Arsenal traci fortem, Manchester United i Manchester City depta po piętach.
23. kolejka Premier League znów zafundowała kibicom rollercoaster emocji, udowadniając, że walka o tytuł i utrzymanie to jeszcze nic pewnego, dopóki sędzia nie zagwiżdże po raz ostatni.
Odejście Arsenalu od Oczekiwań i Polowanie na Szczyt
Kolejna "faza" w wyścigu o mistrzostwo Anglii nadeszła niespodziewanie, i to w nieoczekiwanym momencie. Lider, Arsenal, po raz pierwszy w sezonie na własnym stadionie musiał uznać wyższość rywala. Porażka 3:2 z Manchesterem United trenera Michaela IT Carrick'a to cios, który z pewnością odbije się echem w szatni Kanonierów. Jak to możliwe, że drużyna, która prowadziła grę, dała się zaskoczyć w "klasyku Emirates"? Czy to już moment, w którym forma zaczyna pustoszeć?
Wiele zmieniło się również w kontekście pościgu. Manchester City i Aston Villa, wykorzystując potknięcie Arsenalu, momentalnie skracają dystans. Obydwie ekipy odnotowały bezcenne wygrane – The Citizens pokonali Wolverhampton Wanderers 2:0, a Villa zdemolowało Newcastle United, również kończąc spotkanie wynikiem 2:0. Villa, dzięki wygranej na St. James' Park, utrzymuje się w dramatycznej grze o najwyższe cele, podczas gdy sytuacja Newcastle musi budzić niepokój ich sternika.
Co ciekawe, walka o europejskie puchary również dostarczyła punktów zwrotnych. Chelsea odżyła, pokonując londyńskich rywali z Crystal Palace 3:1, co podtrzymuje ich ambicje Ligi Mistrzów. Sytuacja Liverpoolu jest natomiast dramatyczna – "The Reds" zaliczyli bolesną porażkę 3:2 z Bournemouth, co niemal skazuje ich na grę poza pierwszą czwórką.
Od Cierpienia do Bohaterstwa: Najlepsi w Najtrudniejszych Chwilach
Podiom w tej kolejce to opowieść o paradoksach: bramkarze ratujący remis, obrońcy strzelający kluczowe bramki i pomocnicy, którzy nagle zaczęli strzelać "światowej klasy" gole. Zastanówmy się, kto zasłużył na Laury w tym szalonym tygodniu.
Na bramce królują ci, którzy musieli radzić sobie z nawałnicą. Martin Dubravka (Burnley), mimo że jego drużyna nie wygrała, zasłużył na miano bohatera. Po spotkaniu z Tottenhamem, Frank nazwał go "mężem meczu". Dubravka zanotował aż dziewięć interwencji, w tym sześć po strzałach z pola karnego – to jest golkiper, który naprawdę gra na swoim poziomie.
Linia obronna to miks siły fizycznej i inteligentnego ustawienia. Cristian Romero (Tottenham) znów musiał ratować zespół, tym razem golem wyrównującym na Turf Moor. Mało tego, Argentyńczyk wygrał wszystkie sześć pojedynków na ziemi. Obok niego stąpa Harry Maguire (Man Utd). Jego powrót do formy jest spektakularny; w starciu z Arsenalem wygrał 100% pojedynków i zaliczył dziewięć wybicie, neutralizując przeważnie bezbarwny atak lidera. Ostatnim z tercetu jest Marcos Senesi (Bournemouth). W obliczu plotek transferowych do Barcelony czy Juventusu, Argentyńczyk zagrał jak profesor, posyłając idealne podanie pod bramkę na gola dla Bournemouth i notując 13 interwencji defensywnych przeciwko Liverpoolowi.
Środek pola to mieszanka młodości, witalności i potężnej siły uderzenia. Choć Liverpool poległ, Dominik Szoboszlai znów pokazał, dlaczego jest motorem tej drużyny. Znakomitym rzutem wolnym otworzył wynik dla "The Reds", a później dołożył kolejny, potężny strzał z dystansu – to jest ten zawodnik, który trzyma jakość w tym zespole. Obok niego, zdominowany chaos Liverpoolu napędzał Alex Scott (Bournemouth), który nie tylko asystował przy golu, ale też skutecznie walczył, wygrywając cztery z pięciu pojedynków.
Jednak nagroda za piękno i innowacyjność idzie do... Estevao Williana (Chelsea). Osiemnastolatek pisze historię, stając się najmłodszym Brazylijczykiem z bramką i asystą w jednym meczu Premier League (przeciwko Crystal Palace). To był moment czystej magii. Nie można zapomnieć o sile ognia, którą zaprezentował wracający do formy Mateus Fernandes (West Ham). Jego "światowej klasy" uderzenie z dystansu przeciwko Sunderlandowi było tak dobre, że uderzył w słupek jeszcze raz podobnym uderzeniem.
Na lewej stronie wyróżnił się James Justin (Leeds), który pewnym wykończeniem zdobył wyrównującą bramkę przeciwko Evertonowi, do tego wygrywając pięć z sześciu pojedynków lądowych.
Napastnicy: Rekordy i Lokalne Dominacje
Gdy idzie o finalizację akcji, mieliśmy do czynienia z dwoma postaciami, które w swoich klubach budują dziedzictwo.
Jarrod Bowen (West Ham) znów zaistniał. Asysta i gol z rzutu karnego z Sunderlandem pozwalają mu osiągnąć niewiarygodną liczbę 102 bezpośrednich udziałów w bramkach dla Młotów w Premier League – to absolutny rekord klubowy. Jest nie do zatrzymania.
Na szpicy nie mogło zabraknąć gracza, który czaruje na własnym obiekcie. Omar Marmoush (Man City) strzelił swojego ósmy bramkę w tym sezonie i co ciekawe, wszystkie zdobył na Etihad! Jego instynktowna wolejka przeciwko Wolves była potwierdzeniem, że w domu czuje się najlepiej. Mógł nawet skompletować dublet, ale jego drugi strzał obił obramowanie bramki.
Sports Mole's Premier League Team of the Week
W formacji 3-5-2, która w tej kolejce wydaje się być najbardziej adekwatna do ukazania deflacyjny charakter meczów i siły środka pola, prezentuje się następująco:
Dubravka; Romero, Maguire, Senesi; Estevao, Scott, Fernandes, Szoboszlai, Justin; Bowen, Marmoush.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.