Armenia podejmie Białoruś po upokorzeniu strachem przed dziewięcioma golami przeciwko Portugalii.

Po upokarzającej porażce 9:1 z Portugalią, Armenia wraca na boisko, by zmierzyć się z Białorusią w międzynarodowym meczu towarzyskim. Czy tamte wydarzenia to tylko przykry, bolesny epizod, czy może symptom głębszych problemów?

Jak wymazać z pamięci koszmar z Estadio do Dragão?

Cztery miesiące po tym, jak Armenia została zmiażdżona w Porto, „Hovakakan” (Orły) ponownie staną w szranki. Ostatni występ – ten historyczny „remis” z dziewięcioma golami straconymi – paradoksalnie zakończył serię trzech meczów bez zdobytej bramki. Nie za wiele to jednak pocieszyło trenera Eghishe Melikyana, którego zespół zanotował porażki 2:0 i 1:0 z Węgrami oraz 1:0 z Irlandią w eliminacjach Mistrzostw Świata. Żaden analityk nie przewidział kataklizmu w starciu z mistrzami Europy z 2016 roku.

Choć ta klęska przedłużyła serię porażek do czterech, Armenia ma teraz okazję, by przerwać tę niechlubną passę i zanotować swoje pierwsze zwycięstwo od września. Wówczas pokonali oni Irlandczyków, co – choć ostatecznie nie miało wpływu na ich pozycję (skończyli na dnie Grupy F) – przynajmniej uchroniło ich przed całkowitym bilansem bez wygranej. Teraz, gdy kurz po portugalskim tsunami opadł, celem jest odniesienie pierwszego triumfu w pięciu ostatnich meczach, co z pewnością pomoże nieco złagodzić wspomnienia po upokorzeniu na Półwyspie Iberyjskim.

Białoruś: Nowa era pod wodzą nowego stratega

Choć Białoruś również nie celuje w światową elitę, ich forma przed tym towarzyskim starciem wygląda nieco stabilniej. „Białe Skrzydła” nie zdołały wygrać w ostatnich siedmiu meczach 2025 roku, wliczając w to sześć spotkań eliminacyjnych, ale potrafiły uniknąć porażki w dwóch ostatnich z nich – remisując 2:2 z Danią i 0:0 z... no cóż, z samym sobą, co jest dość intrygującą pomyłką w systemie statystycznym, ale przyjmijmy, że chodziło o inną drużynę lub po prostu o wynik, który należy interpretować ostrożnie.

Skomplikowane to statystyki, ale sedno jest jedno: po tych wynikach nastąpiła zmiana na ławce trenerskiej. Viktor Goncharenko przejął stery i swój debiut przypieczętował zwycięstwem 1:0 nad Cyprem w miniony czwartek. Bramka Ivana Tikhomirova w 24. minucie okazała się decydująca, dając Białorusinom pierwszy triumf od czerwca 2025 roku. Teraz Goncharenko ma przed sobą zadanie, by poprowadzić swoje Bielyia Kryly do dwóch wygranych z rzędu – czego nie widzieliśmy od sukcesów nad Azerbejdżanem (2:0) i Kazachstanem (4:1) w marcu i czerwcu. To jest moment, by utrzymać ten pozytywny impet.

Kadrowe roszady i debiutanci na horyzoncie

W drużynie ormiańskiej zanotowano drobne roszady. Karen Melkonyan, choć pierwotnie powołany, wycofał się ze składu, a jego miejsce zajął Arsen Sadoyan. Co ciekawe, Sadoyan jest jednym z sześciu graczy (pozostali to Junior Bueno, Artur Askaryan, Karlen Hovhannisyan, Finn Geragusian i Narek Hovhannisyan), którzy mogą zadebiutować w niedzielę. Szansę na premierowe występy mają także bramkarze Arman Nersesyan i Gor Matinyan.

Po tak udanym debiucie, Tikhomirov z pewnością będzie chciał kontynuować dobrą passę w swoim drugim występie dla Białych Skrzydeł. Karen Vardanyan również zaliczył swój debiut dla Białorusi w ostatnim meczu, a Daniil Galyata pozostaje jedynym zawodnikiem z pola w tej grupie, który wciąż czeka na swoją pierwszą reprezentacyjną „czapeczkę”. Viktor Goncharenko może też rozważyć zmianę w bramce, dając szansę Mikhailowi Kozakevichowi.

Możliwy skład Armenii według analiz:

Avagyan; Tiknizyan, Mkrtchyan, Muradyan, Piloyan; Agasaryan, Arutyunyan, Oganesyan; Spertsyan, Ranos, Serobyan

Możliwy skład Białorusi według analiz:

Lapoukhov; Pechenin, Volkov, Shumanskiy, Kalinin; Yablonskiy, Ebong; Gromyko, Barkovskiy, Tikhomirov; Lisakovich

Nasza prognoza: Armenia 1, Białoruś 2

Choć Armenia będzie walczyć na własnym terenie i z determinacją, by zatrzeć pamięć o upokorzeniu, Białoruś wydaje się posiadać cenniejszy kapitał – rozpęd po zwycięstwie nad Cyprem i stabilność pod wodzą nowego szkoleniowca. Możemy oczekiwać, że goście wykorzystają armejskie luki w obronie, które Portugalia tak brutalnie obnażyła. Niemniej jednak, gospodarze powinni zebrać się w sobie na tyle, by wynik nie był druzgocący, ale ostatecznie to Białoruś może zgarnąć skromne zwycięstwo.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.