Arsenal podejmie Wigan w pucharowym starciu gigantów i outsiderów.
Niedzielne starcie w Pucharze Anglii zapowiada się jako klasyczny pojedynek Davida z Goliatem, gdzie lider Premier League, rewelacyjny Arsenal, podejmie walczące o utrzymanie Wigan Athletic na Emirates Stadium.
Konfrontacja Tytanów kontra Walczący: Statystyki Nie Kłamią, Ale Historia Pamięta
W kontekście tegorocznej formy, starcie to wydaje się być formalnością. Arsenal, pod wodzą Mikela Artety, przechodzi renesans, co potwierdziło niedawne „magiczne”
zwycięstwo 4:1 nad Portsmouth w trzeciej rundzie. Dla Kanonierów, dotarcie do piątej rundy jest celem osiągalnym, być może nawet koniecznym, biorąc pod uwagę ich ambicje w tym sezonie, szczególnie po ostatnim triumfie w FA Cup w 2020 roku. Z drugiej strony mamy Wigan Athletic – zespół, którego obecna pozycja w League One jest daleka od ideału, ale który niespodziewanie wyeliminował Preston North End, choć już pod wodzą nowego menedżera, po sensacyjnym zwolnieniu Ryana Lowe’a.
Spójrzmy na to, co działo się w przeszłości: 21 dotychczasowych spotkań to obraz dominacji Arsenalu. "Arsenal wygrywa: 16, Remisy: 2, Wigan Athletic wygrywa: 3" – taka jest zimna statystyka h2h. Nie ma co ukrywać, Premier League odcisnęła piętno na tej rywalizacji, ponieważ oba kluby nie miały okazji mierzyć się ze sobą przed rozpoczęciem XXI wieku.
Gdy Latics Ośmielili Się Zranić Kanonierów
Choć Arsenal dominuje, nierozerwalną częścią tej historii są trzy zwycięstwa Wigan, które pokazują, że faworyzowanie w Pucharze Anglii bywa zdradliwe. Najbardziej bolesny dla kibiców z północnego Londynu musiał być powrót do kwietnia 2012 roku. Wigan zgotowało wówczas prawdziwą niespodziankę, pokonując drużynę Arsène’a Wengera 2:1 na Emirates. Jak czytamy w historycznych zapiskach, „Latics... zszokowali [Arsene] Wengera 2:1 na Emirates dzięki szybkiej serii goli Franco Di Santo i Jordiego Gomeza”
. To był moment, w którym stary porządek na chwilę się zachwiał.
Innym pamiętnym, choć historycznie odmiennym akcentem, była epopeja z Ligi Puchar (obecnie EFL Cup) w sezonie 2005/2006. Wigan wygrało pierwszy mecz półfinałowy 1:0 u siebie. Choć Arsenal odwrócił losy w rewanżu, wygrywając 2:1, to legendarna, choć dziś już nieobowiązująca, zasada bramek na wyjeździe sprawiła, że to właśnie zespół z mniejszego miasta awansował do finału. Piłka nożna potrafi być okrutna dla wielkich.
Czy Arteta Znalazł Antidotum na Latics? Statystyczny Rekord Domowy
Jeśli jednak Wigan szuka pocieszenia, to niekoniecznie powinni analizować mecze rozgrywane na murawie Emirates. Statystycznie, Arsenal to twierdza nie do zdobycia dla tego rywala w domowych warunkach. Aż 10 z 11 spotkań na swojej ziemi zakończyło się wygraną Kanonierów. Jeden z tych triumfów, wynik 4:1 z sezonu 2012/2013, pokazuje, że gdy Arsenal się rozkręci, nie ma litości.
Mikel Arteta sam miał swój udział w historii tej pary, choć w zupełnie innej roli. Pamiętny pucharowy półfinał z 2014 roku, który Kanonierzy wygrali dopiero po rzutach karnych, to był moment, w którym „Mikel Arteta strzelił jednego z karnych”
. Dziś, będąc menedżerem, ma szansę na rewanż z poziomu ławki, tym razem bez konieczności mierzenia się z presją jedenastki.
Wśród strzelców, którzy najczęściej karali Wigan w historii tych pojedynków, dominują absolutne legendy klubu: Thierry Henry i Robin van Persie, obaj z dotychczasowymi sześcioma bramkami. Tuż za nimi plasuje się Thomas Vermaelen z czterema trafieniami. To pokazuje, że Latics często padali ofiarą ataków z najwyższej półki. Ta dysproporcja klas i form powinna być dzisiaj kluczowa, ale Puchar Anglii kocha niespodzianki, prawda?
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.