Magazyn piłkarski NewsyTrzęsący się gigant kontra odradzający się młot: starcie kryzysu i nadziei na London Stadium.

Trzęsący się gigant kontra odradzający się młot: starcie kryzysu i nadziei na London Stadium.

Jarosław Kowalski

To miał być festiwal mistrzów, a stało się upokorzenie w środku ligowej tabeli. Liverpool, ekipa, która latem miała dominować, teraz mierzy się z kryzysem, który może pogłębić West Ham United. Niedzielne starcie na London Stadium pachnie bardziej walką o utrzymanie tożsamości niż walką o tytuł. Czy Młoty wykorzystają potknięcie giganta, by zepchnąć Czerwonych głębiej w otchłań niepewności?

Trzęsący się gigant kontra odradzający się młot: starcie kryzysu i nadziei na London Stadium.

Kiedy giganci krwawią, a outsiderzy się odradzają

Zapowiadało się na starcie dwóch pretendentów, a mamy pojedynek zespołów ze środka tabeli, co samo w sobie jest już pierwszą czerwoną flagą dla kibiców The Reds. Liverpool, po serii trzech kompromitujących porażek przeciwko Manchesterowi City, Nottingham Forest i PSV Eindhoven, wpuszczających aż dziesięć bramek, a strzelając zaledwie jedną, notuje spektakularny zjazd. Te 3:0 z City i Forest oznacza, że podopieczni Arne Slota spadli na 12. miejsce w Premier League. Mają już 11 punktów straty do lidera, Arsenalu, ale co gorsza, tylko siedem punktów przewagi nad strefą spadkową, gdzie czai się Leeds United. To nie jest obrazek, który chcieliście oglądać.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja West Ham United. Pod wodzą Nuno Espírito Santo, Młoty przeżywają renesans, zgarniając siedem punktów w trzech meczach ligowych w listopadzie i wydostając się ze strefy degradacji. W niedzielę mają szansę na coś spektakularnego: zrównanie się punktami z Liverpoolczykami, co oddaliłoby Czerwonych od marzeń o europejskich pucharach, a co dopiero o tytule. To idealna okazja dla West Ham, by symbolicznie „splunąć” na upadającą potęgę.

Statystyczna dominacja, która traci moc? Historia starć

Patrząc na historyczny bilans, Liverpool ma wszelkie podstawy, by czuć się pewnie. W 153 dotychczasowych spotkaniach, The Reds odnieśli 86 zwycięstw, przy zaledwie 29 triumfach Młotów i 38 remisach. Ta statystyka to prawdziwy monolit panowania.

Jednak ostatnie lata pokazały, że w tym mikrokosmosie Premier League statystyki historyczne liczą się tyle, co kurz na trybunach. Choć w kwietniu 2025 roku Arne Slot mógł odetchnąć po kurczowym 2:1 na Anfield (decydujący gol Virgila van Dijka), wcześniejsze starcia w sezonie 2024/25 były wręcz upokarzające dla West Ham. Liverpool rozbił ich 5:0 na London Stadium i 5:1 w Pucharze Ligi.

Były menedżer Młotów, David Moyes, po jednym z tych pogromów ostro skrytykował defensywę swojego zespołu, równocześnie usprawiedliwiając szeroką rotację składem. Liverpool ustanowił kiedyś serię pięciu kolejnych zwycięstw nad West Ham, ale ta passa została brutalnie przerwana wiosną 2024 roku. W kwietniu 2024 roku na London Stadium mieliśmy remis 2:2, który był potężnym ciosem w aspiracje mistrzowskie Liverpoolu.

Londyńska ziemia niesie pecha Czerwonym

Co ciekawe, najnowsza porażka Liverpoolu na stadionie West Ham miała miejsce 3-2 w listopadzie 2021 roku. W tamtym meczu Młoty skorzystały z pechowego samobójczego trafienia Alissona Beckera. Niemniej, to incydent, bo West Ham odniósł tylko jeden sukces przeciwko Liverpoolowi w ostatnich 20 próbach.

Aby znaleźć kolejną wygraną Młotów, musimy cofnąć się do sierpnia 2015 roku. Wtedy ekipa Slavenia Bilica pewnie pokonała Liverpool prowadzony przez Brendana Rodgersa 3:0 na Anfield. Rzeczywiście, West Ham miał dla Liverpoolu „liczbę” w latach 2014–2016, notując cztery zwycięstwa, dwa remisy i tylko jedną porażkę w siedmiu meczach. Nawet finał EFL Cup w sezonie 1980/81 zakończył się remisem 1:1, a ostatecznie Liverpool wygrał dopiero w powtórzonym meczu po bramkach Dalglisha i Hansena.

Jeśli spojrzymy na indywidualne osiągnięcia, Mohamed Salah jest absolutnym królem strzelców tej pary, notując 13 goli. Za nim plasują się legendy takie jak John Toshack (10), Steven Gerrard (9) oraz Roger Hunt i Ian Rush (po 8).

Ostatnie 20 starć: Czarno-biały obraz dominacji

Przeglądając ostatnie 20 oficjalnych starć obu drużyn, obraz jest jednoznaczny – choć ostatni sezon pokazał pewne pęknięcia w murze The Reds, dominacja jest niezaprzeczalna. Od pamiętnego remisu 2:2 w kwietniu 2024 roku, który zdawał się być granicą, LFC zanotowało serię zwycięstw, w tym ostatnie ligowe starcie, gdzie wygrali 2:1 na Anfield.

W dziesięciu ostatnich meczach ligowych dominacja Liverpoolu jest druzgocąca: pięć zwycięstw, jeden remis i trzy porażki. Zastanawiające jest, jak zespół, który potrafi zmasakrować rywala 5:0 na wyjeździe, zanotuje chwilę później potknięcie. Ta niestabilność jest tym, co buduje napięcie przed niedzielnym meczem. Czy kryzys formy z początku listopada potrwa, czy też w Liverpolu nastąpi natychmiastowa korekta kursu? West Ham z pewnością nie zamierza podawać pomocnej dłoni.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment