Tottenham szykuje się na odejście z Liverpoolu szybkiego obrońcę.

Wstrząs na rynku transferowym Tottenhamu! Po tym, jak wydawało się, że londyński klub jest o krok od sprowadzenia światowej klasy lewego obrońcy, plany uległy spektakularnej zmianie z powodu katastrofy kadrowej w Liverpoolu.

Dramat na Anfield i fiasko transferu „Roba” – dlaczego Liverpool zablokował odejście kluczowego gracza?

Po raz kolejny zimowe okienko transferowe funduje nam emocje, zwłaszcza kibicom Tottenhamu Hotspur. Wszystko wskazywało na to, że Spurs finalnie wzmocnią lewą flankę, pozyskując doświadczonego mistrza Anglii. Jak donoszą źródła, Koguty miały już osiągnąć "werbalne porozumienie z Robertsonem" w sprawie transferu wartego około 5 milionów funtów w styczniu, a Liverpool – co zaskakujące – pierwotnie nie był temu przeciwny. Dlaczego zatem światowej klasy defensor, któremu do końca kontraktu pozostało raptem sześć miesięcy, nagle został w klubie? Odpowiedź jest brutalnie prosta: kontuzje.

Sytuacja obronna Liverpoolu przybrała katastrofalne rozmiary. Do listy poszkodowanych dołączył Joe Gomez, na którego spadło nieszczęście po starciu w meczu z Bournemouth (przegranym 3:2), który to mecz Ibrahima Konate opuścił z powodu żałoby po śmierci ojca. W obliczu tak poważnego załamania formacji defensywnej, a biorąc pod uwagę brak perspektyw na sprowadzenie nowego seniora przed deadlinem, The Reds po prostu nie mogli sobie pozwolić na utratę Andrew Robertsona. Negocjacje z Tottenhamem momentalnie zostały zerwane. Utrata Robinsona, zawodnika wnoszącego "niezwykle cenne doświadczenie i przywództwo" według ekspertów, to byłby cios, z którym Jurgen Klopp nie chciał się mierzyć.

Zmiana celu: Czy Hugo Bueno jest planem B, na który zasługuje Tottenham?

Kiedy plan A – czyli pozyskanie jednego z najlepszych lewych obrońców świata – spalił na panewce, Tottenham musiał szybko znaleźć alternatywę. Jak donosi portal TEAMtalk, Koguty błyskawicznie przeniosły swoje zainteresowanie na młodszego zawodnika z Premier League: Hugo Bueno z Wolverhampton Wanderers. Ten ruch sugeruje zmianę strategii z gotowego lidera na inwestycję w przyszłość.

Bueno, Hiszpan z akademii Wolves, ma stać się celem transferowym, zwłaszcza jeśli jego obecny klub spadnie do Championship. Szacuje się, że jeśli drużyna Robaкә Edwardsa nie zdoła wydostać się ze strefy spadkowej, Hiszpan może być dostępny za przyzwoite 20 milionów funtów. Zarówno Everton, jak i Tottenham mają rzekomo "wziąć na celownik" 23-latka, który postanowił zostać w Molineux pomimo propozycji wypożyczenia do Rangers w sezonie 2025/26, ale obecnie jest "zdeterminowany", by utrzymać się na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Do tej pory Bueno zanotował 71 występów dla Wilków, zdobywając jedną bramkę i notując dwie asysty. Z perspektywy analitycznej, to solidny, rozwijający się zawodnik.

Czy dla Kogutów nie ma miejsca na "i jedno, i drugie"? Dlaczego nie celować wyżej w lewym sektorze?

Cała sytuacja transferowa Tottenhamu jest skomplikowana. Odejście Robertsona miało być bezpośrednim wzmocnieniem po tym, jak Ben Davies doznał poważnej kontuzji kostki, a Walijczyk i tak ma opuścić klub za darmo po wygaśnięciu kontraktu pod koniec sezonu. To oznacza, że Spurs stracą nie tylko obrońcę, ale i "najbardziej doświadczony głos w szatni".

Naturalnie pojawia się pytanie: dlaczego klub, który potrzebuje natychmiastowego, sprawdzonego rozwiązania na poziomie Ligi Mistrzów, nagle celuje w piłkarza, który może być częścią długoterminowego projektu? Bueno, młodszy od Robertsona o pełne osiem lat, niewątpliwie posiada talent i ofensywne usposobienie, które mogłoby "utrzymać w napięciu" Destiny’ego Udogie'ego, jednocześnie pozwalając np. Djedowi Spence'owi konkurować z Pedro Porro na prawej flance. To buduje głębię składu, co jest kluczowe.

Jednakże, skoro Tottenhamowi brakuje doświadczenia na tej pozycji, a Bueno wydaje się być obiecującym aktywem, dlaczego nie połączyć obu strategii? W piłce nożnej, zwłaszcza przy wymianie pokoleniowej, nie ma przeciwwskazań, by dążyć do pozyskania obu zawodników w oknie letnim, jeśli sytuacja kontraktowa na to pozwoli. W końcu Robertson może operować nawet jako lewy środkowy obrońca, a Bueno, jak wielu uzdolnionych Brazylijczyków i Hiszpanów, nie będzie miał problemu z adaptacją na prawej stronie. To byłby prawdziwy pokaz siły zarządzania składem.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.