Dramatyczny upadek Liverpoolu: od mistrzostwa do poszukiwania nowego menedżera.

Rok po triumfalnym zdobyciu tytułu mistrzowskiego, Liverpool FC pogrążył się w chaosie, a poszukiwania nowego menedżera wydają się nieuchronne. Nikt nie przewidział, że pod wodzą Arne Slota, zjednoczeni jako broniący tytułu w sezonie 2025/26, Czerwoni zaliczą tak spektakularną degrengoladę.

Sezon 2025/26: Upadek z tronu w liczbach

Wyobraźcie sobie sytuację: sezon mistrzowski minął, a Liverpool, kontynuując pracę z Arne Slotem, wchodzi w kampanię 2025/26 jako faworyt. Efekt? Piąta pozycja w Premier League, co dla klubu tej renomy jest wynikiem katastrofalnym. Sezon ten został dodatkowo naznaczony przez odejścia ikon: Mohameda Salaha i Andrew Robertsona. Jak to wyglądało na papierze?

| Rozgrywki | Wynik | | :--- | :--- | | Premier League | 5. miejsce | | Puchar Anglii (FA Cup) | Ćwierćfinał | | Puchar Ligi (EFL Cup) | Czwarta runda | | Liga Mistrzów | Ćwierćfinał | | Najlepszy strzelec | Hugo Ekitike (16 goli) | | Trofea zdobyte | 0 | | Suma strzelonych goli | 99 | | Suma straconych goli | 76 |

Początek sezonu był przesiąknięty żałobą po tragicznej śmierci Diogo Joty i jego brata Andre Silvy latem, co stanowiło bolesną odskocznią od tego, co miało być celebrowaniem sukcesu. Pierwszy mecz sezonu z Bournemouth 15 sierpnia był melancholijny, a łzy Mohameda Salaha po zwycięstwie 4:2 mówiły wszystko o nastrojach w zespole. Początkowa seria zwycięstw dała kibicom nadzieję – po pięciu kolejkach Reds byli liderami. Jednak czar prysnął 27 września, kiedy po zaciętym meczu Liverpool przegrał 2:1 z Crystal Palace. Ta porażka rozpoczęła okres, w którym Holender zanotował aż dziewięć przegranych w dwunastu spotkaniach.

Kryzys transferowy i eksplozja publicznych kłótni

Wielu ekspertów, analizując ten sezon, wskazuje na konkretny moment, który zdefiniował resztę kampanii: odsunięcie Salaha od składu na mecz z West Hamem 30 listopada. Egipcjanin został pominięty także w kolejnych spotkaniach, a po remisie 3:3 z Leeds, wściekły Jamal powiedział dziennikarzom, że został „wrzucony pod autobus”. Choć Egipcjanin wrócił do składu w grudniu, jego zapowiedź odejścia pod koniec sezonu nie tylko nie podniosła morale drużyny, ale wydawała się je cementować.

O ile wyniki w lidze minimalnie się poprawiły – 19 punktów z kolejnych 27 możliwych – to styl gry był nie do przyjęcia. Szczególnie bolesne były eliminacje pucharowe: 4:0 z Manchesterem City w FA Cup oraz 4:0 w dwumeczu z Paris Saint-Germain w Lidze Mistrzów w kwietniu. Koniec sezonu to porażki z Manchesterem United i Aston Villą. Ostatecznie, w 38. kolejce, remis 1:1 z Brentford przypieczętował piąte miejsce i 60 punktów – to najsłabszy dorobek punktowy w niemal 15 lat dla klubu, który tego lata wydał astronomiczne kwoty na transfery.

Kto świecił w mroku? Ekitike i Szoboszlai na skraju przepaści

W tym sezonie kompletnej nędzy, jedynymi jaśniejszymi punktami byli ci, którzy dawali przebłyski geniuszu, choć i oni nie ustrzegli się problemów. Hugo Ekitike, nowy napastnik, zdobył 16 bramek we wszystkich rozgrywkach, w tym 11 w lidze. Jednak ta statystyka może być myląca:Francuz strzelił cztery gole w pierwszych siedmiu meczach, po czym zanotował serię 28 meczów bez trafienia w kolejnych 37 występach. Dla Liverpoolu nadeszły jeszcze gorsze wieści, gdy Ekitike doznał kontuzji ścięgna Achillesa w kwietniowym meczu z PSG. Arne Slot już teraz musi liczyć na to, że Alexander Isak wejdzie na wyższy poziom w sezonie 2026/27.

Za to zawodnikiem, który mimo wszystko zasługuje na trofeum, jest Dominik Szoboszlai. Węgierski pomocnik przez większość sezonu grał na poziomie godnym Stevena Gerrarda – zarówno w defensywie, jak i ataku. Po odejściu Trenta Alexandra-Arnolda, Szoboszlai wziął na siebie odpowiedzialność za stałe fragmenty gry, zdobywając pięć goli bezpośrednio z rzutów wolnych. Zakończył sezon z imponującym dorobkiem 13 goli i 12 asyst. Zdobył nagrodę Zawodnika Miesiąca pięciokrotnie, ustępując tylko Mohamedowi Salachowi pod tym względem w minionych 15 latach.

Najdroższy transfer w historii i jego nieudany debiut

Trudno uwierzyć, patrząc na obecną sytuację, że na początku sezonu w powietrzu wisiała euforia. Największym momentem radości – choć w kontekście całego sezonu to ironia – było sprowadzenie Alexandera Isaka z Newcastle United 1 września 2025 roku za gigantyczną kwotę 125 milionów funtów. Dla kibiców, którzy słyszeli o zainteresowaniu Szwedem, to było potwierdzenie, że klub celuje wysoko. Niestety, debiut Isaka został zakłócony przez kontuzje i problemy z kondycją, co skutkowało zaledwie trzema bramkami w Premier League. Mimo to, w erze po Salahu, to właśnie on ma być centralnym punktem ofensywy Czerwonych w nadchodzących latach.

Werdykt: Dlaczego Arne Slot stoi pod ścianą?

Kiedy klub wydaje blisko 450 milionów funtów na wzmocnienia, w tym sprowadzając takie gwiazdy jak Alexander Isak czy Florian Wirtz, oczekiwanie czegokolwiek poniżej mistrzostwa lub co najmniej finału Ligi Mistrzów jest traktowane jako porażka. A Liverpool zdobył tylko 60 punktów. Choć Slot zachowuje poparcie ze strony właścicieli Fenway Sports Group, kibice wielokrotnie głośno wyrażali swoje niezadowolenie, „wielokrotnie bucząc na niego”. Obrona była chronicznie niestabilna. Choć Szoboszlai był często przesuwany do obrony ze względu na problemy z kontuzjami prawych obrońców, to łatwość, z jaką rywale omijali pressing Liverpoolu, była alarmująca. Poziom intensywności, z którego słynął Jürgen Klopp, wydaje się być zastąpiony pewną pasywnością. Jeśli początek kolejnego sezonu 2026/27 nie będzie rewelacyjny, atmosfera na Anfield może stać się toksyczna, a pozycja Slota – nie do obrony.

Bilans transferowy lata 2025 i zimy 2026

Lato 2025 przyniosło potężne wzmocnienia:

  • Jeremie Frimpong (£29.5m z Bayer Leverkusen)
  • Florian Wirtz (£116m z Bayer Leverkusen)
  • Milos Kerkez (£40m z Bournemouth)
  • Hugo Ekitike (£69.4m z Eintracht Frankfurt)
  • Alexander Isak (£125m z Newcastle United)

Obronę wzmocniły także zimowe transfery, choć kluczowi obrońcy, Jeremy Jacquet i Ifeanyi Ndukwe, dołączą dopiero latem 2026.

Ocena całego sezonu

Biorąc pod uwagę ogromne inwestycje finansowe i status obrońców tytułu, zaledwie 60 punktów jest wynikiem skandalicznym. Gdyby nie fenomenalna forma Szoboszlaia, przebłyski młodego Rio Ngumohy oraz samo utrzymanie miejsca gwarantującego grę w Lidze Mistrzów, Liverpool zasługiwałby na najniższą możliwą ocenę. Ostatecznie, The Reds mogą odetchnąć, mając ocenę ogólną 3/10. To gorzka nauczka dla każdego, kto myślał, że transfery za 450 milionów funtów automatycznie gwarantują dominację w Premier League.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.