Ake pod presją Koemana: transfer zimą realny, by załapać się na mundial?
Sytuacja Nathana Aké w Manchesterze City zaczyna przypominać emocjonujący dreszczowiec, gdzie każdy mecz może być kluczowy dla kariery obrońcy. Pomimo bycia ważnym elementem machiny Pepa Guardioli, regularność występów drastycznie spadła, a to ma poważne implikacje, zwłaszcza w kontekście zbliżającego się Mundialu.
Czy Ake staje się rezerwowym w "The Citizens"? Zagrożona Japonia
Nathan Ake, solidny obrońca, który w zeszłym sezonie meldował się na murawie regularnie, tej kampanii notuje frustrująco niskie statystyki. Mowa o zaledwie dwóch startach w Premier League, co daje obraz jego obecnej pozycji w hierarchii defensywy Manchesteru City. Choć łącznie wystąpił w piętnastu spotkaniach we wszystkich rozgrywkach, to w świetle nasycenia składu "The Citizens", te minuty są na wagę złota i, niestety, na wagę problemu.
Ostatni, choć nieprzynoszący zwycięstwa, remis 0:0 z Sunderlandem był dla Aké’go szansą – i wydaje się, że ją wykorzystał, notując "fantastyczny występ". W City, gdzie konkurencja na środku obrony jest absolutnie elitarna (mamy tam Josko Gvardiola, nieśmiertelnego Rubena Diasa, a także Abdoukodira Khusanova), każda taka próba przebicia się jest na wagę życia i śmierci.
Problem polega jednak na tym, że Ronald Koeman, selekcjoner reprezentacji Holandii, nie będzie czekał w nieskończoność. Jak sam Ake przyznał, presja ze strony selekcjonera jest realna:
"On [Koeman] powiedział mi już kilka razy, że chce, abym grał więcej, i oczywiście trudno jest mnie powołać, jeśli nie gram regularnie" – cytuje Ake portal Manchester Evening News.
To klasyczny dylemat nowoczesnego futbolu: zadowolić wymagającego bossa klubowego, czy zapewnić sobie miejsce na największej scenie międzynarodowej? Ake rozumie tę zależność, dodając: "Każdy zawodnik chce grać jak najwięcej, jednocześnie mając świadomość, że drużyna radzi sobie naprawdę dobrze, a gracze na mojej pozycji wykonują świetną robotę, więc muszę iść dalej i czekać na szanse."
Styczeń kluczowy: Czy Ake spakuje walizki?
Jeśli regularna gra jest warunkiem koniecznym do wyjazdu na Mundial 2026, a pozycję w klubie blokują mu światowej klasy rywale, to logicznym krokiem wydaje się poszukiwanie innej opcji. I tu wkracza gorączka transferowego okienka, które rozpocznie się lada moment. Doniesienia sugerują, że Ake jest otwarty na odejście już w styczniu.
Na horyzoncie widać giganta z Katalonii – FC Barcelonę. Z transferami do Dumy Katalonii bywa jednak krucho, zwłaszcza jeśli chodzi o finanse. I tu pojawia się zgrzyt. Według doniesień, Manchester City ustawił jasną cenę wywoławczą. "The Citizens" rzekomo oczekują kwoty przekraczającej 25 milionów euro, by w ogóle usiąść do rozmów zimą. Problem? Tę finansową przeszkodę Barça, znana ze swojego "budżetu na bułkę tartą", podobno ma zamiar zignorować lub uznać za zbyt wysoką.
Aké ma jeszcze 18 miesięcy kontraktu, co daje City pewną siłę przetargową. W Premier League, gdzie apetyty na solidnych, doświadczonych obrońców nigdy nie maleją, znajdzie się kilku chętnych. Choć sam zawodnik miał rzekomo odrzucić możliwość przenosin do West Hamu, to Newcastle United oraz Crystal Palace są wymieniane jako kluby, które mogą skusić Holendra obiecać mu regularne minuty na Etihad Stadium.
Ile warta jest pewność gry przed globalnym turniejem?
Dla zawodnika, który z racji wieku (ma 30 lat) prawdopodobnie będzie celował w swój ostatni duży turniej reprezentacyjny, perspektywa bycia rezerwowym w City, a co za tym idzie, marginalizacja w kadrze, jest nie do przełknięcia. To już nie jest kwestia awansu czy walki o Ligę Mistrzów – to walka o narodową reprezentację.
W kontekście wyceny €25 milionów, można się zastanawiać, jak bardzo desperacko Barcelona (lub inna chętna ekipa) zechce zaoferować te pieniądze, wiedząc, że Ake, nawet ograniczony liczbą występów, pozostaje graczem o ugruntowanej pozycji w europejskiej piłce. Czy Manchester City, chcąc uniknąć utraty wartościowego aktywa za darmo po sezonie, zdecyduje się zejść z ceny, jeśli pojawi się kusząca oferta, czy raczej będzie twardo obstawał przy swoich wymaganiach, licząc na to, że Koeman jednak zaryzykuje powołanie "kanapowca"? Styczeń rozwieje te wątpliwości.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.