Dramatyczny remis Liverpoolu z Fulham, walka o czołówkę trwa.
Niedziela na Craven Cottage przyniosła spektakl emocji, ale dla Liverpoolu okazała się bolesnym potknięciem w wyścigu o Ligę Mistrzów. Remis 2:2 z Fulham to wynik, który z pewnością nie zadowoli Arne Slota, zwłaszcza biorąc pod uwagę dramatyczną końcówkę spotkania.
VAR i niespodziewany zwrot akcji: Koszmar Liverpoolu w Londynie?
Mecz na Craven Cottage był prawdziwym rollercoasterem, gdzie technologia VAR odgrywał rolę niepożądanego reżysera. Liverpool musiał walczyć o każdy centymetr – najpierw gol Harry'ego Wilsona w okolicach 15. minuty, który musiał zostać zweryfikowany przez system, ale ostatecznie został uznany. Wilson, były zawodnik The Reds, sprawił gospodarzom radość, wybiegając zza pleców obrońców i notując trafienie, które podniosło temperaturę pojedynku.
Podopieczni Arne Slota mieli swoje szanse, ale i problemy z finalizacją. Już w drugiej połowie Cody Gakpo zobaczył, jak jego gol zostaje anulowany po decyzji sędziów liniowych, a później Alexis Mac Allister obił poprzeczkę po rzucie rożnym. Wydawało się, że Liverpool w końcu przełamie impas, gdy gol Floriana Wirtza – również po weryfikacji VAR, która obaliła pierwotną decyzję o spalonej pozycji – dał im upragnione wyrównanie przed godziną gry (1:1).
W doliczonym czasie gry, w minucie 90+4, Gakpo wydawał się bohaterem, zdobywając bramkę na 2:1 po zgraniu od Jeremie Frimponga. Entuzjazm trwał jednak krótko. Jak na złość, Fulham odpowiedziało w najbardziej bolesny sposób. Harrison Reed, wchodząc z ławki rezerwowych, posłał "skandaliczny strzał z dystansu", jak określono to w relacjach, kompletnie zaskakując defensywę gości i ustalając wynik na 2:2 w 97. minucie.
"Harrison Reed equalises for Fulham deep into stoppage-time with an unbelievable strike! ?"
Ten punkt stawia Fulham na solidnym 11. miejscu z 28 punktami, podczas gdy Liverpool utrzymuje czwartą lokatę, ale ma już tylko trzy punkty przewagi nad plasującym się niżej Manchesterem United. To z pewnością utrudnia realizację celu, jakim jest powrót do Ligi Mistrzów.
Czy posada Arne Slota zawisła na włosku? Krytyczne spojrzenie na styl gry
Chociaż wyniki Liverpoolu były dotąd generalnie pozytywne, co łagodziło nastroje kibiców, to jakość prezentowanej gry budzi poważne wątpliwości. Jak konkluduje Sports Mole:
Liverpool's performances have been far below the club's expected standards, but supporters have accepted the team's displays because results have been positive. However, the Reds were poor once against against Fulham, and Arne Slot should not feel satisfied by the point his side took from London.
Holenderski menedżer Arne Slot nie ma twardej posady. Jeśli seria słabych występów połączona z niepewnymi wynikami będzie się utrzymywać, a czołowa czwórka ligi zacznie drżeć w posadach, zarząd The Reds może podjąć drastyczne kroki. Brak widocznej poprawy od czasu "fatalnej serii dziewięciu porażek w dwunastu meczach" to argument, którego nie można ignorować w kontekście walki o europejskie puchary.
Z drugiej strony, Fulham zasługuje na słowa uznania. Zespół Marco Silvy radzi sobie znakomicie, nawet bez kluczowych postaci jak Alex Iwobi. Silva wydaje się być taktycznie innowacyjny, zdolny do prowadzenia drużyny na wyższym poziomie, choć potencjalny brak głębi składu może ostatecznie ciążyć w dłuższym rozrachunku.
Bohaterowie i statystyki: Wilson błyszczy, Gakpo marnuje szanse
Mówiąc o indywidualnościach, trudno nie docenić wkładu Harry'ego Wilsona, który został wybrany "Graczem MeczU". Były gracz Liverpoolu strzelił gola i był zagrożeniem przez całe spotkanie, notując najwięcej strzałów wśród zawodników Fulham (trzy) i najwięcej dotknięć piłki w polu karnym Liverpoolu (trzy).
Jeśli spojrzymy na statystyki, widać, że choć Fulham było skuteczniejsze w walce fizycznej (11 fauli przeciwko 4 Liverpoolu), to goście dominowali w posiadaniu piłki (58%). Obie drużyny miały po dwa celne strzały, co sugeruje, że wynik był dość losowy, zwłaszcza biorąc pod uwagę moment strzelenia wyrównującej bramki przez Reed.
Florian Wirtz has been involved in three goals in his last four for Liverpool (2G 1A). ?
Z drugiej strony, kluczowy wydaje się fakt, że Florian Wirtz, strzelec wyrównującego gola, staje się coraz ważniejszym ogniwem ofensywy, angażując się w bramki w trzech z czterech ostatnich meczów. Jednak to nie wystarczyło, by zapewnić komplet punktów. Bramka Gakpo tuż przed końcem mogła dać trzy punkty, ale ostatecznie została "skradziona" przez spektakularny strzał Reeda.
W najbliższych meczach Liverpool czeka trudne wyzwanie z Arsenalem, co może pogłębić kryzys, zanim zmierzą się z niżej notowanym Barnsley w Pucharze Anglii. Fulham może liczyć na domowe mecze z Chelsea i Middlesbrough, co daje im szansę na poprawienie swojej ligowej pozycji.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.