Semenyo goni rekord Adebayora, ale Manchester City traci dystans do Arsenalu.
Wstrząs na Etihad po remisie z Tottenhamem Hotspur – Manchester City traci grunt pod nogami w wyścigu o tytuł. Podczas gdy mistrzowie Anglii borykają się z niedociągnięciami taktycznymi i problemami kadrowymi, na horyzoncie pojawia się niespodziewany heros, który strzela bramki z chirurgiczną precyzją.
Czy transferowa eksplozja Semenyo to jedyny pozytyw dla podrażnionych Obywateli?
Niedzielny remis 2:2 z Tottenhamem Hotspur to dla Manchesteru City znacznie więcej niż tylko utrata dwóch punktów; to kolejny sygnał ostrzegawczy, że obrońca tytułu przegrzewa się w kluczowym momencie sezonu. Podczas gdy Arsenal odskakuje na sześć punktów, uwaga skupia się na tym, co dzieje się pod wodzą Pepa Guardioli. I tu pojawia się anomalia: Antoine Semenyo. Ten zimowy nabytek spisuje się fenomenalnie, wpisując się na listę strzelców w swoim czwartym meczu spośród pierwszych pięciu występów dla Obywateli w Premier League. To historyczne osiągnięcie, które stawia go w elitarnym gronie.
Jedyne, co dorównuje wyczynowi Semenyo, to historyczny moment innego napastnika, który dokonał tego w 2009 roku. Jak donoszą źródła, Antoine Semenyo stał się drugim zawodnikiem, który strzelił bramkę w czterech ze swoich pierwszych pięciu występów dla Manchesteru City jako klubu Premier League. Był to Emmanuel Adebayor. Pomimo tego indywidualnego błysku, zadowolenie Guardioli musi być mieszane, zwłaszcza biorąc pod uwagę postawę reszty zespołu. Choć Semenyo cieszy, to Marc Guehi, inny zimowy nabytki, zaliczył trudne chwile w drugiej połowie starcia z Kogutami.
Dlaczego mistrzowie gubią punkty? Konflikt stylu i kondycji fizycznej
W kontekście ligowej tabeli, sześć punktów straty do Kanonierów, przy zaledwie czternastu kolejkach do końca, to stan alarmowy. Dlaczego drużyna, która zwykle dławi rywali dominacją i precyzyjnym tiki-taką, nagle ma problem z kontrolowaniem meczów? Klucz tkwi prawdopodobnie w zderzeniu ambicji taktycznych z fizycznym obciążeniem.
Zeszłego lata do sztabu Guardioli dołączył Pepijn Lijnders, były asystent z Liverpoolu, co zapowiadało jeszcze bardziej intensywny pressing. Guardiola sam wypowiadał się na temat wpływu Lijndersa na grę zespołu bez piłki, podkreślając agresywny pressing i obronę operującą na linii środkowej boiska. Potężny wysiłek. Problem polega na tym, że obecny skład City, a zwłaszcza kluczowe ogniwa, wydają się nie być w pełni przystosowani do tak wyśrubowanego reżimu.
Największym problemem wydaje się być utrata magii w środku pola, ściśle powiązana z kondycją Rodriego. Zawodnik, który był bliski kandydowania do Złotej Piłki, zmaga się z odzyskaniem optymalnej formy po problemach zdrowotnych. Wymaganie od niego pokrywania ogromnych połaci boiska w systemie intensywnego pressingu, gdy jego ciało nie jest gotowe, dramatycznie osłabia defensywną stabilność całego systemu. W rezultacie, City traci swój naturalny atut – kontrolę – a kontrataki rywali stają się bolesne.
Czy starcie z Arsenalem i Anfield przesądzi o losach tytułu?
Nadzieja w Manchesterze City, jak to często bywa, skupia się na bezpośrednich starciach. Najważniejszym punktem w kalendarzu pozostaje kwietniowy pojedynek u siebie z Arsenalem. To spotkanie niemal na pewno będzie wymagało od Obywateli zdobycia pełnej puli – remis prawdopodobnie przypieczętowałby korzyść Kanonierów.
Jednakże, forma Guardioli przeciwko jego rodakowi, Mikelowi Artetcie, ostatnio budzi niepokój. Guardiola nie potrafił pokonać swojego byłego podopiecznego w ostatnich czterech próbach. Choć historia bywa pisana na nowo, psychologiczna przewaga jest obecnie po stronie Arsenalu. Jak londyńczycy zniosą presję ostatnich kolejek, jeśli utrzymają prowadzenie – to znak zapytania, ale ich odporność psychiczna w tym sezonie wydaje się solidna.
Zanim jednak dojdzie do bezpośredniego starcia, City czeka równie piekielny test: wyjazd na Anfield, by zmierzyć się z Liverpoolem. Patrząc realistycznie na ich obecną dyspozycji, utrata punktów na boisku rywala z Merseyside nie byłaby żadnym zaskoczeniem. Jeżeli strata do Arsenalu przekroczy próg dwóch zwycięstw, szanse City na odwrócenie losów mistrzostwa drastycznie spadną. Czy błyskawiczna forma Semenyo utrzyma fanów przy ekranach, czy też problemy strukturalne okażą się zbyt wielkim balastem dla Pepa Guardioli?
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.