Dramatyczny powrót White'a: gol i karny w remisie Anglii z Urugwajem.
Powrót Bena White'a do reprezentacji Anglii to absolutny hit ostatnich dni, ale czy ten powrót smakował jak zwycięstwo, czy raczej jak gorzki remis?
White: Od bohatera do winowajcy na Wembley
Ben White, po dłuższej absencji, znów przywdział trykot Synów Albionu i to w jakim stylu! Wygląda na to, że jego nieobecność w kadrze, która narodziła się z kontrowersyjnego opuszczenia obozu na Mistrzostwach Świata 2022 i wcześniejszej decyzji o niedostępności dla Garetha Southgate'a, jest już przeszłością. Teraz, pod skrzydłami Thomasa Tuchela, 28-latek wrócił w blasku fleszy, jako zmiennik, który miał odmienić losy meczu towarzyskiego z Urugwajem. I to zrobił, choć w dość spektakularny sposób przyczynił się do patowej sytuacji.
W 81. minucie White dopadł do piłki przy dalszym słupku po rzucie rożnym i dał Anglii prowadzenie. Jak donosi Sports Mole, gol padł po tym, jak Urugwajczycy nie poradzili sobie z dośrodkowaniem, a sędzia po weryfikacji VAR uznał bramkę, mimo protestów Urugwaju dotyczących rzekomego zablokowania Chima Gimeza w akcji budującej. Niestety, radość trwała krótko. W doliczonym czasie gry ten sam obrońca Arsenalu zanotował katastrofalny w skutkach faul na Federico Vinassie we własnym polu karnym. Rzut karny, pewnie wykorzystany przez Federico Valverde, przypieczętował wynik 1:1.
To powrót, w którym jeden zawodnik był jednocześnie lekiem i trucizną. Ostatni raz White grał dla Anglii w marcu 2022 roku, więc ta seria bez występów i nagłe wejście w centrum uwagi musiało być dla niego sporym obciążeniem psychicznym.
Czy Tuchel ma powody do zmartwień, czy to tylko "brudny" mecz na przetarcie?
Analizując starcie z perspektywy sztabu szkoleniowego, obraz wyłaniający się z Wembley nie jest jednoznacznie kolorowy. Jak sam Sports Mole podsumował: "No cóż, to nie było ładne, i to nie jest mecz, który długo pozostanie w pamięci".
Anglia pod wodzą Tuchela staje się maszyną do wygrywania, ale tym razem maszyna zatrzymała się tuż przed metą. Urugwaj, choć wydawał się być defensywnie zorganizowany, zaprezentował się bez dawnej "siły ognia" Suareza czy Cavaniego, a mimo to zdołał wywieźć remis. To musi niepokoić.
"Fakt, że żaden z 'pogranicznych' graczy Anglii nie zabłysnął, będzie dużym rozczarowaniem dla Tuchela, a kibice na stadionie nie będą zachwyceni tym, co zobaczyli, ponieważ stosunkowo przeciętny zespół Urugwaju zdołał utrzymać remis z jednym z rzekomych faworytów do Mistrzostw Świata."
Całe spotkanie, choć z dominacją Anglii w posiadaniu piłki (54% do 46%) i przewagą w strzałach (13 do 9), aż do 81. minuty było festiwalem impasu. Statystyki nie kłamią: Urugwaj oddał tylko jeden celny strzał w całym meczu, a mimo to zdobył bramkę.
Valverde – mistrz chwil, które definiują mecze
Podczas gdy angielska uwaga skupiała się na powracającym obrońcy, gwiazdą wieczoru, ku zaskoczeniu niewielu, został Federico Valverde. Urugwajczyk z Realu Madryt to obecnie absolutny top światowej sceny, i to on dyktował warunki, kiedy jego drużyna tego potrzebowała.
"Valverde to po prostu zjawiskowy piłkarz. Siła napędowa Realu Madryt, Valverde jest bezsprzecznie najlepszym graczem Urugwaju, a pomocnik zaprezentował się wspaniale w barwach gości. Warto zauważyć, że Valverde strzelił wyrównującego gola dla Urugwaju pod koniec meczu i pokazał poziom, jaki istnieje w tej grze, przewyższając swoich angielskich kolegów."
Przypadkowo, to właśnie ten moment – wyrównujący gol z karnego – zakończył imponującą passę Anglików. Jak podaje OptaJoe, gol Valverde przerwał serię 629 minut bez straty bramki przez Anglię, która trwała od czerwca 2025 roku.
Ciekawostki ze statystyk: długa droga Solanke i historyczna bramka White'a
Warto zwrócić uwagę na parę interesujących rekordów, które padły przy tej okazji. Ben White, zdobywając bramkę, stał się 34. zawodnikiem Arsenalu, który strzelił dla Anglii, co wyrównuje klubowy rekord Manchesteru United i Aston Villi pod względem liczby strzelców dla Synów Albionu.
Z drugiej strony, Dominic Solanke, który po raz pierwszy wyszedł w pierwszym składzie, ustanowił niechlubny rekord. To była jego pierwsza „jedenastka” po długich ośmiu latach i 133 dniach od debiutu jako zmiennik przeciwko Brazylii w listopadzie 2017 roku. Siedem lat wyczekiwania na szansę od pierwszej minuty to naprawdę długi okres w futbolu!
Co dalej w kalendarzu reprezentacji?
Dla Anglików nie ma czasu na analizowanie remisu, bowiem już we wtorek czeka ich kolejny sprawdzian na Wembley – tym razem z Japonią. Trener Tuchel będzie mógł liczyć na solidne wzmocnienia, ponieważ do zespołu dołączają m.in. Dean Henderson, Declan Rice, Harry Kane i Bukayo Saka. To będzie prawdziwy test dla tej mieszanki doświadczenia i tych, którzy walczą o swoje miejsce.
Urugwajczycy również nie próżnują, kontynuując przygotowania do 2026 roku meczem z Algierią we wtorek wieczorem. Z pewnością będą chcieli utrzymać dobrą dyspozycję, jaką pokazali w końcówce starcia na Wembley.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.