Kolejny „nowy Vinicius Junior” na horyzoncie Anfield? Liverpool zacieśnia pętlę wokół brazylijskiego diamentu, ale ten młody geniusz ma własny plan, który może wywrócić transferowe spekulacje do góry nogami. Czy The Reds zdołają wyprzedzić europejską konkurencję i zabezpieczyć przyszłość swojego środka pola już teraz?

Czy Gabriel Mec to przyszłość Liverpoolu, czy tylko kolejny transferowy mit?
Plotki transferowe żyją własnym życiem, a akurat w przypadku Liverpoolu i brazylijskich talentów, rozgrzewają kibiców do czerwoności. Ostatnio na celowniku The Reds znalazł się Gabriel Mec, 17-letni pomocnik Greimo, który już teraz jest porównywany do gwiazd światowego formatu. No cóż, zważywszy na fakt, że nosił koszulkę z numerem 10 dla reprezentacji Brazylii na Mistrzostwach Świata U17, te porównania nie są wzięte znikąd.
Mec to zawodnik, który wcześnie musiał nauczyć się radzić sobie z presją, jaką niesie ze sobą bycie „najjaśniejszym prospektem” swojego klubu od lat. Nie dziwi zatem fakt, że jego nazwisko stale krąży wokół czołowych europejskich ekip. Pamiętacie, jak blisko był transferu do Chelsea? Wygląda na to, że teraz uwaga skupiła się na Merseyside. Dlaczego akurat Liverpool widzi w nim „nowego Viniciusa Júniora”? Chodzi o podobne atrybuty i ten nieoszlifowany, ale potężny potencjał. Liverpool ma nosa do takich perełek, ale diament wcale nie musi chcieć opuszczać Porto Alegre w najbliższym czasie.
Klubowa historia i droga do dorosłej piłki
Gabriel Mec to produkt fabryki Greimo, z którą jest związany od stycznia 2018 roku, mając zaledwie dziewięć lat. To nie jest przypadkowa inwestycja; to starannie pielęgnowany talent. Przez te wszystkie lata w sekcjach juniorskich Tricolor Gaucho, zgarnął już bogatą kolekcję tytułów, w tym cztery mistrzostwa stanu Gaucho (U10, U11, U13 i U17). Aktualnie celuje w piąty tytuł z ekipą U20, która wedle doniesień jest w półfinale mistrzostw regionalnych.
W tym sezonie ten młody rozgrywający zaczął już stykać się z seniorskim futbolem, grając w Copa FGF — Pucharze Zagallo. Choć Greimo odpadło w fazie grupowej, Mec miał szansę trenować ze starszymi kolegami w CT Luiz Carvalho. Menedżer Renato Portaluppi na razie trzyma go jednak w rezerwie ze względu na wiek. To klasyczny dylemat: gdzie dać szlifować diament, by nie zniszczyć jego blasku zbyt wcześnie?
Czy nowy trener przekona Mec’a do pozostania w Brazylii?
Co ciekawe, pomimo zainteresowania ze strony zespołów z Premier League, sam Gabriel Mec ma zupełnie inne plany na najbliższe miesiące. Jego aspiracją jest pozostanie w Greimo do 2026 roku, w nadziei na regularną grę w pierwszym zespole i zdobycie z Tricolor wymarzonego trofeum, zanim opuści Porto Alegre.
I tu wchodzi element, który może zachwiać równowagą – zatrudnienie Luisa Castro jako nowego menedżera. Portugalski szkoleniowiec ma udokumentowane osiągnięcia w pracy z młodzieżą – pamiętajmy o jego pracy w młodzieżowych kategoriach FC Porto. Jego styl gry i tendencja do stawiania na młodych generują w otoczeniu Mec’a realną nadzieję, że w 2026 roku chłopak dostanie swoje szanse. To stawia Castro w roli nie tylko trenera, ale i kluczowego negocjatora w walce klubu o zatrzymanie talentu. Pozytywnym sygnałem zdaje się być także zmiana na stanowisku prezesa, gdzie Odorico Roman przejął ster.
Greimo jest na szczęście zabezpieczone. Mec podpisał swój pierwszy kontrakt profesjonalny w ubiegłym roku, obowiązujący do sierpnia 2027 roku. Kwota klauzuli odstępnego? Około 45 milionów euro. To już nie są zabawki, to poważne pieniądze, które zniechęcą przypadkowych amatorów.
Liverpool od roku na tropie: czy cierpliwość popłaci?
Zainteresowanie Liverpoolu Gabrielu Mecem to nie jest gorączkowy, dwutygodniowy romans. The Reds monitorują tego pomocnika od ponad roku, utrzymując stały kontakt z jego „entourage’em”. Warto odnotować, że w jego otoczeniu reprezentacyjnym znajduje się między innymi ojciec Neymara – co z pewnością ułatwia dystrybucję informacji i budowanie międzynarodowej otoczki wokół zawodnika.
Szkoleniowcy The Reds nie ograniczali się do analiz wideo; ich skauci osobiście obserwowali Mec’a na meczach Greimo w 2025 roku, a także meldowali się na sesjach treningowych. Mimo to, konkretny ruch transferowy do tej pory nie nastąpił. Wiceprezes ds. piłki nożnej w Greimo, Antonio Dutra Junior, w rozmowie z Trivela był stanowczy:
Klub nie otrzymał dotąd żadnego podejścia od The Reds ani żadnego innego zespołu w sprawie potencjalnej sprzedaży Gabriela Mec’a.
Co ciekawe, fakt, że Mec miałby zostać w Greimo w 2026 roku, jest w dużej mierze jego własną decyzją. W połowie bieżącego sezonu zarząd klubu zaakceptował ofertę Szachtara Donieck opiewającą na 15 milionów euro, ale sam zawodnik, po konsultacji ze swoimi doradcami, postanowił transakcji nie finalizować. To pokazuje, jak dużą wagę przykłada do swojego rozwoju, odrzucając intratne propozycje na rzecz cierpliwego budowania pozycji w macierzystym klubie. Czy Liverpool jest cierpliwy na tyle, by doczekać jego gotowości? Czas pokaże, czy obietnica „bycia nowym Viniciusem” nie będzie musiała poczekać na realizację w innej lidze.