Magazyn piłkarski NewsyAustralia celuje w pogrom Anglii w Melbourne po obronie The Ashes.

Australia celuje w pogrom Anglii w Melbourne po obronie The Ashes.

Jarosław Kowalski

Po historycznym triumfie – utrzymaniu The Ashes – Australia patrzy na szansę na absolutną dominację w finałowych starciach z Anglią. Czy „Kengury” zmiażdżą rywali, czy też duma angielskiego krykieta zdoła choćby symbolicznie odpowiedzieć w świątecznej gorączce Melbourne? Ostatnie dni pokazały, że walka o honor może być równie brutalna jak walka o trofeum.

Australia celuje w pogrom Anglii w Melbourne po obronie The Ashes.

Ostatni dzwonek dla „Bazball”: czy filozofia padła ofiarą australijskiego chłodu?

Anglia już przegrała. To fakt dokonany, który zapadł w pamięci kibiców po zaledwie jedenastu dniach rozgrywki. Porażka w Brisbane i Perth, a następnie niepowodzenie w trzecim teście w Adelajdzie, przekreśliły marzenia o odzyskaniu prestiżowego trofeum. Czy wizja „Bazballu” Brendona McCulluma, promowana przez dynamiczny i agresywny styl gry, okazała się jedynie pustym frazesem pod australińskim słońcem? Pytania te z pewnością dudnią w szatni gości.

Drużyna Bena Stokesa przegrała w Adelajdzie różnicą 82 runów, nie będąc w stanie dogonić gigantycznego celu 435 punktów narzuconego przez gospodarzy. Ta szybka seria porażek naturalnie stawia pod znakiem zapytania nie tylko metodologię, ale i przyszłość kluczowych postaci, w tym samego trenera McCulluma oraz dyrektora kadry mężczyzn, Roba Keya. Sam Stokes wyraża chęć kontynuowania pracy na stanowisku kapitana, ale brak pozytywnych wyników w dwóch ostatnich meczach z pewnością nie pomoże mu w przekonywaniu decydentów. Inna sprawa to chęć przełamania 18-meczowej serii bez zwycięstwa na wyjeździe przeciwko Australii.

Dla Anglii, pomimo braku szans na The Ashes, gra toczy się o coś równie cennego – o honor i godne zakończenie upokarzającej wyprawy. Nawet historyczne statystyki na Melbourne Cricket Ground (MCG) nie napawają nadmiernym optymizmem, choć 20 zwycięstw i 8 remisów w 57 testach to wynik akceptowalny na tak trudnym terenie.

Australijska maszyna: jak Head i Starc zniszczyli nadzieje Wyspiarzy

Z perspektywy gospodarzy, seria mogła potoczyć się tylko lepiej. Stawiano pytania o wiek australijskiej drużyny przed rozpoczęciem rywalizacji, ale zawodnicy odpowiedzieli najlepiej jak mogli, wygrywając serię – nawet nie mając do dyspozycji wszystkich kluczowych graczy w poszczególnych meczach.

To Travis Head okazał się być absolutnym liderem. Jego umiejętność agresywnego, a zarazem inteligentnego odbijania, dała Anglii bolesną lekcję. Head przewodzi statystykom punktów w serii z imponującą średnią 63.16, a Mitchell Starc gromadzi ofiary, notując 22 wybicia. Jak zaznaczono w analizach, to właśnie ten duet pociągnął zespół do sukcesu.

Travis Head has led the way with the bat, giving England a lesson on how to bat aggressively while still playing intelligent cricket.

Teraz celem Australii jest doprowadzenie do whitewashu – całkowitego zmiecenia Anglii z powierzchni ziemi – czego nie udało się osiągnąć od czasów ekipy Michaela Clarke’a w sezonie 2013-14. Gospodarze wiedzą, jak zwyciężać w Boxing Day Test. Wygrali wszystkie cztery poprzednie edycje, wliczając w to zeszłoroczną, 184-punktową demolkę Indii. Dodatkowym atutem jest obecność Scotta Bolanda, który w Melbourne w 2021/22 zapewnił sobie testowy nirwanę, notując sześć wybicia za zaledwie siedem runów w swoim debiucie.

Kadrowe roszady i niepewność na MCG

Nadchodzący czwarty test na MCG niesie ze sobą znaczące zmiany w składach. Australia musi radzić sobie z utratą dwóch gigantów. Nathan Lyon, główny spinner, wypada z gry z powodu kontuzji ścięgna podkolanowego. Ciężko będzie go zastąpić. Pat Cummins, który nie grał w dwóch pierwszych meczach z powodu problemów z plecami, po powrocie w Adelajdzie, przy zabezpieczonym trofeum, również odpocznie. Pałeczkę kapitana przejmie Steve Smith, który wraca po chorobie. Nowymi twarzami w kadrze na Boxing Day Test są Jhye Richardson i spinner Todd Murphy.

Anglia natomiast stoi przed prawdziwym dylematem personalnym. Krytyka kierowana jest w stronę Olliego Pope’a, którego średnia oscyluje wokół 21 punktów, a 50 punktów w szesnastu próbach przeciwko Australii to statystyka poniżej wszelkich standardów. Czy Anglikom starczy odwagi, by przesunąć Willa Jacksa na pozycję numer trzy, czy może postawić na debiutanta Jacoba Bethella? Rotacje mogą objąć także atak – Gus Atkinson, który ustąpił miejsca Joshowi Tongue’owi w Adelajdzie, ma szansę na powrót.

Czujność należy zachować na prognozy dotyczące nawierzchni. Matt Page, główny kurator MCG, chce stworzyć specyfikę podobną do tej z zeszłorocznego testu przeciwko Indiom, co oznacza, że przewiduje się warunki sprzyjające szybkim miotaczom. To zdecydowana zmiana po pamiętnym spotkaniu z 2017 roku, kiedy to Alistair Cook zanotował 244 punkty na niewyobrażalnie płaskim boisku.

Werdykt: Czwarty test pod znakiem australijskiej determinacji

Teoretycznie, absencja Cumminsa i Lyona powinna dać Anglii przewagę. Niemniej jednak, Australia udowodniła już, że ma ławki głębokie niczym ocean. Znając pęd i niesamowity impet, z jakim grają gospodarze, trudno wyobrazić sobie odwrócenie losu tej serii. Wszelkie argumenty przemawiają za tym, że Australia narzuci Anglii kolejną porażkę, stając o krok od absolutnego, bolesnego dla gości whitewashu.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment