Oto gorący materiał prosto z okowów Premier League, który z pewnością rozgrzeje dyskusje na Old Trafford i Emirates! Choć Manchester United zainwestował krocie w ofensywę, apetyty kibiców na kolejne wzmocnienia rosną, ale czy uda im się przejąć cel, który ma już swoje preferencje? Wygląda na to, że Czerwone Diabły mogą zderzyć się z twardą rzeczywistością transferowego rynku, gdzie serce zawodnika bije dla… rywala.

Bayernowski Wir i Londyńska Przystań: Co z przyszłością Karima Adeyemiego?
Po udanym oknie transferowym, gdzie Erik ten Hag (lub kto tam akurat zarządza) postawił na ofensywne talenty, sprowadzając m.in. Bryana Mbeumo, Matheusa Cunhę i Benjamina Sesko, kibice Manchesteru United oczekują kolejnych działań. Jednak jak donosi The Mirror, nawet z tak solidnym trzonem, klub z Old Trafford wciąż spogląda na utalentowanych skrzydłowych, a na celowniku znajdował się Karim Adeyemi z Borussii Dortmund. Problem polega na tym, że 23-letni Niemiec wydaje się mieć zupełnie inną wizję swojej kariery.
Otóż, według medialnych doniesień, Adeyemi ustawił sobie cel transferowy, który dla fanów Czerwonych Diabłów będzie niczym zimny prysznic – wskazał Arsenal jako swój preferowany kierunek, gdyby faktycznie zdecydował się na przeprowadzkę do Premier League latem. Wyobraźmy sobie tę scenę: United, inwestujące w potencjał, przegrywają wyścig o gwiazdę, która wolałaby mierzyć się z nimi na Emirates, a nie współtworzyć z nimi ofensywę na Old Trafford.
Dodatkową barierą, która sprawia, że cała saga staje się jeszcze bardziej skomplikowana, jest rzekoma cena wywoławcza. Podobno Borussia Dortmund wyceniła swojego dynamicznego skrzydłowego na astronomiczną kwotę 75 milionów funtów. Choć United stać na takie wydatki, to czy zdecydują się płacić fortunę za zawodnika, który de facto nie „chce” do nich trafic? To klasyczny dylemat nowoczesnego futbolu: papiery się zgadzają, ale emocje i preferencje zawodnika dyktują warunki.
Adeyemi: Czy jego statystyki usprawiedliwiają tak wysoką cenę?
Przechodząc do analizy samego zawodnika, trzeba przyznać, że Adeyemi ma za sobą sezon pełen wzlotów i upadków. Dotychczas uzbierał trzy bramki i trzy asysty w 14 występach dla BVB. Zastanawiające jest jednak to, że w 80 meczach Bundesligi zdobył dotąd tylko 18 goli, a do tego jego forma bywała niestabilna ze względu na kontuzje. Czy na podstawie takich liczb Manchester United faktycznie budował swój plan wzmocnień?
Być może Czerwone Diabły widzą w nim coś więcej niż tylko liczby na kwicie. Adeyemi to absolutna petarda pod względem szybkości. Jego wskaźniki mierzone w terenie są imponujące – odnotował szóstą najwyższą prędkość w lidze w tym sezonie, osiągając 35,78 km/h! W dzisiejszym futbolu, gdzie przestrzeń do biegania jest kluczowa, taka dynamika jest na wagę złota. Jeśli United desperacko potrzebują opcji z „turbodoładowaniem” na skrzydle, Adeyemi pasuje do tego profilu idealnie.
Jednakże, jeśli celem jest po prostu prędkość, a transfer Adeyemiego staje się niemożliwy z powodu jego preferencji ligowych, to może warto spojrzeć na inne opcje? Na przykład Antoine Semenyo z Bournemouth również dysponuje nadzwyczajnymi atrybutami szybkościowymi. Oczywiście, tu również trzeba liczyć się z konkurencją, bo rzekomo i Liverpool przygląda się temu skrzydłowemu.
Czas na gruntowne przemyślenie: Gdzie Ruben Amorim powinien skupić wysiłki?
Całe to zamieszanie wokół Adeyemiego pokazuje, że pomimo luksusowych zakupów, struktura zespołu pod wodzą Rubena Amorima (jeśli faktycznie to on miałby przejąć stery, spekulacje trwają) wymaga poważnego przemyślenia. W kontekście potencjalnych transferów w najbliższych dwóch oknach, priorytetem jawi się coś zupełnie innego niż kolejny skrzydłowy.
Diabeł tkwi w szczegółach, a w tym przypadku szczegóły to środek pola. Bruno Fernandes i Casemiro, choć absolutne legendy, zbliżają się do trzydziestki, a ich zdolność do dyktowania tempa gry, kiedy gra jest intensywna, bywa kwestionowana. Co więcej, Manuel Ugarte, który miał być przyszłością, nie zdobył jeszcze pełnego zaufania. Potrzeba zatem nie tylko liczby, ale też graczy z atletycznym zacięciem i progresywnym stylem gry, którzy potrafią pchnąć piłkę do przodu.
Nie można też zapominać o defensywie, która krzyczy o wzmocnienie. Sytuacja Harry’ego Maguire’a, którego kontrakt wygasa pod koniec sezonu, jest niestabilna, a co gorsza, Lisandro Martinez zmaga się z chronicznymi problemami zdrowotnymi. Jeżeli Argentyńczyk nie wróci do pełni sił, klub będzie musiał znaleźć zastępstwo na tej newralgicznej pozycji. Pozyskanie przynajmniej jednego środkowego obrońcy powinno być traktowane jako absolutna konieczność. Być może można z tym poczekać do lata, zwłaszcza jeśli Maguire zostanie na Old Trafford do końca kampanii, ale ignorowanie problemu to proszenie się o kłopoty.