Anglia kontra Japonia: analiza III-krotnego starcia przed wtorkowym sparingiem.

Zaraz po niezbyt satysfakcjonującym remisie z Urugwajem, Anglicy wchodzą na „świętą ziemię” Wembley, by zmierzyć się z Japonią w towarzyskim starciu. Czy „Trzy Lwy” szybko powrócą na ścieżkę zwycięstw, czy może Azjaci, którzy są na fali wznoszącej, zgotują im niemiłą niespodziankę?

Ostatnie spotkania: Czy Anglia ma kompleks Japonii?

Historia bezpośrednich starć między Anglią a Japonią jest zaskakująco skromna, biorąc pod uwagę globalny zasięg obu futbolowych nacji. Mamy do czynienia z zaledwie trzema oficjalnymi meczami towarzyskimi, co jest rzadkością dla drużyn spoza ścisłej, europejskiej czołówki. To starcia, których nie uświadczymy w eliminacjach do Mistrzostw Europy czy Świata, co nadaje tym konfrontacjom unikalnego, „przyjacielskiego” charakteru.

Statystyka mówi jasno: 2 zwycięstwa Anglii i 1 remis. Japonia, mimo ostatnich sukcesów – w tym niedawnego pokonania Szkocji 1:0 po bramce Junyi Ito – wciąż czeka na swój debiutancki triumf nad The Three Lions. Co ciekawe, weterani futbolu wiedzą, że w każdym z tych trzech pojedynków padały bramki z obu stron, co sugeruje, że mecze te często obfitowały w emocje, a nie w defensywny beton.

Wembley czeka na przełamanie: Od legend do samobójów

Pierwszy raz obie drużyny spotkały się w 1995 roku na starym Wembley. Było to starcie pełne dramaturgii. Anglikom zwycięstwo 2:1 zapewnili Darren Anderton oraz David Platt, który wykorzystał rzut karny w 88. minucie. Był to klasyczny mecz towarzyski, w którym obie strony próbowały sił różnych konfiguracji taktycznych.

Prawdziwa gratka dla kibica, pełna gwiazd, miała miejsce dziewięć lat później, przy okazji przygotowań do Euro 2004. Na Etihad Stadium Anglia wystawiła skład, który dziś można by nazwać „Galacticos”: Rooney, Owen, Gerrard, Lampard, Beckham i Scholes na jednej murawie! Mimo takiego natężenia talentu, podopieczni Svena-Görana Erikssona musieli zadowolić się remisem 1:1. Deschęsia Owens otworzył wynik, ale Shinji Ono zdołał wyrównać stan meczu. Jak widać, japoński duch walki potrafił zneutralizować nawet plejadę angielskich gwiazd.

Trzecie spotkanie, mające miejsce niemal dokładnie sześć lat później, to już absolutny festiwal absurdu pod wodzą Fabio Capello. Anglia wygrała 2:1, ale kibice zapamiętali je z powodu kuriozalnych autogoli po stronie Samurajów Błękitnych.

„Po objęciu prowadzenia przez Tulio, ten sam zawodnik strzelił bramkę samobójczą, a Yuji Nakazawa dopełnił dzieła zniszczenia, posyłając piłkę do własnej siatki, co przypieczętowało angielski powrót do gry.”

A przecież w tym samym meczu Frank Lampard miał rzut karny obroniony przez Eijiego Kawashimę – ironia losu, biorąc pod uwagę, że Kawashima w swojej karierze zmarnował aż 12 „jedenastek” poza seriami rzutów karnych! To dowód na to, że w starciach z Japonią nigdy nie można liczyć na nudę.

Japonia w gazie kontra Anglia po zaciętym boju

Obecna sytuacja obu drużyn jest zupełnie inna. Anglicy, pomimo dominacji w meczu z Urugwajem, musieli zadowolić się remisem 1:1. Co gorsza, przerwali oni imponującą serię 629 minut bez straconej bramki, gdy Federico Valverde doprowadził do wyrównania. To pokazuje, że nawet po mocnej defensywie, zdarzają się potknięcia.

Zupełnie inaczej prezentuje się Japonia. Podopieczni trenera są w znakomitej formie, notując czwarte z rzędu zwycięstwo. Ich ostatni triumf nad Szkocją 1:0 ugruntował ich pozycję jako bardzo groźnego przeciwnika, zdolnego wygrywać mecze „na styku”.

Dla Anglii to starcie będzie testem charakteru i zdolności do szybkiego mentalnego resetu po frustrującym remisie. Dla Japonii to szansa na historyczne osiągnięcie – przełamanie klątwy i zdobycie pierwszego zwycięstwa nad jedną z potęg europejskiego futbolu. Kto sprosta presji na Wembley – zdeterminowani Azjaci czy faworyzowani Anglikami? W starciach towarzyskich granice często się zacierają.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.