Trzy powody, dla których fani Liverpoolu chcą zwolnienia Arne Slota.
Początek kadencji Arne Slota w Liverpoolu miał być bajkowy, a zamiast tego oglądamy obraz nędzy i rozpaczy, który każe zadać fundamentalne pytanie: czy Czerwoni potrzebują natychmiastowej zmiany trenera?
Czy erozja legendy to znak, że Slot musi odejść? Eksplozja Salaha
Zaledwie po zdobytym mistrzostwie Anglii, atmosfera wokół Jürgena Kloppa i wyobrażenia o nowej erze pod wodzą Arne Slota legły w gruzach. Liverpool spisuje się poniżej oczekiwań, a perspektywa Ligi Mistrzów staje się coraz bardziej odległa, pomimo wydania ponad 400 milionów funtów na wzmocnienia. Kulminacją frustracji stała się niedawna porażka 4:2 z Aston Villą oraz publiczny sprzeciw Mohameda Saliha, który lada chwila opuści Anfield. Egipcjanie nie owijał w bawełnę, sugerując, że taktyka Holendra nie pasuje do DNA klubu.
Salah, którego status w klubie jest niepodważalny, wystosował ostre oświadczenie, które można interpretować jako bezpośredni atak na metody szkoleniowe Slota:
"Świadkowałem, jak ten klub przechodził od sceptyków do wierzących, a od wierzących do mistrzów. Wymagało to ciężkiej pracy i zawsze dawałem z siebie wszystko, by pomóc klubowi to osiągnąć. Nic nie napawa mnie większą dumą niż to. Nasze rozpadanie się w obliczu kolejnej porażki w tym sezonie było bardzo bolesne i nie tego zasługują nasi kibice. Chcę znów zobaczyć Liverpool jako ofensywną drużynę heavy metalową, której przeciwnicy się boją, i znowu jako zespół zdobywający trofea. Taki futbol znam i taką tożsamość trzeba odzyskać i utrzymać na stałe. Nie podlega to negocjacjom i każdy, kto dołącza do tego klubu, powinien się do tego dostosować."
To nie jest dyskretna uwaga; to jest publiczne wezwanie do powrotu do "tożsamości", której ewidentnie brakuje pod Slotem. Kiedy gwiazda drużyny publicznie kwestionuje filozofię trenera, dym jest gęsty.
Rekordy, które hańbią The Reds: 20 porażek i historyczna słabość
Jeżeli ten jeden incydent nie wystarczy, statystyki malują obraz głębokiego kryzysu, który wymaga radykalnych środków. Przede wszystkim, Liverpool pod wodzą Slota zanotował koszmarną liczbę porażek we wszystkich rozgrywkach. Jak donosi Sports Mole, The Reds przegrali już 20 meczów w tym sezonie, licząc nawet nieszczęsną porażkę w karnych w meczu o Tarczę Wspólnoty z Crystal Palace.
To nie jest statystyka budująca zaufanie. To jest niechciana historia: żaden inny menedżer Liverpoolu nie zanotował tylu porażek w jednym sezonie. Sytuacja może ulec pogorszeniu, jeśli Padewiakom nie uda się wygrać ostatniego ligowego spotkania z Brentford. To jest twardy dowód na to, że obecna formuła nie działa, a zarząd musi się zastanowić, dlaczego tak się stało, zwłaszcza po tak hucznym otwarciu.
Sam Slot stara się bagatelizować problem, licząc na magię okna transferowego:
"Rozumiem, że w tej chwili [kibice] nie mają zaufania ani dużego przekonania, że przyszły sezon będzie o wiele lepszy, ale myślę, że nie doceniają tego, co może dać okno transferowe, co może dać nowy start."
Jednak optymiści z Anfield muszą mierzyć się z zimną rzeczywistością ligowych boisk.
Defensywny koszmar: Najgorsza obrona w erze 38-meczowej Premier League
Kolejnym, niemal kompromitującym wskaźnikiem, jest stan defensywy. Liverpool stracił 52 bramki w lidze w tym sezonie, co stanowi absolutne rekorrde dla klubu grającego w 38-meczowej formule Premier League. W erze nowoczesnego futbolu, gdzie stabilna obrona jest fundamentem, te liczby są nie do obrony.
Co gorsza, Czerwoni mają na koncie najwięcej straconych goli po stałych fragmentach gry w całej lidze – to aż 20! A jak to wyglądało w praktyce przeciwko średniakowi? Ollie Watkins, który skompletował dublet przeciwko Liverpoolowi w ostatnim starciu, ocenił sytuację z perspektywy napastnika, co dla kibiców jest niczym wyrok śmierci:
"Są rozbici w defensywie i czuję, że jest tam dla mnie mnóstwo miejsca do biegania. Spodziewam się, że będę miał szanse przeciwko nim."
Kiedy napastnik rywala otwarcie mówi o "rozbiciu" defensywy, świadczy to o fundamentalnym braku organizacji taktycznej, co Slot powinien korygować jako swój priorytet.
Błędne wyjazdy: Brak zwycięstw z czołówką w delegacji
Trzeci argument, który uderza w wiarygodność Slota, to jego bilans wyjazdowy przeciwko czołówce tabeli. Porażka z Aston Villą zamknęła listę wyjazdów ligowych, a bilans jest fatalny – Liverpool nie zdołał pokonać żadnego z dziewięciu najlepszych zespołów na ich terenie. W ośmiu takich meczach zanotowano siedem porażek i jeden remis, przy fatalnym bilansie bramkowym – dziesięć bramek na minusie.
Sam szkoleniowiec musiał przyznać porażkę w tym aspekcie:
"To jeden z powodów, dla których tu jesteśmy; straciliśmy za dużo punktów [na wyjazdach]. Utrata punktów na wyjazdach dzieje się głównie po europejskich grach, w meczach, które Liverpool zwykle wygrywa. Villa na wyjeździe jest zawsze trudna, ale straciliśmy punkty na wyjazdach, gdzie normalnie tego nie robimy. To jeden z powodów, dla których jeszcze nie zakwalifikowaliśmy się do Ligi Mistrzów."
Podczas gdy Slot z nadzieją spogląda w przyszłość, realia na stole wskazują, że jego następcą, o którym głośno spekulowano, Xabi Alonso, już zabezpieczył swoją przyszłość w Chelsea. Opcji na "ratownika" jest coraz mniej. Jeśli zarząd The Reds nie podejmie zdecydowanych kroków, ten sezon może być jedynie preludium do znacznie mroczniejszych czasów na Anfield.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.