jak to często bywa, diabeł tkwi w szczegółach, a w tym przypadku diabeł wycenia się na solidną sumę. Według cytowanych źródeł, klauzula wykupu w umowie Lucasa Roniera wynosi astronomiczne 60 milionów euro, co przekłada się na blisko 52 miliony funtów. Zarząd Coritiby ma być nieugięty i gotów rozstać się z talentem jedynie za tę solidną kwotę.

Czy to oznacza, że Tottenham musi przygotować rekordowy czek, aby sprowadzić młodego Brazylijczyka? Niekoniecznie. Obserwując sytuację kontraktową, Koguty mogą spróbować obniżyć cenę tego lata. Zimą 2027 roku, jeśli nie dojdzie do transferu, klub z Brazylii ryzykuje, że straci swojego asa za darmo. To potężna dźwignia negocjacyjna dla angielskich potentatów. Pomimo zainteresowania ze strony Spurs i Fulham, oficjalne zapytanie transferowe wciąż nie dotarło do biur Coritiby.

Ronier jest piłkarzem wszechstronnym, choć najlepiej czuje się operując na prawym skrzydle. Potrafi jednak z powodzeniem zagrać jako „dziesiątka” lub na lewej flance. To elastyczność, której londyńczycy potrzebują, zwłaszcza w kontekście ostatniej kontuzji. Otóż Lucas Ronier może okazać się idealnym, choć tymczasowym, zastępstwem dla Xaviego Simona, którego czeka długa przerwa, prawdopodobnie do końca 2026 roku z powodu zerwania więzadła krzyżowego (ACL). Ten transfer, jeśli dojdzie do skutku, będzie miał podwójne znaczenie: wzmocnienie składu i zabezpieczenie na przyszłość, nawet jeśli debata o koszmarze spadku wciąż wisi w powietrzu.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.